Legia Warszawa po raz drugi w sezonie lepsza od Dzików Warszawa! W derbowym szlagierze 19.kolejki Orlen Basket Ligi zespół Heiko Rannuli ograli stołeczną Watahę 72:70.
Dziki Warszawa — Legia Warszawa 70:72 Statystyki
Ekipa Heiko Rannuli lepiej zaczęła derbową potyczkę od trafień Ojarsa Silinsa oraz Kamerona McGusty’ego. Jednak gracze w białym trykocie umieli doprowadzić do wyrównania po udanym wjeździe Nikoli Radicevicia oraz lay-upie Andre Wessona. Zieloni Kanonierzy reagowali udanymi próbami zza łuku Andrzeja Pluty oraz E.J. Onu. Po serii zdobytych punktów spod kosza przez McGusty’ego, Wessona i Grudzińskiego, Legia miała w zapasie dziesięć punktów. Zaległości próbowali zmniejszyć Radićević oraz Joesaar, ale po 10 minutach na prowadzeniu byli legioniści, prowadząc 25:17.
W kolejnej części straty uregulowali Mateusz Szlachetka, Nikola Radićević oraz Janari Joesaar. Mimo wszystko gości przy prowadzeniu trzymali E.J. Onu oraz Michał Kolenda. Warszawską Watahę trochę później wyprowadziła trójka Radicevica, a następne punkty Szlachetki i Joesaara dały Dzikom zaliczkę sześciu „oczek”. Zawodnikom w zielonych strojach odrobili większość zaległości przy pomocy zagrań McGusty’ego oraz Pluty. W ten sposób po pierwszej połowie Dziki wygrywały minimalnie z Legią 38:37.
DRUGA POŁOWA
Po przerwie przewagę miejscowych podwyższyli o parę punktów Joesaar, Andersson oraz Radićević, ale skutecznie odwdzięczali się Silins oraz Pluta. Następne punkty spod kosza Mate Vucicia i Ojansa Silinsa przywróciły legionistom w połowie trzeciej części prowadzenie (44:46). Nieco później trwała twarda wymiana koszy oraz prowadzenia. Miejscowych na przód wyprowadzali Joesaar, a nieco później Szlachetka, zaś u gości brylował Wilczek. Ostatecznie po trafieniu zza łuku Szlacherki, Dziki po 30 minutach utrzymały zaliczkę z pierwszej połowy, prowadząc 58:57.
W czwartej części dorobek punktowy gospodarzy powiększali Mokros, Bartosz, a także Wesson, ale skutecznie wtórowali im McGusty oraz Silins. Dopiero po łatwych punktach z pomalowanego pola Joesaara i Wessona, warszawska Wataha miała ponownie zapas sześciu „oczek” (66:60). Kanonierzy nie zamierzali odpuszczać rywalizacji, a mocno pomagały udane półkola McGusty’ego. Następne punkty Amerykanina umożliwiły Legii wrócić na 47 sekund do końca meczu doprowadzić do wyrównania. Szansę na wyciągnięcie Dzików na prowadzenie miał Szlachetka, lecz jego próba zza łuku dotknęła obręczy. Ostateczne słowo miał Kameron McGusty’ego, który w ostatnich sekund oddał game-winnera z półkola. W taki sposób Legia po raz drugi ograła Dziki 72:70.
Dla Zielonych Kanonierów 25 punktów i 7 zbiórek dał Kameron McGusty. Dla Dzików 16 punktów i 11 zbiórek zaaplikował Janari Joesaar.
fot. KW
Kamil Wróbel
