MKS Dąbrowa Górnicza rozegrał znakomite spotkanie i pewnie pokonał Energę Trefl Sopot 100:77. Goście od pierwszych minut narzucili swoje tempo i nie pozwolili gospodarzom na odwrócenie losów meczu.
Energa Trefl Sopot 77 : 100 MKS Dąbrowa Górnicza
Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęła ekipa Artura Gronka – dwiema trójkami z rzędu popisali się Dale Bonner i Martin Peterka. Odpowiedź gospodarzy była szybka, bo spod kosza trafił Paul Scruggs, jednak chwilę później goście zanotowali serię 8:0 i objęli prowadzenie różnicą 11 punktów, co zmusiło Mikko Larkasa do wzięcia czasu.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił – Dąbrowianie nadal kontrolowali spotkanie i w pewnym momencie prowadzili nawet 16 punktami. Końcówka kwarty należała jednak do Sopocian, którzy zanotowali serię 12:0 i zniwelowali straty do trzech oczek. Ostatnie słowo należało jednak do Luthera Muhammada. Po 10 minutach MKS prowadził 27:20.
Druga kwarta momentami przypominała jednostronne widowisko. Tym razem punktowanie rozpoczął EJ Montgomery, ale szybko odpowiedział Witliński. Gdy wydawało się, że Trefl złapie kontakt, goście ponownie przyspieszyli i zaczęli systematycznie powiększać przewagę.
Zdobywcy Pucharu Polski mieli duże problemy ze skutecznością, które utrzymywały się przez całą kwartę. Ostatnie cztery minuty to seria niecelnych rzutów z obu stron, a punkty padały głównie z linii rzutów wolnych. Po pierwszej połowie MKS prowadził 48:35. Na uwagę zasługiwała również dominacja w zbiórkach – 26 po stronie gości przy zaledwie 15 Trefla.
Początek drugiej połowy był bardzo nieskuteczny – na pierwsze punkty czekaliśmy niemal dwie minuty. W końcu, po kolejnych zbiórkach w ataku, Ron Curry trafił za trzy, a chwilę później kolejne punkty dołożył Bonner. Trefl próbował odpowiedzieć serią pięciu punktów z rzędu, jednak Dąbrowianie dominowali na tablicach i zdobywali łatwe punkty spod kosza.
Dzięki lepszej grze w obronie w końcówce kwarty gospodarze nieco ograniczyli ofensywę rywali, ale mimo to po 30 minutach MKS prowadził 63:53.
Ostatnią kwartę od trójki rozpoczął Dale Bonner, a chwilę później goście ponownie zdobyli punkty po zbiórce ofensywnej. Z biegiem czasu obraz gry nie ulegał zmianie – MKS grał szybko, zespołowo i skutecznie, natomiast Trefl ponownie miał problemy po obu stronach parkietu.
Po trafieniu Luthera Muhammada zza łuku, już po czterech minutach tej kwarty, o czas poprosił Larkas. Nie przyniosło to jednak efektu – goście jeszcze bardziej powiększyli przewagę, która po kolejnych trafieniach Bonnera urosła do 20 punktów. W końcówce podopieczni Artura Gronka całkowicie kontrolowali wydarzenia na parkiecie i pewnie dowieźli zwycięstwo.
MKS Dąbrowa Górnicza wygrał w Sopocie aż 100:77.

