2 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Suzuki 1 Liga: Hit kolejki dla Sokoła, Dziki gorsze od Żaka

Sześć sobotnich spotkań zobaczyliśmy w trzynastej serii gier Suzuki 1 Ligi Koszykówki Mężczyzn. Weegree AZS Politechnika Opolska rozgromiła PGE Turów Zgorzelec różnicą 31 punktów, AZS AGH Kraków wygrał wyjazdowe spotkanie w Łowiczu, a Miasto Szkła Krosno wygrało bardzo pewnie przed własną publicznością z WKK Wrocław. Ponadto – doskonała trzecia tercja podopiecznych Łukasza Grudniewskiego dała zwycięstwo Górnikom w Pruszkowie, Żak Koszalin w meczu za tzw. cztery punkty wygrał w Stolicy z Dzikami Warszawy. W hicie tej kolejki Sokół Łańcut pokonał na własnym boisku GKS Tychy. Oto skrót z sobotnich pojedynków.

Księżak Łowicz – AZS AGH Kraków 90:99

Wspaniałe widowisko w sobotni wieczór otrzymaliśmy w Łowiczu. Koszykarze AZS-u AGH Kraków w ostatnich tygodniach spisują się bardzo dobrze, z kolei Księżak miewa trudne momenty w tym sezonie, co jak na razie daje im dolną strefę tabeli. Obie drużyny w pierwszej kwarcie popisały się dobrą skutecznością z gry. To skutkowało wynikiem 25:30 dla AGH. W zespole z Krakowa w dobrej dyspozycji był Szymon Pawlak, Wojciech Fraś czy Paweł Zmarlak. Po stronie Księżaka skuteczni byli m.in. Piotr Robak, Nikodem Kowalski oraz Mateusz Fatz. W drugiej odsłonie oba zespoły ponowie spisywały się doskonałą skutecznością. Jednak to łowiczanie wyglądał znacznie lepiej – popełniali mniej błędów, przez co wybraniali więcej akcji, dokładając do tego wspaniałą grę w ataku. Znakomita gra łowickiej ekipy sprawiła, że Księżak zniwelował przewagę krakowian do jednego punktu (55:56).

Po dłuższej przerwie ekipa drużyna Piotra Trepki szybko wyszła na 10-punktowe prowadzenie za sprawą świetnych akcji Arkadiusza Kobusa oraz Piotra Robaka (66:56). Krakowianie nie pozostawali dłużni i odpowiedzieli serią 11:0, która po punktach spod kosza Damiana Dyrdy dała gościom ponownie prowadzenie (66:67). Do końca tej części rezultat zmieniał się jak w kalejdoskopie. Trafienia z półdystansu Robaka i Kowalskiego dały na decydujące dziesięć minut trzypunktową zaliczkę dla Księżaka (74:71). Ostatnia odsłona tego spotkania należała już do gości, którzy raz za razem odnajdywali skuteczność z linii trzypunktowej, a ponadto wykorzystali limit przewinień Księżaka zamieniając je na łatwe punkty. AGH Kraków wygrał w Łowiczu 99:90.

Krakowianie po tym zwycięstwie awansowali na siódme miejsce, mając na swoim koncie 19 punktów (7 zwycięstw i 5 porażek). Łowiczanie nadal pozostają po tym meczu na 15.pozycji, legitymując się z bilansem 3 zwycięstw i 9 porażek (15 punktów).

Miasto Szkła Krosno – WKK Wrocław 91:68

Krośnianie potrzebowali takiego zwycięstwa jak tlenu, a co najważniejsze – ucina spekulacje na temat zwolnienia szkoleniowca Szklanego Teamu, Radosława Soji. Ponadto w zespole z Krosna nie mogliśmy zobaczyć na boisku Santiago Vauleta, który doznał kontuzji. Otwarcie spotkania należało do wrocławian – po punktach Jakuba Patoki prowadzili 7:3, ale po trzech celnych strzałach zza łuku i półdystansie Juliana Jasińskiego to Szklani wygrywali 18:10. Do końca tej części gospodarze trzymali kilkupunktowy dystans (24:17). W drugiej z kolei krośnianie powiększyli swoją przewagę do dwóch cyfr za sprawą świetnych akcji duetu Szymański-Sobiech (39:22). Wrocławianie pod koniec pierwszej połowy rzucili się do odrabiania strat, a wszystko dzięki celnym rzutom Jakuba Koelnera, Michała Chraboty czy Nicka Madraya. Po dwudziestu minutach gracze Miasta Szkła prowadzili 44:39.

Po dłuższej pauzie gracze Radosława Soji dyktowali warunki na jakich będzie toczył się mecz w tej ćwiartce. Świetna gra praktycznie każdego w zespole miejscowych doprowadziła do tego, że zawodnicy z Krosna wrócili do dwucyfrowej zaliczki. Wrocławska ekipa została zatrzymana na zaledwie 6 punktach i tylko na 14% skuteczności z gry. Po trzech kwartach w hali przy Bursaki w Krośnie mieliśmy nokaut (69:45). Ostatnia część była najbardziej wyrównaną dziesiątką tej rywalizacji, lecz to krośnianie do końcowej syreny mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Koszykarze Miasta Szkła Krosno mają po tej wygranej 5 zwycięstw i 7 porażek, co daje im 10.pozycję w tabeli przeskakując Kociewskie Diabły. WKK Wrocław zalicza po raz czwarty na pięć ostatnich meczów porażkę. Z bilansem 7-6 spadli na 6.miejsce.

Rawlplug Sokół Łańcut – GKS Tychy 97:85

Zdecydowanie to był jeden z większych hitów tej kolejki. Aktualny lider Suzuki 1 Ligi Koszykówki Mężczyzn – GKS Tychy walczył o zwycięstwo na wyjeździe z Sokołem Łańcut. Łańcucianie doskonale wiedzieli, że wygrana da im z pewnością zrównanie punktowe z tyszanami, co też się stało. Pierwsza połowa w wykonaniu podopiecznych Dariusza Kaszowskiego była doskonała – w świetnej dyspozycji byli Wojciech Pisarczyk, Filip Struski oraz Jacek Jarecki, a przepięknie obsługiwał swoich kolegów Marcin Nowakowski (aż 17 razy w całym meczu). To dało po dwudziestu minutach aż 61:39. Po przerwie zawodnicy z Tych zabrali się za mozolne odrabianie strat, ale szybko zawodnicy z Łańcuta im odskakiwali, dzięki notującemu asystę za asystą Marcinowi Nowakowskiemu. Po stronie gości nie sposób nie zauważyć dobrej gry Radosława Trubacza, Krystiana Tyszki czy Patryka Stankowskiego. Po trzydziestu minutach Sokoły nadal prowadziły różnicą dwucyfrową – 76:62. Tyszanie na 2:06 sekund do końca rywalizacji o mało nie odmienili rywalizacji na swą korzyść – dzięki punktom Piotra Wielocha oraz Krystiana Tyszki, strata do gospodarzy wyniosła jedynie siedem punktów (90:83). Decydujące słowo należało do Mateusza Bręka oraz Jacka Jareckiego, którzy trafili po trójce. W ostatecznym rozrachunku Sokół Łańcut okazał się lepszy od GKS-u Tychy, wygrywając 97:85.

Obydwa zespoły tym samym mają podobny bilans oraz liczbę punktów – 11 zwycięstw i 2 porażki (24 punkty), lecz w liczbie małych punktów lepsi są tyszanie i to oni nadal mają pozycję lidera, a łańcucianie są na 2.miejscu.

Weegree AZS Politechnika Opolska – PGE Turów Zgorzelec 99:68 

Okazałe zwycięstwo odnieśli gracze Politechniki Opolskiej, którzy rozgromili PGE Turów Zgorzelec. Większość pierwszej części meczu była całkiem wyrównana, lecz pod jej koniec trójka Adama Kaczmarzyka i wykorzystane rzuty wolne Dominika Rutkowskiego dały pięciopunktową zaliczkę (18:13). Decydująca okazała się bowiem następna odsłona, którą opolanie otworzyli od punktów Patryka Piszczatowskiego i Michała Jodłowskiego (27:15). W kolejnych minutach miejscowi coraz śmielej poczynali sobie w ofensywie, odlatując już po 20 minutach na 48:26. Druga połowa nie miała większego znaczenia – zawodnicy Kamila Sadowskiego kontrolowali przebieg wszystkich wydarzeń na parkiecie, kończąc je jakże okazałym zwycięstwem 99:68.

