Dziki awansują do dalszej fazy kwalifikacji BCL!

Warszawskie Dziki rozpoczęły dzisiaj, tj. 14.09.2026, eliminacje do Ligi Mistrzów, a ich pierwszym przeciwnikiem była czeska Opava. W kolejnej rundzie tych kwalifikacji czekała na nich drużyna VEF Ryga, która pewnie pokonała Landau Lions. Zgodnie z oczekiwaniami kibiców z Warszawy udało im się pokonać Czechów dzięki świetnej drugiej połowie!


Dziki Warszawa 116 : 99 BK Opava

Od efektownej akcji mecz rozpocząć chciała drużyna z Opavy, lecz nie udało im się zdobyć punktów po próbie alley-oopa. Wynik meczu otworzyły jednak Dziki, które za sprawą Osuna Osunniyiego zdobyły punkty z rzutów wolnych po wcześniejszym faulu. Na to trafienie szybko odpowiedział jednak Elijah Tucker. Zza łuku pierwszą drużyną, która trafiła do kosza, była ekipa Opavy, lecz po chwili identycznym trafieniem pochwalić się mógł Makai Ashton i wciąż na tablicy wyników mieliśmy remis. Oglądający mecz nie mogli jednak narzekać na nudę, bo obie drużyny stawiały bardziej na szybką grę. Jednak po 6 minutach gry i kolejnym trafieniu Czechów Marco Legovich postanowił poprosić o przerwę na żądanie, bo rywale prowadzili 15:11. Po nim od razu zza linii 6,75 m skutecznie przymierzył Joseph Girard. Na 100 sekund do końca kwarty na linii rzutów wolnych stanął Krzysztof Kempa, który trafiając oba rzuty, powiększył prowadzenie swojej drużyny do trzech punktów. Nie na długo jednak cieszyć się oni mogli z prowadzenia, bo 20 sekund później zza łuku dobrze przymierzył zawodnik Opavy i mieliśmy ponownie remis. Kwarta zakończyła się remisem po 24 punkty, a autorem ostatnich trafień był Austin Luke, który dwukrotnie trafił z linii rzutów wolnych.

Drugą kwartę od efektownego wsadu zaczął Grzegorz Kamiński, lecz odpowiedział na to od razu Matej Svoboda, a po dobrym przechwycie i kontrataku swoją drużynę na prowadzenie wyprowadził B.O. Montgomery. Mecz przez cały czas był wyrównany, a żadna z drużyn, ani Dziki, ani Opava, nie mogła znaleźć sposobu, aby stworzyć sobie bezpieczną przewagę. Mimo chwilowej przewagi Czechów, która była minimalna, do końca kwarty Warszawianie całkowicie ją zniwelowali i po 20 minutach gry mieliśmy remis po 50 punktów. Najwięcej punktów dla Dzikiej drużyny zdobył dotychczas Austin Luke – 15 oczek, a po stronie rywali Jan Svandrlik – 17.

Foto: Dziki Warszawa

Na pierwsze punkty po przerwie musieliśmy czekać 90 sekund, lecz było warto! Wówczas to efektowną dobitką z góry popisał się Zane Waterman, który po chwili popisał się efektownym wjazdem pod kosz zakończonym akcją 2+1. Dzikom w tej kwarcie udało się w końcu wyjść na największe prowadzenie w meczu, które wynosiło 7 oczek, lecz nie trwało to długo, bo wówczas zza łuku dobrze przymierzył B.O. Montgomery. Ta kwarta jednak należała do podopiecznych Marco Legovicha, bo po trafieniu gracza Opavy świetnie wykończyli dwie akcje z rzędu i powrócili do prowadzenia, które teraz wynosiło 8 punktów, a ich gra wyglądała zwyczajnie lepiej od tego, co prezentowali przeciwnicy. W trzeciej odsłonie rywale na tle Warszawian zwyczajnie nie istnieli. Drużyna ze stolicy zdominowała ich zarówno w ataku, jak i w obronie, dzięki czemu też to właśnie oni po 3. kwarcie prowadzili 80:70, choć ostatnie słowo w tej kwarcie powiedział grający dla Czechów Jakub Šiřina. Warszawianie jednak byli o krok od awansu do dalszej fazy kwalifikacji.

Może nieco szczęśliwie, lecz najważniejsze, że z punktami tę ostatnią kwartę rozpoczął Makai Ashton, lecz po jego trafieniu dwukrotnie drogę do kosza znaleźli zawodnicy Opavy, a przewaga drużyny z Polski malała. Chociaż sytuację uspokoił nieco Grzegorz Kamiński, który trafił do kosza w kontrze z faulem i dzięki temu trafieniu prowadzili ponownie różnicą 11 punktów. Jednak to nie było wszystko, bo po chwili niemalże identyczną akcją z faulem popisał się środkowy Dzików – Osun Osunniyi. Czesi nie zamierzali jednak tak szybko i łatwo oddać broni, co pokazali akcją po faulu i pierwszym celnym rzucie osobistym, a po drugim, tym razem niecelnym, zebrali piłkę i skutecznie przymierzyli zza linii 6,75 m. Po chwili powtórzyli swój wyczyn i Jakub Šiřina, trafiając za 3, zniwelował straty do 7 oczek, a o czas wówczas poprosił podirytowany włoski trener. Do końca meczu niezbyt wiele się zmieniło, bo to Dziki dominowały Czechów i dzięki temu wygrały mecz, 116:99! W kolejnej rundzie eliminacji zmierzą się z drużyną VEF Ryga.

Fot. Dziki Warszawa

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *