2 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

EBL przed świętami: Zastal w Suzuki PP, Trefl i MKS ze zwycięstwami

Przed świątecznym opłatkiem dostaliśmy sporo ciekawych starć w Energa Basket Lidze. W zaległym spotkaniu 7.kolejki Enea Zastal BC Zielona Góra rozwalił Legię Warszawa. Ponadto w dwóch meczach otwierających 16.serię spotkań Trefl Sopot wygrał na wyjeździe w Toruniu z Twardymi Piernikami, a MKS Dąbrowa Górnicza okazał się lepszy od GTK Gliwice.

Enea Zastal BC Zielona Góra – Legia Warszawa 100:66

Obydwa zespoły doskonale zdawały sobie sprawę, że stawką meczu będzie miejsce w Suzuki Pucharze Polski 2022 odbywający się po raz trzeci (drugi raz z rzędu) w swej historii w lubelskiej hali Globus. Przed tym pojedynkiem doszło do zastrzeżenia numeru koszulki Łukasza Koszarka (55), który przez wiele lat bronił zielonogórskich barw. Ponadto wyjaśniła się przyszłość Jarosława Zyskowskiego, który do końca sezonu będzie grał w Zielonej Górze.

Pierwszą kwartę spotkania o wiele lepiej rozpoczął Zastal. Po serii punktowej i celnym haku Apicia przyjezdni prowadzili 9:2. Legia szybko się obudziła i po celnym rzucie z półdystansu Łukasza Koszarka odrobiła straty (9:8). Reszta tej części gry była pod kontrolą zielonogórzan. Trafiali Zyskowski i Apić, a wynik premierowej partii na 21:14 ustalił celnym trafieniem Nenadić. Druga kwarta i jej początek to dalsza kontrola tempa gry przez zespół trenera Vidina. Skutecznie grali Meier i Apić. Po punktach tego drugiego gospodarze mieli dwucyfrową zaliczkę (30:20). Pod koniec pierwszej połowy warszawianie w końcu się rozbudzili. Z dystansu trafił Koszarek, a po pięciu punktach z rzędu Cowelsa III wynik wynosił 37:32. Rezultat pierwszej dwudziestki ustalił Grzegorz Kulka (43:40).

Druga połowa meczu rozpoczęła się od trzyminutowego zastoju w ofensywie obu zespołów. Niemoc przełamał jednak Zastal za sprawą Apicia (47:40). Legię w grze starali się utrzymywać Koszarek i Kulka. Po celnym rzucie Kulki wynik wynosił 50:45. Od tego momentu warszawianie byli bardzo nieskuteczni w ataku. Perfekcyjnie wykorzystał to Zastal notując serial punktowy 20:4. Po trzydziestu minutach miejscowi prowadzili 70:49 W czwartej kwarcie zielonogórzanie postanowili się nie zatrzymywać. Skuteczny był Meier i Sulima. Po kolejnej serii punktowej 11:2 prowadzili 81:51. Serię przerwał Grzegorz Kulka trafiając za półdystansu (81:53), lecz zielonogórzanie do samego końca kontrolowali mecz i mimo, że do gry weszła młodzież i zawodnicy będący dalej w rotacji, przełamali barierę 100 punktów. Tym samym zwycięstwo Zastalu oraz wcześniejsze Spójni oznacza, że w Pucharze Polski zobaczymy King Szczecin.

Twarde Pierniki Toruń – Trefl Sopot 73:92

Bardzo udany rewanż za spotkanie w 1.kolejce zrobili koszykarze Trefla Sopot w Toruniu. Sopocianie w ubiegłej rundzie ulegli nieznacznie toruńskiej drużynie (89:91), gdy game-winnera trafił były gracz Pierników – Maurice Watson. Tym zwycięstwem sopocianie przystąpią po Świętach z jakże wyrównanym bilansem zwycięstw i porażek (8-8). Początek rywalizacji był stosunkowo wyrównany, lecz po punktach spod obręczy Manigata to Pierniki miały czteropunktowe prowadzenie (12:8). Chwilę później na trzypunktową zaliczkę wyszli sopocianie po trafieniach Yannicka Franke i Darrina Dorseya (14:17). Do końca premierowej odsłony mieliśmy równorzędną walkę, a celny rzut Jamesa Eads’a ustalił wynik po 10 minutach – 24:22 dla Twardych Pierników. Następna część ponownie była grana kosz za kosz – żadna z ekip nie wyszła na większą zaliczkę. W połowie tej części, trójka Gruszeckiego, wykorzystane wolne przez Franke i trafienie zza łuku dało przyjezdnym swobodną przewagę nad torunianami – 30:41. Torunianie starali się odrobić straty dzięki celnym rzutom Aarona Cela oraz 2+ Roko Rogicia. Po 20 minutach Trefl Sopot prowadził w Toruniu 47:39.

Po przerwie obydwa zespoły rozpoczęły trzecią partię od dwóch celnych trójek, lecz w późniejszym fragmencie lepiej prezentowali się goście. Po punktach Dorseya oraz 2+ w wykonaniu Motena gracze Trefla mieli 17-punktowy zapas (47:64). Gospodarze zabrali się mocno do pracy i po 2+1 Samsonowicza i półdystansie Amigo mieli jedynie ośmiopunktowy deficyt do ekipy przyjezdnych (60:68). Jednak zawodnicy z Trójmiasta z powrotem odjechali na dwucyfrową zaliczkę dzięki punktom Davisa i Kolendy (63:75). Miejscowi starali się w ostatniej kwarcie wrócić do gry, lecz trójka Gruszeckiego i Dorseya sprawiły, że to sopocki zespół wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Trefl ostatecznie wygrał w Toruniu 92:73.

MKS Dąbrowa Górnicza – GTK Gliwice 101:92

To był zdecydowanie jeden z meczów wart cztery punkty. Zwłaszcza, że dąbrowianie w tym sezonie dość gładko w Gliwicach pokonali GTK aż 95:67. Tym razem mieliśmy zdecydowanie lepsze starcie, które ponownie skończyło się na korzyść podopiecznych Jacka Winnickiego. W premierowej odsłonie oba zespoły miały 6-punktowe zaliczki, które szybko zostały odrobione. Ciut lepszą postawę w ofensywie mieli miejscowi, a dzięki rzutom wolnym Milivoje Mijovicia to MKS prowadził po tej ćwiartce 29:26. Gliwiczanie otworzyli drugą kwartę od sześciu punktów z rzędu spod kosza, lecz z wolnych (3/3) trafiał Marble (32:32). Inicjatywę znowu przejęło GTK za sprawą Hindsa i Krajiny. Celne rzuty wolne tego pierwszego zamknęły pierwszą połowę konfrontacji – gliwiczanie prowadzili w mieście Dębu 50:46. Po dłuższej pauzie dąbrowianie otworzyli drugą połowę od punktowego serialu 10:0, dzięki trafieniom Nowakowskiego i Mijovicia (56:50). Na przełamanie dla gliwiczan zza łuku przymierzył Put oraz Hinds, a w zespole z Dąbrowy Górniczej punktowali Marble z Małgorzaciakiem. Rezultat pod koniec trzeciej kwarty orbitował wokół remisu. Po dwóch rzutach wolnych wykorzystanych przez Lewisa to dąbrowscy koszykarze przystępowali na ostatnią dziesiątkę z 2-punktową zaliczką (70:68). Po trzech minutach ostatniej ćwiartki po dwóch trójkach Małgorzaciaka, gospodarze mieli już 6-punktowe prowadzenie (80:74). Chwilę później przewaga wzrosła do 11 punktów, dzięki kolejnym trafieniom duetu Marble-Małgorzaciak (87:76). Gliwiczanie starali się wrócić do pojedynku dzięki punktom Hindsa oraz Krajiny, lecz w decydującym momencie rzuty wolne trafiali Lewis oraz Marble. W ten sposób MKS Dąbrowa Górnicza pokonał GTK Gliwice 101:92 i tym samym na jakiś czas uciekli ze strefy spadkowej.

fot. Róża Koźlikowska (archiwum), źródło: Twarde Pierniki Toruń