MKS nadal niepokonany! Dąbrowianie lepsi od Trefla

MKS Dąbrowa Górnicza pozostaje liderem PGE Basket Ligi. W niedzielny wieczór w ramach 4.kolejki, podopieczni Artura Gronka pokonali Energę Trefl Sopot 88:82.

MKS Dąbrowa Górnicza – Energa Trefl Sopot 88:82

Rywalizację od wygranego rzutu sędziowskiego rozpoczął Szymon Zapała. Jednak pierwsze punkty na konto gospodarzy zapisał Jordan Hall po przytomnym dograniu od Martina Peterki. Trefl odpowiedział skutecznym wejściem pod obręcz Szymona Kiejzika. Od pierwszych minut żadna z drużyn nie była w stanie wypracować większej przewagi, przez co wynik oscylował wokół remisu. Temperatura na parkiecie podniosła się w połowie kwarty, gdy obie formacje uruchomiły rzuty z dystansu – najpierw dla dąbrowian przymierzył Daylen Kountz, a po chwili Martin Peterka. Przyjezdni odpowiedzieli celną trójką Cartera Gilmore’a, a następne punkty Szymona Zapały dawały im minimalne prowadzenie (8:11). Na 3:45 sekund przed końcem pierwszej kwarty Tobias Rotegard popełnił przewinienie niesportowe na Martinie Peterce, który zdążył wejść pod obręcz. Po następnym punkcie zdobytym przez Kyle’a Loftona, MKS powtórnie był z przodu (14:13). Choć sopocianie odpowiedzieli trafieniem zza łuku Rotegarda i udanym wejściem pod kosz Andersona, to łatwo zdobyte punkty przez Loftona i Piechowicza dały dąbrowianom po 10 minutach 3-punktowe prowadzenie (22:19).

W drugiej odsłonie ekipa z Zagłębia Dąbrowskiego szła za ciosem, starając się narzucić rywalom swój styl gry. Dzięki udanym trafieniom Kountza oraz Musiała, miejscowi mieli zapas ośmiu punktów. Dwiema celnymi trójkami skutecznie odwdzięczył się Gilmore, zmniejszając połowę strat żółto-czarnych. Pokrótce obok Daylena Kountza do punktowania włączyli się Jordan Hall oraz Andre Hyatt i tym sposobem dąbrowski zespół miał 10-punktową zaliczkę (39:29). Mimo tego sopockiej ekipie udało się nawet wyjść na przód głównie po łatwo zdobytych punktach przez Stefana Simanicia i dwóch trójkach Szymona Kiejzika. Finalnie po celnej próbie zza łuku Halla, MKS do przerwy prowadził 45:43.

Dąbrowianie po 13-punktowej serii duetu Hall-Peterka odskoczyli na początku trzeciej części na 15-punktową zaliczkę. Nieco później tą samą bronią odpowiedzieli sopocianie, notując serial 10:0, który po trójkach Schenka i Andersona dawał im stratę pięciu „oczek” do gospodarzy. Właściwy rytm podopieczni Artura Gronka pod koniec trzeciej części, gdy skutecznie do kosza przymierzali Lofton, Woroniecki oraz Musiał. Finalnie po udanej próbie zza linii 6,75m Jordana Halla, MKS po 30 minutach gry prowadził 72:61.

Zespół Krzysztofa Roszyka na początku czwartej kwarty ruszył odważnie do odrabiania dystansu. Głównie po punktach zdobytych przez Andersona, Rotegarda, Schenka i Zapały, Trefl miał tylko stratę trzech punktów do dąbrowskiej drużyny (74:71). Sytuację gospodarze nieco uspokoiły trafienia Daylena Kountza oraz Andre Hyatt’a, które pomogły zespołowi Artura Gronka uzyskać zapas dziewięciu punktów w połowie tej kwarty. Pokrótce po dobrym momencie gry Jakuba Schenka, Trefl po raz ostatni zbliżył się do MKS-u na dwa posiadania (84:80). Finalnie ważne okazały się punkty zdobyte przez Halla oraz Boone’a. Sopocianie mieli jeszcze 1:31 sekund na odwrócenie pojedynku, ale w ważnych momentach pudłował Anderson. W ten sposób MKS Dąbrowa Górnicza pozostaje liderem PGE Basket Ligi, pokonując Energę Trefl Sopot 88:82.

W dąbrowskim zespole liderami byli Jordan Hall (19 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki) oraz Daylen Kountz (18 punktów). Dla Trefla 17 punktów i 14 asyst zgarnął Jakub Schenk, a 14 punktów i 8 zbiórek dopisał Trey Anderson.

Statystyki meczu

fot. Wojciech Rejdych/MKS

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *