2 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Rycerze i Sokół walczą dalej, pierwsi ćwierćfinaliści

Sześć sobotnich konfrontacji obejrzeliśmy na drugoligowych parkietach w ramach drugiego meczu II rundy fazy play-off. Koszykarze z Ostrowi Mazowieckiej zrewanżowali się Pogoni Prudnik, ogrywając rywali różnicą ośmiu punktów. Gracze Rycerzy Rydzyna również wyrównali stan rywalizacji, wygrywając w Bielsku Podlaskim. Zawodnicy Basket Hills Bielsko-Biała doprowadzili do remisu (1:1), zwyciężając rewanżowy bój z Sokołem Międzychód. Nadto poznaliśmy już pierwszych ćwierćfinalistów: Polonia Warszawa, Polonia Bytom oraz Mickiewicz-Romus Katowice swoimi triumfami zapewnili sobie awans do najlepszej ósemki.

Sklep Polski MKK Gniezno – BS Polonia Bytom 58:84 STATYSTYKI

Gnieźnianie otworzyli mecz od trzypunktowych akcji Adriana Sobkowiaka i Juliusza Barański, lecz dość szybko do remisu doprowadziły cztery punkty z rzędu Sebastiana Dąbka. Przez większość premierowej kwarty rezultat był na styku, a zespoły grały w spokojnym tempie mecz. Punkty z pomalowanego pola Marcina Salamonika zamknęły pierwszą odsłonę, którą minimalnie wygrali bytomscy poloniści (16:18). Graczom Mariusza Bacika udało się na początku drugiej kwarty złapać na moment 4-punktową zaliczkę po 3+1 Szymona Daszke. Miejscowi równie szybko odpowiedzieli dobrymi zagraniami Barańskiego i Dobrzyckiego, którzy wyprowadzili gnieźnian na przód (23:22). Przez drugą część meczu mieliśmy równorzędny pojedynek, a także parę zmian prowadzeń. Zawodnikom Arkadiusza Konowalskiego udało się wyjść na cztery punkty po trójce Huberta Konowalskiego. Jednak ostatnie słowo należało do Pawła Bogdanowicza, który trafił trzypunktowy rzut. Gracze Sklepu Polskiego po 20 minutach prowadzili 39:38.

Po przerwie bytomianie zaczęli lepiej walczyć i bronić na desce, co napędzało ich grę. Zza łuku trafiał Jurczyński, a ponadto spod trumny następne punkty dołożył Salamonik i Bogdanowicz. Gracze w żółtych strojach jedynie pojedynczymi rzutami próbowali zmienić wynik, natomiast nie mogli złamać agresywnej obrony rywali. Punkty spod kosza Marka Piechowicza i 2+1 Szymona Daszke dały polonistom 12-punktową zaliczkę przed ostatni 10 minutami (46:58). Ostatnią kwartę również wygrali wyraźnie bytomianie (12:26), którzy rozłożyli na wielu zawodników swoje punkty. Drużyna z Gniezna nie miała żadnej receptury, aby odwrócić losy rywalizacji. W ten sposób koszykarze Polonii Bytom zameldowali się w ścisłej ósemce.

Dijo Polkąty Maximus Kąty Wrocławskie – KKS Polonia Warszawa 68:102 STATYSTYKI

W Kątach Wrocławskich nie było niespodzianki, ponieważ warszawscy Poloniści po raz drugi pokonali zawodników Dijo i pewnie awansowali do następnego etapu. Zawodnikom „Czarnych Koszul” po dość równej grze w połowie pierwszej kwarty udało się odskoczyć na dwucyfrową zaliczkę. Dobre wjazdy pod kosz Patryka Gospodarka, a także cztery trójki zaaplikowane przez Patryka Pełkę sprawiły, że stołeczni odskoczyli na dziewięć punktów (10:19). Rezultat w końcowym fragmencie pierwszej kwarcie poprawił punktami z wolnych Marcin Wieluński, zaś Patryk Pełka skończył efektowną paczką z góry (15:26). Podobny scenariusz był w następnej dyszce, gdzie do listy punktujących dopisali się Adam Linowski, Michał Wojtyński oraz Marcin Dutkiewicz. Dobra, a zarazem bardzo zespołowa gra sprawiła, że gracze Polonii po dwudziestu minutach wygrywali 52:30.

Druga połowa meczu nie zmieniła obrazu rywalizacji, gdzie warszawianie mieli kontrolę i inicjatywę nad wszystkimi wydarzeniami na parkiecie. To zaś przełożyło się na zasłużone zwycięstwo z Dijo 102:68.

KSK Ciech Noteć Inowrocław – AZS AWF Mickiewicz-Romus Katowice 76:83 STATYSTYKI

Zawodnicy Mickiewicza-Romus Katowice po dość zaciętym boju ograł inowrocławską Noteć i tym samym jako trzeci zespół meldują się w ćwierćfinał. Już w pierwszych minutach dostaliśmy równorzędną walkę, a ponadto bardziej ofensywą grę. Doskonale po stronie inowrocławian spisywał się Jakub Kondraciuk wraz ze swoimi kolegami, zaś po przeciwnej stronie skuteczny był Dawid Grochowski. Trzypunktowy rzut Mateusza Marciniaka sprawił, że gracze Piotra Wiśniewskiego byli na przodzie (14:12). Nieco później z tonu spuścili inowrocławianie, a wręcz przeciwnie zawodnicy Mickiewicz. Po trójce Grochowskiego i 2+1 Stróżczyka to goście mieli 6-punktową zaliczkę (15:21). Aleksander Filipiak oraz Mateusz Stańczuk zdołali dorzucić kolejne punkty dla Noteci, a kwartę zamknął półdystansem Maksymilian Duda (19:23).

Drugą odsłonę otworzył czterema punktami pod rząd Stańczuk, lecz za moment przyjezdni w krótkim odstępie czasu zdołali odskoczyć na osiem punktów za sprawą punktów Leszczyńskiego i Karpacza (23:31). Marcin Majer wraz z Mateuszem Marciniakiem starali się podgonić nieco wynik, jednak w dobrym momencie u gości odpalił Jakub Stróżczyk. Po jego celnych akcjach katowiczanie mieli kilkupunktową zaliczkę (31:40). Pod koniec pierwszej połowy do punktującego Majera trójkę dodał Kondraciuk, a z wolnych nie pomylił się Grod. Zawodnicy Noteci po 20 minutach gry mieli do nadrobienia trzy „oczka” (40:43).

Po zmianie stron katowiczanie otworzyli ją od pięciu punktów zdobytych przez Sebastiana Wojciechowskiego. Nieco później dołożył trzypunktowe trafienie, co dało koszykarzom Mickiewicza 11-punktowe prowadzenie (42:53). Sprawy w swoje ręce wówczas wzięli Kondraciuk oraz Filipiak, lecz zza łuku skutecznie byli Wojciechowski oraz Leszczyńskiego. Inowrocławiom w końcowej fazie trzeciej kwarty nadrobili sześć „oczek”. Udane trafienia z półdystansu Groda, Nawrota i Stańczuka dały 6-punktową zaliczkę dla Mickiewicza przed decydującymi 10 minutami (53:59).

W ostatniej części inowrocławianie mozolnie odrabiali straty za sprawą punktów Nawrota, lecz sytuację kontrolowali Kłaczek i Leszczyńskiego, dokładając po jednej celnej trójce. Tą samą ripostą odpowiedział Marciniak, a Filipiak oraz Majer dodali punkty z wolnych. W ten sposób Noteć przegrywała jedynie trzema punktami (68:71). Głos w decydującym crunch time zabrali Karpacz oraz Wojciechowski. Dzięki ich punktom katowicki zespół mógł odnieść zasłużone zwycięstwo. W końcowym rozrachunku gracze Mickiewicza ograli Noteć 83:76.

Sokół Grupa Avista Ostrów Mazowiecka – Pogoń Prudnik 74:66 STATYSTYKI

Koszykarze Sokoła Grupy Avista Ostrów Mazowiecka sprawili swoim fanom niemałą niespodzianką, gdyż odegrali się Pogoni Prudnik 74:66. W takiej sytuacji decydujący mecz rozegra się w Obuwniku.

Miejscowi dobrze rozpoczęli ten pojedynek od punktów Mohammeda Abdelaala i Daniela Nieporęckiego (6:0). Prudniczanie ani na moment nie mogli znaleźć rytmu w ofensywie, a ponadto byli dobrze bronieni przez Sokoła. Podopieczni Antonio Daykoli doskonale radzili sobie z przeciwnikiem, wypunktowując go spod kosza. Po punktach Przemysława Słoniewskiego było aż 15:1. Fatalną serię zawodników Pogoni przerwał na moment trzypunktowym rzutem Paweł Nowicki. Jednak Mateusz Zozuń, Patryk Benigni złapali kolejne punkty spod tablicy dla Sokoła. Po 10 minutach gospodarze zasłużenie prowadzili 23:6.

Paweł Łapiński oraz Patryk Łysiak drugą kwartę otworzyli celnymi trafieniami z pola trzech sekund. Jednak zawodnicy Pogoni pomału zaczęli wracać do gry dzięki „oczkom” Nowickiego i Żebroka. Po trójce Marca-Oscara Sanny’ego przewaga Sokoła stopniała do 10 punktów (27:17). W odpowiednią porę zareagowali Słoniewski z Nieporęckim. Dzięki zdobytym 14 punktom zdobytym przez tą parę zawodnicy z Ostrowi Mazowieckiej zasłużenie prowadzili po dwóch kwartach 41:22.

Po pauzie koszykarze Pogoni wrócili nieco odmienieni. Po celnych koszach Madziara, Garwola i Nowakowskiego przybliżyli ekipę do Sokoła na jedenaście „oczek”. W późniejszym momencie grę gospodarzy ciągnął Łapiński do spółki ze swoimi kolegami. Jednak przyjezdni nie poddawali się, a dzięki punktom Nowakowskiego i Garwola oraz połowicznie wykorzystanych wolnych przez Sanny’ego było po 30 minutach 54:43 dla Sokoła.

Prudnicki zespół mocno wszedł w decydującą dziesiątkę. Po pięciu punktach Żebroka i Sanny’ego różnica dzieląca między Sokołem a Prudnikiem wyniosła już tylko trzy „oczka” (56:53). Jednak zawodnicy trenera Daykola szybko odpowiedzieli sześcioma punktami z rzędu. Po trafieniach Motela i Abdelaala Sokół odskoczył na osiem „oczek” (66:58). Rezultat starał się uratować swoimi punktami Grzegorz Mordzak, lecz bardzo ważne punkty z wolnych trafili Łapiński oraz Nieporęcki. Ostatecznie Sokół ogrywa Pogoń 74:66.

KKS Tur Basket Bielsk Podlaski – Rycerze Rydzyna 76:84 STATYSTYKI

Okazję na wykluczenie z dalszej gry o zaplecze ekstraklasy mieli koszykarze Tura Basket Bielsk Podlaskiego, lecz ostatecznie z triumfu cieszyli się Rycerze. W ten sposób w najbliższą środę czeka w Rydzynie decydujące starcie.

Na początku starcia obie ekipy grały kosz za kosz, a ponadto były dość nieskuteczne. Chwilę później po celnych półdystansach Mateusza Kasińskiego i Michała Samolaka w nieco lepszej sytuacji byli goście. Następnie do punktującego Samolaka dołączyli Chanas oraz Sanny. Trzeci z nich dodał pięć „oczek”, co pozwoliło Rycerzom odskoczyć na sześć punktów. Kwartę numer jeden zamknął celnym półdystansem Michał Szwedo (19:23). Trzypunktowe trafienie Samolaka i wykorzystane wolne Chanasa pozwoliły w drugiej odsłonie Rycerzom ponownie uzyskać sześć punktów przewagi. Wówczas po dobrych zagraniach Kuczyńskiego i Zygmunciaka był punkt straty do Rycerzy. W późniejszym fragmencie zespoły skupiły się na defensywie, co nieco przełożyło się na słabszą dyspozycję w ataku. Jednakże ze słabszej gry wybrnęli rydzynianie dzięki 2+1 Sannyego oraz punktach Milczyńskiego i Samolaka. Po dwóch kwartach Rycerze wygrywali w Bielsku Podlaskim 37:32.

Przemysław Tradecki oraz Jarosław Giżyński swoimi celnymi próbami próbowali przybliżyć zespół Tura do Rycerzy. Jednak coraz lepiej spisywał się Stanferd Sanny i to dzięki jego akcjom rydzynianie oddalili się na dystans 14 „oczek” (44:58). Podopiecznych trenera Bakuna na końcówkę trzeciej kwarty poderwali Kuczyński oraz Zygmunciak. W ten sposób po półgodzinnej grze Rycerze Rydzyna nadal wygrywali z Turem 61:50.

W ostatniej części rywalizacji Tur nadal walczył o korzystny, a przy pomocy trafień Zygmunciaka i Wróblewskiego strata wyniosła sześć punktów (57:63). Jednak po stronie przyjezdnych dobrze funkcjonowali Milczyński, Sanny oraz Chanas, dzięki czemu goście mieli dwucyfrowe prowadzenie. Bartłomiej Wróblewski, a także Przemysław Tradecki trzypunktowymi trafieniami próbowali odmienić losy rywalizacji, lecz nie wystarczyło czasu. Punkty Stanferda Sanny’ego zamknęły całą rywalizację. Rycerze odnieśli ważny sukces w Bielsku Podlaskim, pokonując Tura 84:76.

Basket Hills Bielsko-Biała – Sokół Międzychód 99:85 STATYSTYKI

Bielszczanom w pierwszym meczu niewiele zabrakło do wywiezienia cenne triumfu z Międzychodu, lecz tym razem byli znacznie lepsi od Sokoła. W początkowej fazie meczu z dystansu trafił Grzegorz Szybowicz, a spod kosza Jan Fenrych (7:2). Międzychodzianie dość szybko odrobili straty, a po punktach Mariusza Małachowskiego byli na prowadzeniu (11:12). Parę minut później Konrad Mamcarzyk, Oskar Janicki oraz Robert Kozaczka zdołali zdobyć dla miejscowych 9 z pozostałych 12 punktów w tej kwarcie. Dzięki temu po pierwszej kwarcie prowadzili 23:19. W następną dyszkę lepiej weszli gospodarze, którzy rozłożyli atak na wielu graczy. Dobra dyspozycja Kozaczki i Żebrowskiego dała 10-punktową zaliczkę dla Basketu Hills (34:24). Za moment rezultat meczu podwyższył punktami spod tablicy Konrad Mamcarzyk. Jednak zawodnicy Sokoła postanowili wrócić do gry przy pomocy punktów Małachowskiego i Wróbla. Po drugiej stronie parkietu zza łuku pocelowali Szybowicz oraz Zub. Pierwsza połowa skończyła się 8-punktowym prowadzeniem dla bielszczan (48:40).

Po 15-minutowej pauzie kibice zebrani w Bielsku-Białej dostali kawał ofensywnego basketu. Wojciech Zub wraz z Mateuszem Adamusem i Robertem Kozaczką odnajdywali różne sposoby na zdobywanie punktów. 26-letni rozgrywający był nie do zatrzymania dla obrońców z Międzychodu, rzucając w tej części 17 z 34 punktów zdobytych w tej kwarcie przez miejscowych. W przyjezdnym zespole dobrze funkcjonowali Nowak, Wróbel oraz Chodkiewicz. Jednak po 30 minutach nadal na prowadzeniu byli zawodnicy w białych strojach (82:69). Ostatnia odsłona nie zmieniła diametralnie obrazu gry. Koszykarze z Bielska-Białej skutecznie i efektywnie konstruowali swoje akcje, prowadząc nawet różnicą 23 punktów. Ostatecznie Basket Hills Bielsko-Biała pokonał Sokół Międzychód czternastoma punktami.

KW