Maximilian Egner: „Mam szansę uczynić koszykówkę wyjątkową w moim życiu” [Wywiadownia #35]

Skrzydłowy Niedźwiadków Chemart Przemyśl, Maximilian Egner był naszym kolejnym gościem Wywiadowni. W rozmowie 21-latek opowiada o swoim początku kariery oraz grze w przemyskim zespole. Zapraszamy do lektury.

Nikodem Borek (Projekt Kosz): Witaj Max. Na początku powiedz nam jak czujesz się w Przemyślu i jak doszło do tego, że w 2022 roku zostałeś zawodnikiem Niedźwiadków Chemart Przemyśl?

Maximilian Egner (skrzydłowy Niedźwiadki Chemart Przemyśl): Lubię Przemyśl. Myślę, że to bardzo fajne miasto ze świetnymi kibicami i ludźmi, którzy bardzo mnie wspierają. W 2022 roku przyjechałem tu po tym, jak moja drużyna uniwersytecka zrezygnowała z programu koszykówki. Skończyło się na tym, że dostałem telefon od naszego prezesa Artura Lewandowskiego – niesamowitego człowieka, który dał mi możliwość gry tutaj w zeszłym sezonie i pozwolił mi pomóc awansować wraz z zespołem do 1. Ligi.

Wróćmy na chwilę do początków Twojej przygody z koszykówką. Czy od razu wiedziałeś, że to jest ten sport, któremu chcesz oddawać się w 100%? Czy jednak były też inne aktywności, które zajmowały twój czas?

Zawsze uwielbiałem grać w koszykówkę, ale nigdy nie wiedziałem, że potraktuję ją bardzo poważnie, aż do ostatniego roku liceum kiedy zdarzył się COVID. dostałem możliwość gry w prestiżowej szkole koszykówki Brewster Academy. Grając z najbardziej perspektywicznymi zawodnikami z całego kraju wiedziałem, że mam szansę uczynić koszykówkę wyjątkową w moim życiu.

W obecnej kampanii zauważyłem, że jesteś znakomicie przygotowany fizycznie i często szukasz kontaktu z zawodnikami oraz grasz tyłem do kosza, co wśród zawodników na Twojej pozycji nie jest tak często spotykane. Dobrze czujesz się w tym elemencie gry?

Przygotowanie mojego ciała do gry fizycznej jest dla mnie bardzo ważne, ponieważ daje przewagę w koszykówce. Możliwość gry na kontakcie z przeciwnikiem, a także dobre rozciąganie pola gry pozwala mi to na pojedynkowanie się z różnymi obrońcami oraz różnymi stylami gry, co w tej lidze robi ogromną różnicę.

Zaczynałeś karierę w USA, a teraz jesteś w Polsce. Jakie główne różnice w grze zauważasz w tych dwóch krajach, bo kiedy pytałem o to Mylesa Rasnicka (zawodnik Miasta Szkła Krosno) to on zwrócił uwagę na to, że w Polsce jest więcej treningów i dzięki temu zawodnik staję się bardziej świadomy na parkiecie. Czy Twoje wnioski są podobne?

Zdecydowanie więcej tutaj trenujemy, ponieważ w NCAA jest zasada, która ogranicza ilość treningów, które możemy wykonywać każdego tygodnia. Natomiast jeśli chodzi o mecze w Stanach Zjednoczonych, to jest to bardzo fizyczna gra. Podobnie jak tutaj w Polsce, z taką różnicą, że w Polsce jest o wiele bardziej techniczna gra. Będąc w stanie grać zarówno w USA, jak i w Polsce biorę części stylów gry z obydwu krajów i tworzę moją grę mieszanką tych dwóch stylów gry.

Jak czujesz się w Przemyślu będąc tak wiele kilometrów od swojego rodzinnego domu w USA?

To zdecydowanie jedno z największych wyzwań związanych z grą w koszykówkę za granicą. Bycie tak daleko od rodziny i przyjaciół sprawia, że w niektóre dni jest to trudne, zwłaszcza po złym dniu, nie mając ludzi do których zwykle chodzę w takich sytuacjach. Jednak mam babcię i dziadka tutaj w Przemyślu, za co jestem wdzięczny, ponieważ poza moim czasem tutaj rzadko widuję ich w USA.

Z kim z obecnego zespołu spędzasz najwięcej czasu i masz najlepszy kontakt?

Wszyscy moi koledzy to naprawdę fajni ludzie i poświęcam każdemu podobną ilość czasu, ale zdecydowanie najwięcej czasu spędzam z moim kolegą Michałem Chrabotą. Zawsze jeździmy razem na trening i wracamy z niego, a po treningach robimy zakupy spożywcze, więc pozdrawiam go z tego miejsca.

