1 grudnia 2022

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Suzuki 1 Liga: 34 punkty Washingtona, emocje w Poznaniu

Sześć sobotnich starć otworzyło drugą serię gier na zapleczu ekstraklasy. Całkiem interesujące spotkanie dostaliśmy w Aqua Zdroju między Górnikiem Trans.eu Zamek Książ Wałbrzych a Miastem Szkła Krosno. Nie mniej interesująco było także w WKK Sport Center, gdzie gracze WKK podjęli przed własną publicznością Dziki Warszawa. Emocji nie zabrakło także w poznańskim CityZen, gdzie zawodnicy Enei Basket Poznań walczyli z HydroTruckiem Radom. Co działo się w pozostałych rywalizacjach?

KKS Polonia Warszawa – SKS Starogard Gdański 74:86 STATYSTYKI

RELACJA

Enea Basket Poznań – HydroTruck Radom 89:94 (po dogrywce) STATYSTYKI

Jeden z najbardziej wyrównanych meczów w tej kolejce. Dodatkowo do radomskiego składu powrócił po krótkiej przerwie Filip Zegzuła. Przed rozpoczęciem meczu została odsłonięta koszulka koszulkę z numerem „0” upamiętniająca śp. kapitana poznańskiej drużyny Dawida Bręka.

W początkowej fazie spotkania doskonale spisywało się trio Wojciech Fraś-Marcin Dymała-Marcin Tomaszewski. Pięć punktów zdobytych pod rząd przez Tomaszewskiego dało poznaniakom 6-punktowe prowadzenie (14:8). Tą wypracowaną zaliczkę utrzymał dwiema trójkami Dymała. Jednak po radomskiej stronie bardzo aktywny był Jakub Patoka, rzucając w tej części dziewięć punktów. Daniel Wall celnym rzutem z odchylenia zamknął pierwszą dyszkę widowiska, po której HydroTruck minimalnie prowadził 21:20. Radomianom w drugiej odsłonie udało się uzyskać kilkupunktową zaliczkę m.in. dzięki czterem trójkom Iwo Olendera oraz kolejnym punktom Walla (35:43). Jednak w ciągu następnych 140 sekund zostały one nadrobione przez Frasia, Andrzejewskiego i Tomaszewskiego. W ten sposób po pierwszej połowie w poznańskiej hali CityZen był remis (43:43).

Drugie dwadzieścia także było mocno wyrównane. Podopieczni Roberta Witki zdołali popracować solidnie w defensywie, a później zdołali ponownie odskoczyć na parę punktów. Po 2+1 Kaheema Ransoma i wykorzystanych rzutach wolnych Damiana Jeszke było 56:49. Lepiej w końcówce trzeciej dyszki zagrali poznaniacy, notując serię 10:2. Czteropunktowa akcja Jakuba Fiszera (3+1) dała minimalne prowadzenie Enei po 30 minutach gry (59:58). W ostatniej kwarcie rezultat przechylał się z jednej strony na drugą. Trzypunktowe rzuty Frasia i Andrzejewskiego dały na 1:51 sekundy przed końcem meczu +4 dla poznaniaków (81:77). Parę chwil później zza łuku trafili Zegzuła i Patoka, dając na 10,4 sekundy prowadzenie dla przyjezdnych (82:84). Marcin Dymała trafieniem spod trumny doprowadził ostatecznie do dogrywki.

Chłodniejszą głowę w dogrywce zachowali przyjezdni, kiedy w kluczowym momencie punktowali Ransom oraz Zegzuła. Ostatecznie HydroTruck Radom wygrał po dogrywce z Eneą Basket Poznań 94:89. Dla zwycięzców 21 punktów rzucił Iwo Olender. Po stronie Enei 22 punkty i 10 zbiórek uzyskał Wojciech Fraś.

Górnik Trans.eu Zamek Książ Wałbrzych – Miasto Szkła Krosno 92:68 STATYSTYKI

Po dość równym początku konfrontacji w wałbrzyskim Aqua Zdroju punkty spod kosza Adriana Kordlaskiego, a także 2+1 Piotra Niedźwiedzkiego wyprowadziły Górnika na 7-punktowe prowadzenie (15:8). W krośnieńskim obozie aktywny był Michał Jankowski, aplikując trójkę, a za nim z półdystansu dołożył Konrad Dawdo. Jednak po stronie miejscowych zza łuku przymierzył Bartosz Majewski, a celnym floaterem popisał się Mikołaj Stopierzyński. Do końca premierowej odsłony przyjezdnym udało się co nieco zmniejszyć straty dzięki lay-upowi Huberta Łałaka i trójce Dariusza Oczkowicza. Po 10 minutach prowadzili zawodnicy Marcina Radomskiego 28:21.

Zawodnicy z Podkarpacia lepiej przyłożyli się do pracy w kolejnej części. Sporą różnicę pod trumną robił Klavs Dubults, a następne celne rzuty Maksymiliana Zagórskiego i Darrella Harrisa wyciągnęły graczy Szklanego Teamu na punkt straty do gospodarzy (32:31). W następnym fragmencie pojedynek między zespołami był przez chwilę znacznie wyrównany, ale ponownie z przodu byli gospodarze. Trzypunktowy rzut Sobkowiaka i lay-up Kordalskiego dał im 8-punktową zaliczkę. Dubults i Jankowski starali się swoimi punktami nadrobić straty. Trzypunktowa akcja zza łuku Kordalskiego zamknęła pierwszą połowę meczu. Górnik po 20 minutach miał 5-punktową przewagę nad Miastem Szkła Krosno (47:42).

Po 15-minutowej przerwie gospodarze w białych strojach odskoczyli z wynikiem, gdy uaktywnił się Walski wraz z Durskim (55:45). Przyjezdni w dość krótkim czasie odrobili większą część strat dzięki dobrym zagraniom Jankowskiego i Harrisa. Obydwie ekipy w kolejnym fragmencie pracowały w defensywie, przez co widzieliśmy odrobinę mniej skutecznych akcji w ataku. Spod kosza w Górniku egzekwowali Kordalski i Majewski, ale ostatnie słowa należały do Dubultsa i Łałaka, którzy znaleźli łatwą drogę do kosza. W ten sposób na ostatnie 10 minut pojedynku Górnik schodził przy 3-punktowym prowadzeniu (63:60). Wałbrzyszanie z wynikiem odjechali na samym początku decydującej części, notując 12:2. Przez moment do głosu doszedł Łałak, trafiając cztery punkty z półdystansu. Jednak szturm przypuścili zawodnicy trenera Radomskiego za sprawą kolejnych punktów Stopierzyńskiego, Kordalskiego i Walskiego. Krośnianie do końcowej syreny nie znaleźli sposobu na dobrą grę wałbrzyszan. Ostatecznie Górnik Trans.eu Zamek Książ Wałbrzych pokonał Miasto Szkła Krosno 89:68.

Dla gospodarzy 33 punkty, 7 zbiórek i 7 asyst uzyskał Adrian Kordalski. 16 „oczek” dodał Mikołaj Stopierzyński. W ekipie gości najskuteczniejszy był Michał Jankowski, autor 18 punktów.

AZS AGH Kraków – Sensation Kotwica Kołobrzeg 81:92 STATYSTYKI

Kołobrzeżanie po fatalnej wpadce poniesionej we własnej hali Milenium z WKK Wrocław chcieli wrócić do skutecznej gry z ubiegłego sezonu. Krakowianie także po porażce odniesionej we wrocławskiej Kosynierce byli zmotywowani do sprawienia małej niespodzianki brązowemu medaliście ubiegłej kampanii w 1.Lidze. Pojedynek z mocnym przytupem rozpoczęli gracze Kotwicy. Dzięki dobrym wejściom pod kosz Jamesa Washingtona, a także sześciu punktom Damiana Pielocha podopieczni trenera Franka prowadzili w połowie premierowej odsłony w Krakowie 16:4. Po chwili do głosu doszedł Patryk Wydra, trafiając dwie trójki. Zaraz po nim dołączyli Szymon Sobiech oraz Damian Dyrda, dokładając punkty spod samej obręczy. Gospodarze po premierowej części nadrobili pięć z dwunastu punktów jakie tracili do Kotwicy (17:24).

