Czy GKS i Politechnika wykorzystają swoje okazje?

Pierwsze dwie ćwierćfinałowe batalie w najważniejszej części sezonu za nami. GKS Tychy stoi przed ogromną szansą na wyrzucenie z gry najlepszej ekipy po rundzie zasadniczej. Weegree AZS Politechnika Opolska wywiozła z Bydgoszczy jedno zwycięstwo i może we własnej hali pokonać jednego z głównych pretendentów do awansu.

Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz (4) – Weegree AZS Politechnika Opolska (5) (stan rywalizacji: 1-1)

Mówi się, że “papier wszystko przyjmie” i na pierwszy rzut oka wydawało się, że bydgoszczanie dzięki zebraniu supergwiazd z pierwszoligowych parkietów stać na spektakularny powrót do ekstraklasy. Niestety rzeczywistość okazała się być bezwzględna – porażki z zespołami z niższej półki (Enea Basket, HydroTruck, GKS) sprawiły, że ekipa spod Brdy skończyła sezon regularny na czwartej pozycji.

Politechnika do najważniejszej części kampanii wraca po rocznej przerwie i wróciła z mocnym akcentem. Przede wszystkim generałem rozegrania jest Jakub Kobel, która rozgrywa swój najlepszy prime-time. Do tego w bardzo dobrej dyspozycji są podkoszowi – Kareem Reid, Michał Jodłowski. W rundzie zasadniczej opolscy zawodnicy imponowali szybką grą w ataku, a także błyskawicznymi kontrami.

W pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu bydgoszczanie mieli problem z zatrzymaniem podkoszowego duetu Reid-Jodłowski, który łącznie im rzucił 37 punktów na bardzo dobrej skuteczności z pola trzech sekund (17/22). Dla przypomnienia: Amerykanin w najważniejszym momencie wykorzystał doskonałe podanie od Michała Lisa, notując punkty spod kosza na sobotnie zwycięstwo:

W drugim spotkaniu tej pary bydgoszczanie poprawili swoją grę głównie dzięki lepszej dyspozycji Szymona Kiwilszy (21 pkt, 8 zb) i Damiana Jeszke (16 pkt, 7 zb). Kiwilsza nie tylko był skuteczny w pomalowanym polu, ale przede wszystkim zatrzymał grę Kareema Reid’a oraz Michała Jodłowskiego. Przełomowy moment nastąpił w drugiej kwarcie, gdy Amerykanin miał na swoim koncie trzy faule. Wejście w utarczkę słowną z Mateuszem Kaszowskim skończyło się dla obu przewinieniem technicznym, a w przypadku Kaszowskiego przedwczesnym zakończeniem spotkania (wcześniej odgwizdany faul niesportowy). Czwarte przewinienie bardzo dobrze dysponowanego podkoszowego miał znaczący wpływ na dalsze zmagania. Politechnika starała się jeszcze wrócić do pojedynku przy pomocy trafień Adama Kaczmarzyka, ale nie wystarczyło na to czasu.

Dwadzieścia dwie asysty Astorii, a także ich większa ruchliwość w ataku sprawiły, że czarno-czerwoni doprowadzili do remisu w tej rywalizacji. Ćwierćfinałowy bój przenosi się na Opolszczyznę, gdzie zawodnicy Roberta Skibniewskiego będą chcieli zamknąć tę serię. Do lepszej dyspozycji muszą powrócić obwodowi – Dominik Rutkowski, a także Michał Lis. Obie ekipy jeszcze mogą wrócić na decydujące starcie numer pięć do Bydgoszczy, co jest mocno prawdopodobne.

Miasto Szkła Krosno (1) – GKS Tychy (8) (stan rywalizacji: 0-2)

Tyszanie zaliczają déjà vu sprzed dwóch lat, w którym po dwóch wyjazdowych spotkaniach z Politechniką Opolską prowadzoną przez Kamila Sadowskiego prowadzili 2:0. Wszyscy wiemy, jak później zakończyła się ta seria, gdy koszykarze Tomasza Jagiełki mieli na wyciągnięcie ręki awans do najlepszej czwórki. Trójkolorowi dostali się do play-offów ósmy raz z rzędu dzięki ważnym zwycięstwom m.in. z Mickiewiczem, AGH-em, Żakiem czy też HydroTruckiem. Grę tyskiej drużyny napędzają obwodowi zawodnicy, którzy walczą o każdą piłkę zarówno w ofensywie jak i defensywie.

Po przeciwnej mamy krośnian, którzy mieli już zapewniony awans do play-offów, ale walczyli o jak najlepsze rozstawienie. Ta sztuka udała się dopiero w ostatniej serii gier, gdy wygrali wyjazdowy mecz z Kotwicą przy równoczesnej wpadce Górnika w Opolu. W zespole Edmundsa Valeiko mamy znakomitych strzelców na obwodzie (Rasnick, Trubacz, Jankowski), a także znakomitego podkoszowego (Wronę). Gra krośnieńskiego zespołu opiera się głównie na umiejętnościach zawodników w ataku oraz sporej ilości ruchów i wyprowadzania strzelców (o czym wspomniał red. Szymon Woźnik – link tutaj).

W pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu Trójkolorowi trafili aż dwanaście trójek, z czego najważniejsze trafiali Karol Kamiński oraz Szymon Szmit. Ponadto w najważniejszych momentach tyszanie ograniczyli mocno grę na obwodzie Rasnicka i Jankowskiego, którzy w najważniejszej części rywalizacji zaczęli się mylić. Obaj zawodnicy zdobyli łącznie w drugiej połowie jedynie dziesięć punktów.

W drugiej ćwierćfinałowej potyczce krośnianie trzymali się z przodu głównie dzięki przyzwoitej dyspozycji dnia Patryka Stankowskiego (19 pkt), lecz tyszanie w ostatniej kwarcie odwrócili bieg rzeki. Ponownie błędy w ataku oraz defensywie Miasta Szkła skutecznie wykorzystywali Szymon Szmit, Maciej Koperski, a także Sebastian Bożenko. Ostatni z nich zainkasował w ostatniej kwarcie dziesięć punktów, kończąc zawody z dorobkiem 21 punktów.

Seria przenosi się na Śląsk, gdzie tyszanie mogą postawić kropkę nad “i”. Jednak krośnianie nie powiedzieli w tym ćwierćfinale ostatniego słowa. Jeśli wróci dobra dyspozycja elitarnych strzelców, a swoje “trzy grosze” dołożą Łałak, Griszczuk i Stankowski, to możemy się spodziewać pełnego zwrotu w tej parze.

Spotkania w obu tych parach zostaną rozegrane w sobotę i niedzielę o godzinie 18:00. Obie rywalizacje do obejrzenie na platformie Emocje.TV.

fot. Monika Balij
KW

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *