1 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

EBL: Rottweilery lepsze od Pszczółki, udany pościg Czarnych

Jedynie dwa pojedynki w Drugi Dzień Świąt zobaczyliśmy na parkietach Energa Basket Ligi w ramach 16.serii gier. Na początek świątecznego grania Anwil Włocławek w Hali Mistrzów podejmował Polski Cukier Pszczółkę Start Lublin. Po wielu emocjach górą okazały się Rottweilery, które lepiej zagrały kluczową końcówkę odnosząc swoje dwunaste zwycięstwo w sezonie. W drugim meczu Grupa Sierleccy Czarni Słupsk gonili niemal cały mecz wynik w hali Gryfia i ostatecznie triumfowali nad HydroTruckiem Radom.

Anwil Włocławek – Polski Cukier Pszczółka Start Lublin 90:81

Dla Anwilu Włocławek ważnym newsem przed rozpoczęciem meczu był powrót do rotacji Kyndalla Dykesa. W ten sposób szkoleniowiec włocławskiej drużyny Przemysław Frasunkiewicz miał spore pole do popisu w ofensywie. Z kolei w lubelskim zespole zadebiutował Mike Scott, który w sezonie 2018/2019 grał dla Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski. Miejscowi dobrze otworzyli spotkanie, bo od trójki Jamesa Bella i 2+1 Lukasa Petraska (6:0). Siedem punktów z rzędu zdobył dla lublinian Mateusz Kostrzewski, lecz Awnil uciekł na dystans ośmiu punktów po półdystansie Jonah Matthewsa i lay-upie Kamila Łączyńskiego (17:9). Do końca tej części gospodarze trzymali swój rytm i po punktach Macieja Bojanowskiego prowadzili po tej dyszce 23:14. Obie drużyny w następnej odsłonie grały falami – na serię 9:1 Startu, siedmioma oczkami odpowiedzieli włocławianie. Po trójce Bojanowskiego, Rottweilery wygrywały w połowie drugiej kwarty 31:23. Sprawy w swoje ręce wzięli w ekipie przyjezdnej Elijah Wilson, Jimmie Taylor oraz Cleveland Melvin. Za sprawą ich celnych rzutów po 20 minutach to koszykarze z Koziego Grodu wyszli na dwupunktową zaliczkę (40:42).

Po przerwie mieliśmy bardziej wyrównaną rywalizację, a rezultat co chwilę przechodził z rąk do rąk. Na czteropunktową zaliczkę wyprowadził trójką i dwoma celnymi rzutami wolnymi Kamil Łączyński (58:54). Chwilę później na tą sytuację zareagowali w przyjezdnej ekipie Mateusz Kostrzewski oraz Tweety Carter. Trzypunktowe trafienie drugiego z wyżej wymienionych dało po trzech częściach remis 62:62 – wszystko w tym meczu było możliwe. Zwłaszcza, że po paru minutach czwartej kwarty wynik wciąż był na styku, a żadna z ekip nie wypracowała sobie bezpiecznej przewagi. Jednak w decydujących minutach rywalizacji do głosu doszli gracze Anwilu, a dokładnie Bell i Matthews. Po ich celnych próbach zza łuku miejscowi odskoczyli na dziewięć punktów (85:76). Na te celne rzuty lubelscy koszykarze nie znaleźli odpowiedzi. W ostatecznym efekcie Anwil pokonał przed własną publicznością zawodników Startu Lublin 90:81.

Grupa Sierleccy Czarni Słupsk – HydroTruck Radom 86:82

Słupszczanie prawie przez cały mecz musieli gonić rezultat w hali Gryfia, lecz w ostatecznym rozrachunku okazali się lepsi od HydroTrucka Radom – ale po kolei. Radomianie dobrze weszli w spotkanie, a dzięki trójkom Ahmeda Hilla i Mike’go Moore’a podopieczni trenera Mihailo Uvalina prowadzili różnicą siedmiu oczek (7:14). Wówczas w zespole ze Słupska włączył się Bartosz Jankowski z Billy Garrett, którzy dorzucali punkty do konta gospodarzy. Później kolejne akcje wykańczał Moore, dając po tej części siedmiopunktową zaliczkę (16:23). Początek drugiej części był dość wyrównany, ale przyjezdni po trójce Lewandowskiego i półdystansie Ostojicia odskoczyli na 11 punktów (20:31). Jednak na posterunku Czarnych byli Anthony Lewis z Beau Beechem III – za sprawą ich trafień przewaga radomskiej drużyny stopniała do siedmiu punktów (37:44). Pod koniec pierwszej połowy radomianie wykorzystywali przekroczony limit fauli miejscowych, zamieniając je na łatwe punkty z rzutów wolnych. Dzięki zdobytym punktom przez Dzierżaka i Lewandowskiego, HydroTruck prowadził w Słupsku 48:38.

Trzecia dziesiątka wyraźnie padła na korzyść graczy Łukasza Seweryna – w niej doskonale spisywali się m.in. Lewis oraz Klassen, którzy w tej odsłonie zdobyli wspólnie 16 z 25 punktów w tej kwarcie zdobytych przez Czarnych. Trzypunktowa akcja Marka Klassena zamknęła trzecią część widowiska, po której mieliśmy remis (63:63). Wszystko sprowadziło się do decydującej dziesiątkę. Tą ćwiartkę otworzyli radomianie od trójek Zegzuły i Lewandowskiego, co dało im małych oddech od gospodarzy (63:69). Ci z kolei zdołali odrobić różnicę za sprawą punktów spod kosza Lewisa i trójce Witlińskiego (70:71). Goście ponownie osiągnęli kilkupunktowe prowadzenie po 2+1 Dzierżaka, lecz wolne Musiała i trójka Jankowskiego doprowadziły do kolejnego wyrównania (78:78) i niezwykłego ciśnienia w samej końcówce. Lepiej wykorzystali ją słupszczanie – najpierw zza łuku trafił Bartosz Jankowski, a z półdystansu dołożył Błażej Kulikowski. Tym samym gracze Czarnych odwrócili losy pojedynku, zwyciężając ostatecznie 86:82.

autor: Kamil Wróbel

fot. Czarni To Wy (archiwum)