Zawodnicy AGH na moment zbliżyli się na cztery punkty w początkowej fazie drugiej partii, gdy z półdystansu trafił Wydra. Z dystansu po dłuższej chwili trafiali Patryk Pułkotycki i James Washington. Po kolejnych trafieniach z dalszej odległości Pielocha i pięciu punktach Śmigielskiego prowadzenie Czarodziejów z Wydm wzrosło do pułapu 16 „oczek” (26:42). Szymon Szmit wraz z Szymonem Sobiechem starali się na to reagować, ale lekko zmniejszali przewagę. Po przeciwnej stronie szaleli Klawa oraz Śmigielski. Po dwóch dyszkach spotkaniach gracze Sensation Kotwicy zasłużenie wygrywali 52:40.

Druga połowa rywalizacji była znacznie wyrównana. Krakowianie starali się szukać sposobu na chociażby zejście do rywala na mniej niż 10 punktów. Jednak skutecznie uprzykrzał duet Washington-Kurpisz, który w tej części zdobyli wspólnie 18 z 22 „oczek” całego zespołu (63:74). Czwartą część krakowscy koszykarze rozpoczęli od zdobycia ośmiu punktów z rzędu przy pomocy Michała Lisa, Szymona Sobiecha i Pawła Zmarlaka. Jednak na posterunku stał cały czas Washington, który wziął na swoje barki odpowiedzialność za punktowanie. Szmit, a także Wydra swoimi celnymi trafieniami pozwolili zawodnikom AGH złapać już bliski kontakt z kołobrzeżanami (79:80). W crunch-time kluczową trójkę trafił Kurpisz, a Washington kolejnymi punktami przypieczętował sukces Kotwicy. W końcowym rozrachunku Sensation Kotwica Kołobrzeg pokonuje AZS AGH Kraków 92:81.

James Washington był głównym autorem triumfu w Krakowie, aplikując rywalom 34 punkty. W krakowskim obozie najlepszym strzelcem był Szymon Sobiech, który zapisał na swoje konto 22 „oczka”.

WKK Wrocław – Dziki Warszawa 73:75 STATYSTYKI

Solidny dreszczyk koszykarski przysporzyło spotkanie w WKK Sport Center, gdzie wszystko rozstrzygnęło się w samej końcówce. Początkowo oba zespoły nawiązywały ze sobą wyrównany pojedynek, zmieniając się na prowadzeniu. Na cztery punkty zdobyte przez Rafała Komendę, trzypunktową akcją odpowiedział Michał Gabiński. Trochę później rezultat przechylił się na stronę Dzików, gdy Michał Aleksandrowicz trafił zza łuku oraz spod kosza (8:13). Ten stan starał się zmienić Tomasz Ochońko, kompletując pięć kolejnych punktów. Jednak punkty z pola trzech sekund Mateusza Bartosza i trzypunktowy rzut Grzegorza Grochowskiego dały po 10 minutach kilkupunktową zaliczkę dla stołecznych (13:20).

Dominik Rutkowski, a w następnych minutach Kamil Zywert i Maksymilian Wilczek swoimi trafieniami zredukowali prawie całą stratę do gości ze stolicy (23:24). Jednak dzięki kolejnym punktom z pomalowanego pola Bartosza, Grochowskiego oraz trójce Czujkowskiego Dziki ponownie odskoczyły na siedem punktów (24:31). Jakub Koelner wraz z Szymonem Kiwilszą odnaleźli ponownie sposób na całkowite odrobienie strat poprzez celne rzuty wolne oraz „oczka” spod trumny (34:34). Ostatecznie wykorzystane wolne przez Motela i celny rzut Aleksandrowicza dał pięciopunktowe prowadzenie po pierwszych dwudziestu minutach dla Dzików (34:39).

Trzecią kwartę warszawianie otworzyli punktami Motela i Aleksandrowicza. Wrocławianie od tego momentu zaczęli mocniej bronić, co przełożyło się na siedem spudłowanych rzutów z gry Dzików. Celne trafienia Wilczka, a także wykorzystane wolne przez Kiwilszę i Rutkowskiego sprawiły, że koszykarze z Dolnego Śląska tracili jedno posiadanie piłki do warszawskiego zespołu (44:46). Alan Czujkowski trafieniem zza łuku przełamał złą passę gości w ataku, lecz pozostałe minuty trzeciej części to skuteczna praca w obronie obydwu ekip. Lepsza egzekucja rzutów wolnych przez Ochońko i Gabińskiego oraz lay-up Rutkowskiego dał na ostatnie 10 minut konfrontacji remis 52:52.

