2 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

2 Liga: Thriller w Stolicy, klęska Rycerzy i KS-u Kosz

Bardzo ciekawy weekend mieliśmy w rozgrywkach 2 Ligi. Ciekawa rywalizacja nastąpiła w Stolicy – gracze Polonii Warszawa wygrali rzutem na taśmę z KKS-em Tur Basket Bielsk Podlaski. Koszykarze Kolejarza Basket Radom zrewanżowali się Żubrom Białystok, ŁKS Coolpack Łódź po raz kolejny przebił granicę 100 punktów, wygrywając z drugoligową Legią. W grupie D swoje punkty stracili koszykarze Rycerzy Rydzyna oraz KS Kosza Kompaktowego Pleszew, ulegając odpowiednio: Sudetom Jelenia Góra i Dijo Polkąty Maximus Kąty Wrocławskie. Przedstawiamy poszczególne rezultaty z grupy B oraz D

Osiemnastą serię meczów na drugoligowych salonach rozpoczęliśmy w Ostrowi Mazowieckiej. Tamtejszy Sokół grał przed własną publicznością z zawodnikami Ochoty Warszawa. Podopieczni Antonio Daykola bez większego trudu pokonali zawodników w czerwonych strojach aż 93:56. Premierowa odsłona praktycznie ustawiła całe spotkanie – w niej gospodarze wygrali 32:10, gdy bardzo aktywnie zagrali Paweł Łapiński z Przemysławem Słoniewskim. Obaj zawodnicy rzucili kolejno: 11 i 10 punktów, a skończyli rywalizację z dorobkiem – 17 punktów i 4 zbiórek oraz 15 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst. Najlepiej u miejscowych punktował Mohammed Abdelaal – autor 22 punktów i 11 zbiórek.

W łódzkiej Zatoce Sportu również nie było niespodzianki, a bardzo pewne zwycięstwo koszykarzy ŁKS-u Coolpack Łódź. Gracze Piotra Zycha odprawili z kwitkiem Akademię Koszykówki Legii Warszawa 101:67. Na początku spotkania warszawianie postawili dość niezły opór łodzianom, trafiając zza łuku. Po trójkach Macieja Czemerysa i Kacpra Lipińskiego goście prowadzili 17:13. Do głosu w łódzkim zespole doszli Bartłomiej Bartoszewicz oraz Bartosz Wróbel. To za sprawą ich celnych rzutów gospodarze po tej części wypracowali sobie ośmiopunktową zaliczkę (27:19). Nieco później do pracy w ekipie drugoligowej Legii wziął się Benjamin Didier-Urbaniak. Dzięki jego celnym rzutom strata do ŁKS-u wyniosła zaledwie oczko (35:34). Tym razem odpowiedzialność za zdobywanie punktów spoczęła w rękach Norberta Kulona, który wraz z Bartoszewiczem trafiali spod obręczy (52:34). W drugiej połowie łódzki zespół kontrolował wydarzenia na boisku, przekraczając po raz kolejny granicę 100 punktów.

Kapitalny mecz w Radomiu rozegrał Szymon Jaworski (30 punktów). Rzucający poprowadził Kolejarza Radom do rewanżowego zwycięstwa nad Żubrami Białystok 84:77. Gospodarze kapitalnie otworzyli mecz od 12:0. Swoje trafienia dodawali również m.in. Rafał Król (nowy nabytek radomian), Maciej Parszewski, Daniel Kotwasiński, Kamil Waniewski czy Mateusz Zwęgliński. Na przerwę obydwa zespoły schodziły przy 15-punktowej zaliczce dla Kolejarza (50:35). Przez większą część trzeciej kwarty radomscy gracze trzymali dystans w granicach 17-19 punktów, lecz koszykarze Żubrów zaczęli pomału odrabiać różnicę do gospodarzy. Po celnych koszach Arka Zabielskiego i Michała Bombrycha było już tylko 67:62 w początkowej fazie ostatniej partii. Wówczas ponownie uaktywnił się Jaworski wraz z Królem, dając punkty na różne sposoby. Białostoczanie dzięki zespołowej grze zdołali jeszcze doprowadzić do nerwowej końcówki. Ostateczny wynik ustalił trafieniem spod kosza Kamil Waniewski. Kolejarz Basket Radom pokonał Żubry Białystok 84:77.

Bardzo gorąco było z kolei na warszawskim Kole. Na początku trzeciej kwarty zespół Andrzeja Kierlewicza prowadził różnicą 12 punktów, dzięki trafieniom spod kosza Patryka Gospodarka i Patryka Pełki (51:39). Jednak koszykarze z Bielska Podlaskiego dość mocniej się zmotywowali po przerwie, czego odzwierciedleniem była skuteczniejsza gra w ofensywie. Punkty spod kosza Mateusza Bębeńca dały w połowie czwartej kwarty prowadzenie dla zawodników Tura (69:70). Rezultat po chwili ponownie przechylił się na stronę Polonistów po punktach spod kosza Anusewicza i 2+1 Wojtyńskiego (74:70). Jeszcze raz w zespole Piotra Bakuna odpalił Bębeniec, dorzucając oczka spod kosza i wolnych (74:74). Do końca rywalizacji mieliśmy nerwową końcówkę. Szczęście było po stronie warszawian, gdy spod obręczy na zwycięstwo trafił Marcin Wieluński (76:74). Zawodnicy z Bielska Podlaskiego mogli żałować tego starcia, bo wygrana była w ich zasięgu.

Takiego zwycięstwa jak tlenu potrzebowali koszykarze Trójki Żyrardów, którzy bez większych problemów poradzili sobie z TSK Roś Pisz 105:75. Tym zwycięstwem podopieczni trenera Piotra Sochackiego podłączyli się do ekip z dolnej części tabeli grupy B: Legion (3-13), MUKS (3-13), Roś (3-14). Kapitalne zawody w miejskim zespole rozegrali: Mariusz Łapiński (30 punktów, 17 zbiórek), Damian Orębski (25 punktów, 7 asyst) oraz Marcin Uliczka (22 punkty, 10 zbiórek, 9 asyst). Wyżej wymienieni zawodnicy kapitalnie rozegrali drugą połowę meczu, gdzie koszykarze Trójki lepiej egzekwowali rzuty z gry. Na niekorzyść piszan była skuteczność zza łuku na poziomie 13% (3/24) oraz wyraźnie przegrana tablica (53-31).

W coraz gorszym położeniu są zawodnicy Isetii Warszawa. Na przełomie ostatnich pięciu meczach wygrali jedynie z Legionem Legionowo (96:65). W ten weekend musieli dopisać porażkę w Kielcach z miejscowym AZS-em UJK. Kielczanie z kolei powoli wracają na dobre tory i pną się powoli w tej klasyfikacji. Rywalizacja na początku nie układa się po ich myśli, lecz z minuty na minutę ta sytuacja się zmieniała. Po 30 minutach gry mieliśmy remis 58:58 i wszystko musiało się zadecydować w ostatniej części. Tę kwartę fantastycznie otworzyli Piotr Osiakowski, Oskar Życzkowski i Maksymilian Czapla. Po ich celnych rzutach kielczanie mieli dwucyfrową zaliczkę (69:58). Straty do miejscowych starali się zmniejszyć Dariusz Sarnacki trafieniami spod kosza oraz efektowną paczką z góry, Kacper Rogowski i Jakub Sienkiewicz swoimi trafieniami. Jednak w dobrym miejscu i czasie był Życzkowski, który dopisywał punkty spod trumny. Tym razem akademicy z Kielc zrewanżowali się za wpadkę w Stolicy rundę wcześniej (83:80), pokonując Isetię 86:77.

Odrobinę więcej działo się w sześciu starciach grupy D w ten weekend. Na dobry początek Zetkama La Nonna Doral Kłodzko musieli uznać drugoligowego Śląska, choć to gospodarze przez większą część meczu dyktowali warunki gościom. Przez pierwsze minuty pojedynku mieliśmy grę kosz za kosz. Punkty spod kosza Wojciechowskiego, Makarczuka, Weissa i Szczeciny dały dwucyfrową zaliczkę dla miejscowych (23:13). Wówczas we wrocławskim zespole skuteczni byli Kuba Piśla, Wojciech Siembiga oraz Mikołaj Wojciechowski, zmniejszając straty po tej odsłonie do sześciu punktów (28:22). Taka różnica utrzymywała się przez kolejne dwie kwarty, gdzie w skrócie przyjezdni parokrotnie próbowali zbliżyć się do miejscowych. Jednak za każdym razem gracze w białych strojach odnajdywali sposób na zwiększenie dystansu nad rywalami. W końcu w ostatniej kwarcie podopieczni trenera Krzykały byli agresywniejsi w defensywie. To z kolei przełożyło na skuteczne rzuty m.in. Siembigi (trójka), Dominiaka, Bereszyńskiego (obaj spod kosza) oraz Jadasia. Ten ostatni rzucił cenne punkty spod kosza i wolnych, dając zwycięstwo w Kłodzku 76:71.

Drugą stratę punktów musieli przeboleć koszykarze Rycerzy Rydzyna. Po zaległym hicie 16. kolejki, w którym pokonali KS Kosz Kompaktowy Pleszew (90:83) tym razem musieli uznać wyższość Dijo Polkąty Maximus Kąty Wrocławskie 85:97. W ostatniej części meczu bardzo skuteczni w przyjezdnym zespole byli Aleks Żmijak, Marcin Kowalski czy Grzegorz Kaczmarek. 38-letni skrzydłowy wraz z Maciejem Krakowskim trafili po trójce, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie (81:84). Wspomniany wcześniej Żmijak dokładnie przymierzał z półdystansu, dając do końcowej syreny bezpieczny dystans nad gospodarzami.

Tą samą bolączkę musieli w Jeleniej Górze odbyć zawodnicy KS Koszu Kompaktowego Pleszew. Podopieczni Alana Urbaniaka pod nieobecność Grzegorza Małeckiego bardzo dzielnie walczyli z zawodnikami Sudetów. Przed ostatnią częścią przyjezdni prowadzili 63:58. Na początku ostatniej części koszykarze w niebieskich strojach powiększyli swoją przewagę do dziewięciu „oczek”, gdy zza łuku przymierzył Krzysztof Chmielarz (60:69). Od tamtej pory w zespole miejscowych do walki poderwały trafienia Łukasza Niesobskiego i Pawła Minciela. Po ich celnych zagraniach plus trójce Wasilewskiego miejscowi mieli czteropunktową zaliczkę (73:69). Wynik na swą korzyść próbowali zmienić Krzysztof Spała, Krystian Rosiński czy wspomniany Krzysztof Chmielarz. Ostatni z nich trafił zza linii 6,75 m, lecz zabrakło czasu na dogonienie gospodarzy, którzy cieszyli się z triumfu 75:73.

Z tych faktów skorzystali zawodnicy Pogoni Prudnik, którzy w Ostrowie Wielkopolskim pokonali zaplecze BM Slam Stali 104:82. O końcowym rezultacie przesądziła druga połowa pojedynku. W trzeciej odsłonie dzięki doskonałej dyspozycji dnia Tomasza Nowakowskiego, Grzegorza Mordzaka i punktom Patryka Garwola, prudniczanie zdołali odskoczyć na szesnaście oczek. W ostatniej części korzystny rezultat z poprzedniej odsłony dowieźli do końcowej syreny. Wspomniani wcześniej Tomasz Nowakowski i Grzegorz Mordzak zakończyli mecz, zdobywając kolejno: 28 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst plus 24 punkty i 6 asyst.

W pozostałych dwóch meczach nie było niespodzianki: IgnerHome Basket Nysa pokonał w Oleśnica miejscowy Team-Plast KK 101:76, a BC Obra Kościan ograł po odrobinę małych komplikacjach Roben Gimbasket Wrocław 82:68.

fot. Wojciech Pakulski (archiwum), źródło: ŁKS Coolpack Szkoła Gortata