Gracze Weegree tym zwycięstwem wskoczyli na 5.lokatę z dorobkiem 8 zwycięstw i 4 porażek (20 punktów). PGE Turów Zgorzelec na razie zamyka tabelę z 1 zwycięstwem i 11 porażkami.

Znicz Basket Pruszków – Górnik Trans.eu Wałbrzych 82:94

Górnicy wracają ponownie na zwycięskie tory, choć po raz kolejny podopieczni Łukasza Grudniewskiego muszą popracować mocniej w defensywie. Tej ewidentnie zabrakło w premierowej odsłonie – w niej pruszkowianie trafiali bardzo skutecznie spod kosza jak i z dystansu. Bardzo dobrze sprawowali się m.in. Łukasz Bodych, Damian Tokarski czy Adrian Suliński i dzięki nim Znicz wypracował sobie dwucyfrową zaliczkę (32:18). Ta zaś nie trwała zbyt długo, bo na dobre w zespole z Wałbrzycha włączył się Krzysztof Jakóbczyk, zdobywając w tej części 13 punktów. Swoje celne kosze dołożyli: Hubert Pabian oraz Damian Durski i po 20 minutach mieliśmy 7-punktowe prowadzenie Znicza nad Górnikiem (53:46). Wałbrzyszanie po przerwie zagrali koncertowo w ofensywie jak i obronie. Pruszkowscy obrońcy nie potrafili zatrzymać tria: Fabian – Durski – Jakóbczyk, które za każdym razem potrafiło zdobywać punkty, a ponadto ich celownik z gry był rozregulowany (4/15 w tej części). Wałbrzyszanie wypracowali sobie dwucyfrową zaliczkę, którą dowieźli już do ostatniego gwizdka. Górnik Wałbrzycha pokonał w wyjazdowym meczu Znicza Pruszków 94:82.

Wałbrzyszanie z 10 zwycięstwami i 3 porażkami plasują się na 3.miejscu (23 punkty), Znicz natomiast zajmuje drugą od końca lokatę z 14 punktami (2-10).

Dziki Warszawa – MKKS Żak Koszalin 74:87

Dla obydwu zespołów było to jedno z ważniejszych spotkań tej kolejki. Pierwsza połowa wyglądała na całkiem interesującą, ponieważ żadna z nich nie potrafiła utrzymać kilkupunktowej zaliczki. W warszawskim zespole brylował Bartosz Majewski wraz z Przemysławem Kuźkowem. Jednak po stronie koszalińskiej był większy rozkład punktów na wielu zawodników m.in. Jakuba Dłoniaka, Darrella Harrisa, Fineto Lungwany czy Marcina Zarzecznego. To w efekcie dało nam po 20 minutach gry czteropunktową zaliczkę dla Żaka (42:46). Po przerwie koszalinianie przez większość trwania trzeciej kwarty trzymali Dziki na odległość kilku punktów, lecz pod sam koniec warszawianie dzięki wykorzystanym wolnych przez Kuźkowa i lay-upie Wieluńskiego doprowadzili do remisu na decydujące dziesięć minut (65:65). Kluczowy okazał się początek tej dziesiątki, gdzie warszawianie w ciągu 4:24 sekund nie zdobyli żadnego punktu. Koszalinianie wykorzystali tą niemoc i po punktach Lungwany i trójce Dłoniaka wyszli na dwucyfrowe prowadzenie (65:77), którego już nie oddali do końcowej syreny. MKKS Żak Koszalin pokonał w wyjazdowy meczu Dziki Warszawa 87:74.

Dzięki temu zwycięstwu podopieczni trenera Piotra Ignatowicza przesunęli się na 13.pozycję z dorobkiem 4 wygranych meczy oraz 8 przegranych. Warszawianie natomiast z bilansem 3 zwycięstw i 9 porażek spadli na 14.miejsce.

fot. AZS AGH Kraków Koszykówka (fanpage)