24 września 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

EBL: Blamaż GTK, Śląsk coraz lepszy, Trefl wraca na ścieżkę zwycięstw

W 13.kolejce spotkań Energa Basket Ligi działo się naprawdę sporo! Zwycięstwa znów odnieśli King i Trefl, natomiast czarna seria GTK oraz Startu trwa nadal. Co działo się w tej serii meczów na ekstraklasowych boiskach?

Polski Cukier Pszczółka Start Lublin – Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 77:88

Mecz zaczął się od celnego rzutu Younga z półdystansu, a chwilę później celną trójkę dopisał Kulig. W następnych minutach meczu była mocna seria punktów z rzędu Startu, ponieważ kapitalnie spisywał się Mateusz Dziemba. Swoje ważne punkty dołożył także Mateusz Kostrzewski i po wyrównanej walce Start prowadził 19:18. Stal dobrze weszła w następną kwartę – dzięki dobrej grze duetu Young-Simmons to goście wyszli na prowadzenie. Ważne punkty dorzucali także James Florence i James Palmer. W zespole gospodarzy dobrze grał Roman Szymański, jednak to Stal prowadziła po dwóch częściach 48:43. Po zmianie stron nadszedł popis gry ekipy lubelskiej. Roman Szymański spisywał się fenomenalnie, a ważne rzuty za trzy punkty oddał Elijah Wilson – nowy nabytek gospodarzy. Dobrze spisywał się też Kostrzewski wraz z Dziembą i to poskutkowało, że po trzydziestu minutach gry gracze Startu byli na prowadzeniu 67:62. Ostatnia dziesiątka odwróciła wszystko i to gracze Igora Milicicia zaczęli kontrolować to spotkanie. Wspaniałą kwartę rozegrał Simmons, a swoją robotę zrobili również Kulig, Florence i Young. Dzięki nim to gracze z Ostrowa Wielkopolskiego wygrali mecz 88:77.

Autor: IK

Asseco Arka Gdynia – Enea Zastal BC Zielona Góra 73:83

Do coraz lepiej spisującej się w tym sezonie Asseco Arki Gdynia przyjechał wicemistrz Polski. Zespół trenera Oliviera Vidina bardzo dobrze wszedł w mecz, a ważne punkty jak i zbiórki w zespole gości notował Dragan Apić. Celną trójką popisał się także Jarosław Zyskowski, a ostatnie punkty w tej kwarcie dołożył David Brembly. Ostatecznie po pierwszej kwarcie Zastal prowadził 25:15. W kolejnej dziesiątce Arka chciała zagrać lepiej i mimo wielkich starań Boykinsa i Dylewicza to goście dzięki zespołowej grze powiększali swoją przewagę. Świetnie spisywał się Nenadic wraz z Apiciem i do szatni zespoły schodziły z wyraźną przewagą dla Zastalu 45:32.

Po dłuższej przerwie gra Asseco zaczęła funkcjonować i zespół Mitrovicia zaczął zmniejszać swój dystans do rywala. Po trafieniach z półdystansu Boykinsa i Hrycaniuka było jedynie 55:50. Dobra gra Asseco nie trwała zbyt długo, ponieważ pod koniec tej kwarty uruchomił się Żołnierewicz, trafiając pięć punktów, a ponadto Mazurczak trafił z półdystansu. Po 30 minutach gry gracze w zielonych strojach prowadzili różnicą 12 punktów (52:64). W ostatnich dziesięciu minutach gry Zastal dzięki dobrej grze Nenadicia i Apicia kontrolował wynik, natomiast w ostatnich minutach gry stratę zmniejszał Boykins, który był liderem zespołu. Celne trafienie w zespole gości dające pewne zwycięstwo zaliczył David Brembly i mecz zakończył się wynikiem 73:83 dla drużyny z Zielonej Góry.

Autor: AP

WKS Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 105:90

W piątkowe popołudnie Śląsk Wrocław podejmował PGE Spójnie Stargard. Gospodarze tak jak w meczu z GTK kapitalnie rozpoczęli spotkanie. Świetnie na rozegraniu spisywał się Travis Trice, natomiast pod koszem brylował Aleksander Dziewa. Po stronie gości kapitalnie grał Erick Neal, który trafił trzy trójki z rzędu dla zespołu Spójni. Jednak to Śląsk wyraźnie prowadził po tej odsłonie 37:23. W drugiej części nadal przeważał Śląsk, który kontrolował wynik. Spójnia miała parę dobrych momentów w postaci dobrego debiutu Admona Gildera. Śląsk mimo dobrej gry Spójni tylko bardziej się uaktywniał i utrzymywał swoją przewagę na parkiecie, prowadząc do przerwy 64:46. W trzeciej kwarcie popisowo grał Admon Gilder wraz z Justinem Grayem, lecz cały czas to Śląsk grał lepiej i skuteczniej. Również tak było w ostatniej ćwiartce tego spotkania. Doskonała gra Neala i Gildera na nic się zdała. Śląsk bardzo pewnie pokonał rywali ze Stargardu 105:90.

Autor: AP

Trefl Sopot – MKS Dąbrowa Górnicza 86:70

Był to ważny mecz dla obu drużyn ponieważ obie mają w swoich szeregach nowych zawodników – jednak różne cele jeśli chodzi o ligową tabelę. Trefl stara włączyć się w walkę o play-off, a MKS Dąbrowa Górnicza stara wyjść ze strefy spadkowej i zapewnić spokojną pozycje w tabeli.

Sopocianie świetnie weszli w mecz. Oprócz doskonałej defensywy dołożyli dobrą ofensywę i spotkanie rozpoczęli od serii 12:0. Przerwał ją dopiero Adam Brenk trafiając za dwa punkty i rozpoczął serię MKS-u 9:0. Trefl jednak nie pozwolił na więcej. Skuteczny był Paweł Leończyk, który swoją trójką ustalił wynik pierwszej kwarty na 21:14. Drugą część w przeciwieństwie do meczu doskonale rozpoczęli zawodnicy trenera Winnickiego od serii 9:0 i po punktach Mijovicia wyszli na prowadzenie (21:23). Gra zaczęła toczyć się punkt za punkt. Pod koniec tej części meczu zawodnicy trenera Stefańskiego za sprawą Dorsey’a i Gruszeckiego wyszli na prowadzenie 42:37, którego nie oddali już do końca pierwszej połowy (46:38). Drugą połowę bardzo dobrze zaczął Davis. Po jego czterech punktach z rzędu sopocianie prowadzili już 50:38. Trefl przez całą trzecią kwartę kontrolował wynik mimo szalonych rzutów Lewisa II i Marble’a utrzymywał przewagę w granicach 10 punktów. Wynik tej części ustalił trafieniem z półdystansu Alan Czujkowski (67:54). Od ładnej akcji i wsadu Motena gracze Trefla rozpoczęli czwartą kwartę. Zawodnicy trenera Winnickiego zbliżyli się na dziewięć punktów (69:60) po celnym rzucie wolnym Pacheco. Tego wieczoru tylko na tyle było stać dąbrowian. Trefl pewnie kontrolował przebieg pozostałej części spotkania i pewnie wygrał mecz 86:70.

Autor: DZ

Grupa Sierleccy Czarni Słupsk – Twarde Pierniki Toruń 77:94

Jedno z bardzo ciekawych widowisk mieliśmy w hali Gryfia, gdzie Czarni Słupsk podjęli Twarde Pierniki Toruń. To był zarazem mecz 3. oraz 4. siły w tabeli Energa Basket Ligi, co zwiastowało nam sporo emocji. Torunianie w połowie premierowej odsłony odskoczyli na 13:5 po trójce Bartosza Diduszko i punktach spod kosza Jahennsa Manigata. Słupszczanie zdołali do końca tej części odrobić pięć „oczek” za sprawą trafień Słupińskiego i Garretta (17:20). Sytuacja powtórzyła się w następnej części, gdy po doskonałej zespołowej grze torunian prowadzili różnicą 13 punktów (26:39). Wówczas podopieczni trenera Cesnauskisa zdołali dodać do swojego konta siedem punktów – po trójce Klassena i wolnych Garretta, Czarni przegrywali po 20 minutach 33:39. Świetne widowisko zobaczyliśmy zaraz po przerwie, ponieważ oba zespoły w ciągu tej części zdobyły wspólnie aż 61 punktów. Rozkład punktów w zespole Czarnych rozkładał się na trio (Beech-Klassen-Garrett), a w toruńskim zespole świetnie grał Manigat wraz ze swoimi kolegami. W kluczowym momencie spotkania toruńska drużyna mocno wrzuciła bieg. Dzięki punktom spod kosza Rogicia, Kołodzieja oraz kolejnym oczkom Diduszki, Twarde Pierniki Toruń bezdyskusyjnie wygrały w Słupsku 17 punktami.

King Szczecin – Legia Warszawa 99:83

Dla obu zespołów było to bardzo ważna konfrontacja, ponieważ sąsiadowały ze sobą w tabeli mając po tyle samo punktów (18). Jednak o jeden mecz więcej mieli zawodnicy trenera Miłoszewskiego. Początek rywalizacji był mocno ofensywny z lekką przewagą gospodarzy. Po trójce Sherrona Dorsey-Walker było 8:4 dla Kinga, lecz legioniści w następnych minutach wyrównali rezultat po półdystansie Adama Kempa i 2/2 z wolnych Stranhiji Jovanovicia (20:20). Szczecinianie z powrotem wrócili na kilkupunktową zaliczkę, dzięki trójkom Richardsona i Kikowskiego (28:22). Druga część padła na korzyść legionistów, lecz na początku rozpoczęli ją od pięciu pudeł z gry. Od tego czasu coraz lepiej zaczął grać Jovanović, a za jego śladami poszli m.in. Skifić, Koszarek czy Cowels III. W ten sposób warszawianie odrobili nieco straty, lecz wciąż z przodu byli zawodnicy Kinga (51:48). Po dłuższej przerwie gospodarze odjechali z wynikiem za sprawą skutecznych akcji Dorsey-Walker, Davisa oraz pozostałych kolegów z zespołu. Skuteczna gra kolektywu pozwoliła odlecieć na wyraźne prowadzenie (70:53). Warszawianie starali się do końca pojedynku zmniejszyć pokaźną różnicę Kinga, lecz nie wystarczyło sił. Szczecinianie zasłużenie pokonali Legię Warszawa 99:83.

Anwil Włocławek – GTK Gliwice 95:71

Brak niespodzianki w Hali Mistrzów. Gliwiczanie do początku drugiej kwarty stawiali dzielnie opór Rottweilerom, lecz w późniejszych fragmentach to oni przejęli na dobre inicjatywę w tej konfrontacji. Bardzo dobre zawody rozegrał Jonah Matthews, a swoje dołożyli również Alex Olesinski, James Bell, Marcin Woroniecki czy również nowy nabytek – Ziga Dimec. Po dwudziestu minutach Anwil prowadził 51:32. Druga połowa nie miała już większego znaczenia, bo zawodnicy Przemysława Frasunkiewicza kontrolowali przebieg wszystkich wydarzeń. Aż siedmiu zawodników z włocławskiego klubu zakończyło spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem punktowym.

Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – HydroTruck Radom 76:73

Jedno z najbardziej wyrównanych rywalizacji w tej kolejce było w Bydgoszczy. Zarówno gracze Astorii jak i HydroTrucka znajdują się w dolnej strefie tabeli, a niedzielne zwycięstwo którejkolwiek z drużyn pozwoliłoby się na chwilę się z niej wydostać. Nieznacznie lepiej w premierowej odsłonie prezentowali się miejscowi, a gra obu zespołów toczyła się w dość wolnym tempie. Punkty Jakuba Nizioła, lay-up Mateusza Zębskiego i trójka Michała Krasuskiego dała czteropunktową zaliczkę dla Astorii (17:13). W drugiej odsłonie zespoły zaprezentowały o niebo lepiej w ataku, lecz inicjatywę wciąż trzymali bydgoszczanie. Po trójce Washpuna i dwóch celnych rzutach wolnych Herndona prowadzili dwucyfrową różnicą (40:30). To jednak nie zraziło radomian, którzy do końca drugiej dziesiątki zdołali nadrobić parę punktów głównie dzięki Filipowi Krajleviciowi (42:39 do przerwy). Radomianie otworzyli się po dłuższej przerwie – Danilo Ostojić punktował z pomalowanego pola, a zza łuku skutecznie celował Aleksander Lewandowski. W bydgoskiej drużynie ponownie zafunkcjonował zespołowy kolektyw. To z kolei dało nam na ostatnie dziesięć minut jedynie dwupunktowe prowadzenie dla gości (56:58). Sprawa wyniku rozstrzygała się niemal do ostatnich akcji, a ekipy raz za razem wymieniały się prowadzeniem. W kluczowym czasie zza łuku trafił Jakub Nizioł, a dodatkowy oczko z dwóch rzutów wolnych dorzucił Andrzej Pluta Jr. i w ten sposób Astoria cieszyła się ze zwycięstwa 76:73.