Trójki Motela i Grochowskiego dały warszawianom ośmiopunktowe prowadzenie na początku czwartej kwarty. Wilczek oraz Kiwilsza starali się podgonić wynik, ale skutecznie przeszkadzali im w tym Kuźkow oraz Grochowski (58:67). Koelner w późniejszym czasie trafił trzy ważne trójki, pomniejszając przewagę Dzików do dwóch punktów. Jeszcze jedno trafienie zza łuku Wilczka wyprowadziło WKK na prowadzenie i bardzo ciekawą końcówkę (70:69). Motel odpowiedział równie skutecznie zza łuku, ale paręnaście sekund później Wilczkowi nie zadrżała ręka na linii rzutów wolnych i ponownie na przód wyszło WKK (73:72). Rutkowski miał szansę podwyższyć wynik dla wrocławskiego zespołu, lecz został zablokowany pod obręczą przez Komendę. Parę sekund później ten sam gracz popełnił fatalny błąd w postaci niesportowego przewinienia na Grochowskim, który oba rzuty wolne zamienił na punkty (73:74). Kiwilsza miał w swoich rękach piłkę na zwycięstwo, ale nie trafił zza łuku. Ostatecznie połowicznie wykorzystane wolne Grochowskiego zapewniły Dzikom zwycięstwo w WKK Sport Center 75:73.

Grzegorz Grochowski rzucił dla Dzików 19 punktów i dodał 5 asyst. Dla WKK Wrocław Jakub Koelner trafił 18 punktów i 5 zbiórek.

MKKS Żak Koszalin – BS Polonia Bytom 94:74 STATYSTYKI

Jakub Dłoniak i Artur Łabinowicz otworzyli wynik spotkania na korzyść Żaka, lecz parę chwil później bytomianie odpowiedzieli akcją 2+ Sebastiana Dąbka i celnymi rzutami wolnymi Marka Piechowicza. Wojciech Pisarczyk i Cezary Karpik dołożyli do konta koszalinian kolejne punkty spod obręczy przy wsparciu Łabinowicza. Po miej więcej połowie premierowej odsłony miejscowi prowadzili czterema punktami (14:10). W dalszej części tej kwarty prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Zza linii 6,75m nie mylił się Damian Szczepanik, a spod kosza aplikował Marek Piechowicz (18:20). Po drugiej stronie skutecznie radził się Dłoniak wraz ze swoimi kolegami. Po premierowej kwarcie prowadził Żak 26:22.

W drugiej ćwiartce graczom Rafała Knapa udało się odskoczyć na dziewięć punktów po „oczkach” z rzutów wolnych Sanders, Kaszowskiego, a także udanie próbie z półdystansu Pisarczyka. Przyjezdni przez chwilę znaleźli sposób na próbę równorzędnej walki z miejscowymi za sprawą punktów Bogdanowicza i Szczepanika. W następnych pięciu minutach graczom z Górnego Śląska przestały wpadać rzuty z gry, co natychmiastowo wykorzystali gospodarze. Po punktach Łabinowicza i Kaszowskiego przewaga Żaka wzrosła do 12 punktów (41:29). Piechowicz, Zygmunciak i Szczepanik starali się pod koniec pierwszej połowy zmienić sytuację. Ostatecznie trójka Kaszowskiego i punkty spod obręczy Szewczyka dały 10-punktową zaliczkę, z którą Żak schodził na 15-minutową pauzę (48:38).

Po przerwie zobaczyliśmy dobry festiwal w ofensywie po obydwu stronach parkietu. Po efektownym wsadzie Mateusza Itricha i trójce Jakuba Dłoniaka przewaga miejscowych wzrosła do 14 punktów (63:49). Koszalinianie z każdą następną akcją potwierdzili swą dobrą dyspozycję. Do szalejącymi nad obręczami Łabinowicza dołączyli też Dłoniak, Sanders oraz Itrich. Po 30 minutach gry zawodnicy Żaka mieli już bezpieczną przewagę (79:61), którą dowieźli do syreny oznajmiającej koniec spotkania. Suma Summarum MKKS Żak Koszalin pewnie zwyciężył z BS Polonią Bytom 94:74.

Artur Łabinowicz był najjaśniejszą postacią w ekipie gospodarzy, notując 26 punktów i 11 zbiórek. Dla pokonanych 19 punktów i 7 zbiórek rzucił Marek Piechowicz.

KW