Dogrywka w Bydgoszczy, thrillery w Tychach i Starogardzie

Dobra, a zarazem ciekawa była czwarta seria meczów Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn. Bardzo blisko niespodzianki było w Bydgoszczy, ale w dogrywce Astoria była lepsza od Decki. W Starogardzie Gdańskim, SKS rzutem na taśmę pokonał KKS Polonię Warszawa dzięki udanemu wjazdowi Adriana Kordalskiego. Oto raport z środowej serii gier na zapleczu ekstraklasy.

THRILLER NA KOCIEWIU ORAZ W TYCHACH

Łatwego zadania przed własną publicznością nie miały Kociewskie Diabły, które podejmowały „Czarne Koszule”. Mimo, że podopieczni Jakuba Pendrakowskiego mają słabszy początek sezonu to do ostatnich sekund walczyli z gospodarzami jak równy z równym. Spora w tym zasługa była Patryka Pełki, który zdobył double-double (21 pkt, 13 zb) przy wsparciu Damiana Cechniaka (17 pkt, 7 zb), a także Maksymiliana Motela (17 pkt, 4 as). Jednak najważniejsza akcja na zwycięstwo należała do Adriana Kordlaskiego, który przy próbie wjazdu pod obręcz trafił z półdystansu. Szalę zwycięstwa próbował przechylić Cechniak, lecz trafienie z dystansu było niecelne. Kordalski zakończył mecz na 24 punktach i 6 asystach. 15 punktów i 8 zbiórek dodał Wojciech Czerlonko.

Emocji nie zabrakło także w Tychach, gdzie Trójkolorowi walczyli z Sokołem Międzychód. Podopieczni Marcina Chodkiewicza po sromotnej lekcji poniesionej w Pelplinie w pierwszej połowie pokazali ciut większy potencjał od tyszan. Dzięki znakomitej grze duetu Mikołaj Smarzy & Nicholas Lynch na przerwę przyjezdni schodzili z trzypunktowym buforem bezpieczeństwa. Tyszanie rozpoczęli drugą połowę od punktowej serii 11:2, która po trójkach Pawła Zmarlaka oraz Sebastiana Bożenko dała im sześciopunktowe prowadzenie (59:53).

Potem w krótkim odstępie czasowym do wyrównania doprowadziły trójki Szymczaka oraz Lynch’a. Do końca tej części Trójkolorowi wrócili do przewagi kilku „oczek” po trafieniach Szymona Szmita, a także Karola Kamińskiego. Później gracze GKS-u jeszcze bardziej odskoczyli oponentowi. Następne punkty Koperskiego i Walskiego dały w połowie ostatniej części nawet 12-punktową zaliczkę. Późna pogoń za wynikiem Lynch’a, Szymczaka, Nowaka oraz Smarzego nie pomogły odwrócić losów tej potyczki. Najważniejszymi trafieniami popisali się Koperski oraz Kamiński. Maciej Koperski zdobył dla tyszan 27 punktów, 8 asyst oraz 5 zbiórek. Dla Sokoła 26 punktów i 10 zbiórek zgarnął Nicholas Lynch.

BEZ HISTORII W KOSZALINIE I KRAKOWIE

W Krakowie niespodzianki nie było, choć po pierwszych 20 minutach krakowscy akademicy prowadzili 46:43. Pierwsze skrzypce w ekipie Tomasza Zycha odgrywał Damian Ciesielski, który raz po raz odnajdywał sposoby wjazdu pod pole trzech sekund. 25-letni rozgrywający po dwóch pierwszych kwartach miał na swoim koncie 14 punktów plus 2 asysty. Radykalnie obraz gry zmienił się w dwóch kolejnych partiach, gdy znacznie lepiej w ataku radzili sobie koszykarze Politechniki Opolskiej. Opolscy gracze znacznie lepiej dzielili się piłką, a także mogli liczyć na dobrą grę Marcina Kowalczyka, Dominika Rutkowskiego czy też Jakuba Kobla. Ostatecznie podopieczni Roberta Skibniewskiego zwyciężyli mecz w Krakowie 88:68. Ciesielski był wiodącą postacią gospodarzy, kończąc mecz na 21 punktach. W opolskim obozie brylował Marcin Kowalczyk, autor 17 punktów.

W Koszalinie także do drugiej kwarty zobaczyliśmy wyrównaną potyczkę między koszalińskim Żakiem a radomskim HydroTruckiem. Po zmianie stron koszalinianie wzięli się solidnie za zwiększenie swojej przewagi (III kwarta  – 26:11, IV – 29:24) , która rozpoczęła się od trójek Adama Skiby, a następnie kolejne trafienia dołożyli Szymon Pawlak, Krystian Rosiński, a także William Kondrat. Pawlak zakończył rywalizację na 20 punktach i 4 asystach. 14 punktów i 7 zbiórek dla radomian dał Bartosz Ciechociński.

Pierwsza połowa pojedynku na Podkarpaciu była bardzo wyrównana. Krośnieńscy zawodnicy po trójkach Aleksandra Griszczuka, Michała Jankowskiego czy też trafieniach Szymona Sobiecha potrafili uciec na 5-6 punktów. Jednak za każdym razem wrocławianie umieli nadrabiać zaległości, a nawet wyjść na przód. Po 20 minut rezultat minimalnie przemawiał na korzyść Miasta Szkła (48:46). Po dłuższej pauzie krośnianie rozpoczęli trzecią kwartę od trójek Szymona Jaworskiego, a także akcji 2+1 Szymona Sobiecha. Wkrótce przewaga miejscowych wzrosła do piętnastu punktów po celnych trafieniach Rasnicka i Jankowskiego. Następnie za nadrabianie strat zabrali się Ochońko, Stopierzyński, lecz wciąż po stronie miejscowych nie zawodził Rasnick. Na 65 sekund przed końcem pojedynku trójki wyżej wymienionej dwójki sprawiły, że jedynie trzy punkty dzieliły WKK od Miasta Szkła. Jednak kluczowe punkty na wagę triumfu zdobyli Rasnick, a także Jankowski. Myles Rasnick dał dla krośnieńskiej drużyny 33 punkty i 6 zbiórek. Dla WKK 26 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty uzbierał Mikołaj Stopierzyński.

STARCIE BENIAMINKÓW DLA NIEDŹWIADKÓW

W ubiegłym sezonie AZS AWF Mickiewicz Romus Katowice, a także Niedźwiadki Chemart Przemyśl walczyli na drugoligowych boiskach o bycie najlepszym zespołem w tych rozgrywkach. Wówczas lepsi byli podopieczni Łukasza Szczypki. Tym razem obie ekipy skonfrontowały w czwartej serii gier, w której zwycięsko wyszedł przemyski zespół. Decydująca okazała się trzecia odsłona wyraźnie wygrana przez gości 33:17, w której sporą aktywność miało trio: Maciej Puchalski, Szymon Janczak, a także Max Egner. Pierwszy z nich zakończył widowisko na 19 punkach, natomiast dwaj pozostali dołożyli zdobycze double-double. Dla katowickich akademików 23 punkty rzucił Łukasz Kłaczek.

Wymęczony, ale zasłużony triumf wywalczył Górnik Zamek Książ Wałbrzych, ogrywając Eneę Basket Poznań. Ważnymi trafieniami na trzecie zwycięstwo graczy Andrzeja Adamka popisał się Krzysztof Jakóbczyk. Przez niemal cały mecz poznaniacy dotrzymywali kroku miejscowym dzięki dobrej postawie m.in. Jakuba Andrzejewskiego z ławki rezerwowej (22 pkt) czy też niezłej dyspozycji dnia Piotra Wielocha (14 pkt, 6 zb). Dla Górnika 14 punktów, 7 asyst oraz 5 zbiorek zdobył Francis Han.

ASTORIA LEPSZA OD DECKI PO DOGRYWCE

„Wisienką na torcie” czwartej kolejki meczów w Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn był bardzo zacięte spotkanie w Bydgoszczy między miejscową Astorią, a Decką Pelplin. Dodatkowym smaczkiem tego „głównego dania” była potyczka między ojcem a synem, czyli Dariusz Kaszowski wersus Mateusz Kaszowski. Do rozstrzygnięcia tej rywalizacji potrzebna była dogrywka. Początkowo mecz układał się po myśli bydgoszczan, którzy po punktach spod tablicy Damiana Jeszke prowadzili 13:4. Kontrolę przejęli potem goście w niebieskich strojach, a konkretnie Patryk Kędel, Mariusz Konopatzki, a także Thomas Davis. Trójka Romana Janika zniwelowała prawie wszystkie zaległości, dając minimalną przewagę dla Asty po 10 minutach (19:18).

Twarda wymiana ciosów z obu stron szła w kolejnej części, lecz w jej połowie wyższą zaliczkę miała Decka. Punkty spod tablicy Patryka Kędla oraz doskonałe zagrania Filipa Stryjewskiego sprawiły, że sześć punktów więcej mieli przyjezdni (33:39). Tym razem rezultat musiała gonić Astoria, która mogła liczyć na celne rzuty zza łuku Filipa Zegzuły, Damiana Jeszke oraz Mateusza Kaszowskiego. Do przerwy podopieczni Krzysztofa Szubargi prowadzili 45:42. Po zmianie stron mieliśmy znów bardzo dobrą wymianę obu zespołów. Astę na 9-punkotwy zapas wyprowadziły celne rzuty Kaszowskiego i Śmigielskiego. Jednak fantastyczny moment w ataku miał Stryjewski, a po wykorzystanych wolnych przez Kędla, Decka znów była z przodu. W połowie czwartej kwarty pelplinianie wypracowali sobie 6-7 punktowy dystans dzięki kolejnym dobrym akcjom Kędla oraz Davisa. Finalnie miejscowi doprowadzili do wyrównania za sprawą kolejnych siedmiu „oczek” Kaszowskiego.

Chłodniejszą głowę w dogrywce mieli zawodnicy Astorii po bardzo udanych zagraniach Piotra Śmigielskiego oraz Filipa Małgorzaciaka. Ostatecznie Astoria pokonuje Deckę w Sisu Arenie 95:90.

fot. Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz
KW

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *