Emocjonujące spotkanie obejrzeli kibice w Gliwicach, gdzie Tauron GTK długo kontrolowało przebieg meczu i po pierwszej kwarcie prowadziło aż 32:17. Energa Trefl Sopot stopniowo odrabiał jednak straty, przejmując inicjatywę po przerwie i wychodząc na prowadzenie przed ostatnią kwartą. Mimo zrywu gospodarzy w końcówce to sopocianie zachowali więcej zimnej krwi i wygrali 96:92.
Tauron GTK Gliwice 92:96 Energa Trefl Sopot
Do spotkania obie drużyny podchodziły z zawodnikami wracającymi do zdrowia. W rotacji gospodarzy ponownie pojawił się Wes Gordon, a u przyjezdnych do dyspozycji trenera był Ray Cowels.
Pierwsza kwarta rozpoczęła się lepiej dla GTK. Najpierw worek z punktami otworzył Oguine, a następnie wynik powiększył Kuba Piśla, trafiając zza łuku. Rozpędzenie gospodarzy zahamował jednak Mindaugas Kacinas, kompletując akcję 2+1. Od tamtej pory obie ekipy wymieniały się punktami, lecz to gliwiczanie w pewnym momencie wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie, by chwilę później powiększyć je jeszcze bardziej i ostatecznie zakończyć kwartę zwycięstwem 32:17.
W drugiej kwarcie obraz gry się odmienił i to sopocianie przejęli inicjatywę, chociaż z początku mogło się wydawać, że gospodarze jeszcze bardziej powiększą prowadzenie. Ostatecznie cierpliwa gra i stopniowe odrabianie strat doprowadziły do tego, że po 20 minutach gospodarze wciąż prowadzili, lecz już tylko 46:45.
W trzecią kwartę mocno wszedł Ivan Almeida, który otworzył po przerwie worek z punktami, trafiając zza linii 6,75. Obie ekipy starały się z całych sił, a gra zamieniła się w wymianę punktów, na czym lepiej wyszła drużyna z Sopotu, która po 30 minutach prowadziła 76:72.
Ostatnia kwarta rozpoczęła się od serii 7:0 w wykonaniu gospodarzy, którą przerwał Paul Scruggs. Po trafieniach kluczowych zawodników Trefla goście wyszli w pewnym momencie na sześciopunktowe prowadzenie. Wówczas faulowany przy rzucie za trzy był Kuba Piśla, który wykorzystał dwa z trzech rzutów wolnych. Jego euforia nie trwała jednak długo, bo najpierw trafienie Dylana Addae-Wusu, a następnie Witlińskiego powiększyło prowadzenie zdobywców Pucharu.
Na 120 sekund do końca punkty zdobył Ivan Almeida, niwelując straty do pięciu oczek, a chwilę później faul w ataku wymusił Kacper Gordon, co pozostawiało jeszcze szansę gospodarzom. Gliwiczanie mogli doprowadzić do wyrównania, kiedy Almeida dobrze zagrał w obronie, lecz akcja nie przyniosła punktów. Na 16 sekund do końca bezsensowny faul popełnił Oguine, a Addae-Wusu trafił jeden rzut wolny. W odpowiedzi do kontry pobiegł Jackson, który wymusił faul przy rzucie za trzy, lecz wykorzystał tylko dwie próby. Ostatecznie po błędzie Busza, który zamiast podwoić rywala odpuścił krycie, Scruggs dwukrotnie umieścił piłkę w koszu i zamknął mecz. Trefl wygrał 96:92.
Najlepiej punktującym zawodnikiem gospodarzy był Kuba Piśla, który zdobył 20 punktów. Wyróżnił się także KJ Jackson – autor 15 punktów i 11 asyst. Z kolei w drużynie przyjezdnych najlepszymi zawodnikami byli Kasper Suurorg (23 punkty, 4 zbiórki i 6 asyst) oraz Dylan Addae-Wusu (21 punktów, 8 zbiórek i 4 asysty).