Jak podoba Ci się Przemyśl? Masz ulubione miejsce w tym mieście?

Myślę, że Przemyśl jest bardzo pięknym miastem, szczególnie centrum. Zimą jest trochę pusto i zimno, dlatego też rzadko wychodzę, ale jak jest cieplej to jest bardzo pięknie. Centrum miasta jest pełne kwiatów i drzew, wtedy lubię wychodzić. Kiedy już wychodzę, to zazwyczaj do kawiarni o nazwie ,,Selfier”, dostaję sernik i podziwiam widoki.

Jaki jest Twój ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu po treningach, a także po meczach?

Nasz zespół zwykle ćwiczy dwa razy dziennie rano i wieczorem, z sesjami na siłowni pomiędzy treningami, więc nasz wolny czas jest ograniczony. Jednak kiedy jestem wolny, zwykle odwiedzam dziadków lub rozmawiam z rodziną i przyjaciółmi w domu oraz nadrabiam zaległości. Przebywanie za granicą utrudnia pozostawanie w codziennym kontakcie, więc kiedy tylko mam okazję z nimi porozmawiać, wykorzystuje to w wolnej chwili.

Gdy dostałeś ofertę z Przemyśla, który wtedy występował w drugiej lidze czułeś, że to dobry kierunek czy miałeś pewne obawy przed wyborem takiego kierunku?

Wtedy wiedziałem, że to właściwa opcja, ale bałem się przeprowadzki, ponieważ była to zmiana kontynentów. Mój trener i koledzy z drużyny ułatwili mi wejście na rynek europejski dużo swobodniej niż w przypadku innych graczy z USA i za to jestem im wdzięczny.

Jakie są największe różnice pomiędzy drugą a pierwszą ligą, które od razu zauważyłeś?

Jedną z natychmiastowych różnic w tych dwóch ligach był poziom umiejętności chłopaków, którzy są bardziej doświadczeni na wyższym poziomie koszykówki, co sprawia, że musisz dostosować się bardziej defensywnie i ofensywnie.

Gdybyś miał wskazać jednego zawodnika, z którym grałeś w jednej drużynie i zrobił na Tobie największe wrażenie, to kogo byś wybrał?

Dla mnie musiałby to być mój człowiek Eddie (Edi Sinadinović – przyp. red.), z którym gram aktualnie w drużynie, tylko ze względu na jego szaloną wiedzę o koszykówce i jego koszykarskie CV. Wszystkie lata gry w Europie i w świetnych zespołach, które rywalizowały w Europucharze dały mu doświadczenie, które chciałbym pewnego dnia zdobyć i przekazać dalej, tak jak on przekazuje to mi każdego dnia.

Czy w trakcie tego sezonu pojawiło się zainteresowanie Twoją osobą ze strony innych klubów? Czy totalnie skupiałeś się tylko na dobrej grze w barwach Niedźwiadków?

Inne kluby dzwoniły i pokazywały, że są zainteresowane i jestem im za to bardzo wdzięczny. Finalnie w Przemyślu zaoferowali mi miejsce do swobodnego rozwoju, co było bardzo ważne, ponieważ moja gra jest daleka od ideału i wierzę, że dzięki ciężkiej pracy i czasowi nie będzie to żadną granicą.

Na co szczególnie zwraca uwagę w Waszej grze trener Daniel Puchalski?

Szkoleniowiec zwraca szczególną uwagę na moje rzuty. Pracowaliśmy nad tym od pierwszego dnia i widziałem poprawę w swojej grze. Dostałem też szansę gry na pozycji niskiego skrzydłowego, co pozwoliło mi częściej operować piłką i poprawić skuteczność w ofensywie. Niewielu trenerów dałoby zawodnikowi miejsce na rozwój, tak jak robi to mój trener i jest to główny powód, dla którego jestem w stanie poprawić się w tym sezonie.

Masz jakieś jedno spotkanie w dotychczasowej karierze które szczególnie zapadło Ci w pamięci?

Aktualnie był to mój mecz z HydroTruckiem Radomiem, w którym miałem 22 pkt. i 19zbiórek. Nie wydaje mi się jednak, żeby to było coś specjalnego, bo wiem, że mogę to robić często, jak wtedy, gdy graliśmy z Górnikiem Zamek Książ Wałbrzych, a ja miałem 22 pkt i 18 zbiórek. Mam nadzieję, że w przyszłości będę w stanie grać z najlepszymi zawodnikami w całej Europie i rywalizować na tym samym poziomie, na którym jestem teraz.

fot. Niedźwwiadki Chemart Przemyśl
Nikodem Borek

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *