KKS Polonia Warszawa przełamuje serię trzech porażek pod rząd, pokonując na własnym parkiecie Miners Katowice! W niedzielne popołudnie zespół Davida Torrescusy-Jimeneza ograł ekipę z Górnego Śląska 75:68. Katowiczanie mimo pościgu w drugiej połowie zmagań nie byli w stanie przechylić szalę zwycięstwa.
KKS Polonia Warszawa 75:68 Miners Katowice
Obie ekipy znały stawkę tego pojedynku. Katowiczanie dzięki temu zwycięstwu mogli znacznie przybliżyć się do gry o utrzymanie. Warszawianie z kolei dzięki tej wygranej pozostaliby w rywalizacji o najważniejszą część sezonu. Początkowo w obydwu ekipach brakowało lepszej organizacji gry w ofensywie, lecz dzięki punktom Shiloh Robinsona i Jana Malesy, poloniści uzyskali kilkupunktową zaliczkę (7:2). Mecz w późniejszym czasie stał nadal na defensywnym poziomie, bo w ciągu 7,5 minut zespoły zdobyły łącznie 13 punktów. Dopiero dzięki trójkom Shiloh Robinsona i akcji „and one” Jalena Sullingera, „Czarne Koszule” po pierwszej kwarcie prowadziły 21:6. Katowiczanie w tej części trafiali na 16% skuteczności z gry, popełniając w dodatku aż 9 strat.
Dorobek punktowy gości w następnej ćwiartce poprawiali Cameron Hamilton, Karol Nowakowski czy Thomas Davis. Jednakże to by za mało, aby nadrobić pokaźną stratę, którą dla polonistów robili Jakub Osiński, Maksymilian Duda czy Filip Poradzki. Następne punkty stołecznego środkowego pozwoliły stołecznym odskoczyć na dziewiętnaście punktów (36:17). Mimo starań ze strony Nowakowskiego, Formelli i Davisa, stołeczni kontrolowali końcówkę pierwszej połowy, prowadząc po niej 47:24.
Wydawało się, że w drugich dwudziestu minutach Warszawianie będą spokojnie prowadzili swoją grę. Jednakże dzięki trójkom Davisa i Hamiltona, Miners krok po kroku wracali do meczu. Na ich udane próby zza łuku sprawnie odpowiadali z pola trzech sekund Sullinger, Poradzki oraz Robinson. Jednakże grę Katowiczan wziął na swoje barki Davis przy wsparciu Skiby. Pokrótce 12-punktowy serial w wykonaniu m.in. Thomasa Davisa, Camerona Hamiltona i Michała Kierlewicza sprawiła, że przyjezdni mieli stratę sześciu punktów. Trzecią kwartę zamknął udanym wjazdem Jalen Sullinger, który dawał polonistom ośmiopunktowe prowadzenie (58:50).
W czwartej części widowiska celne trójki Patryka Pułkotyckiego i Shiloh Robinsona pomogły gospodarzom w odskoczeniu na czternaście punktów. Mimo tej sporej straty Michał Kierlewicz wraz z Thomasem Davisem i Cameronem Hamiltonem podjęli się jej odrobienia. Po ich udanych wejściach pod tablicę, Miners miały jedynie stratę trzech „oczek” (69:66). Finalnie w kluczowych momentach łatwe punkty z rzutów wolnych inkasowali Jan Malesa oraz Jakub Zalewski. W ten sposób KKS Polonia Warszawa triumfowała ponownie nad Miners Katowice 75:68.
Mimo nawet 24-punktowej straty, Katowiczanie udowodnili, że potrafią wracać do rywalizacji, ale ponownie w końcówce meczu brakowało lepszej egzekucji spod kosza. W warszawskim zespole na uwagę zasłużyły występy Shiloh Robinsona, który odnotował zdobycz double-double (21 punktów i 11 zbiórek) oraz Jana Malesy, który do 14 punktów dopisał 6 zbiórek i 5 asyst. U Miners blisko zdobyczy triple-double był Cameron Hamilton (17 punktów, 11 zbiórek, 8 asyst), ale jego dyspozycja z gry pozostawiła wiele do życzenia (6/21 z gry). 18 punktów i 8 zbiórek dodał Thomas Davis. Ekipa Davida Torrescusy-Jimeneza wciąż walczy o najważniejszą część sezonu (10-11). Natomiast Miners po tej porażce w następnym tygodniu zawalczą w meczu za „cztery punkty” z Notecią Inowrocław o pozostanie w 1.Lidze.
fot. mat. pras. KKS Polonia Warszawa/Maciej Biały
Kamil Wróbel
