Sobotnie granie w Orlen Basket Lidze przyniosło wyraźne zwycięstwa faworytów. Legia Warszawa nie dała szans Górnikowi Wałbrzych, a King Szczecin kontrolował wydarzenia w Gliwicach. Emocji nie brakowało, choć ostatecznie obyło się bez większych niespodzianek.
Legia Warszawa 93 : 68 Górnik Zamek Książ Wałbrzych
Jednym z dwóch spotkań tego dnia była rywalizacja w stolicy, gdzie mistrzowie Polski podejmowali ubiegłorocznych zdobywców Pucharu Polski. Już na samym początku warto zauważyć, że był to kolejny mecz, w którym Andrzej Adamek nie miał do dyspozycji pełnego składu – zabrakło m.in. Barreta Bensona, Ryana Taylora czy Marca Garcii.
Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy szybko wyszli na prowadzenie 5:0 po trafieniu Michała Kolendy i pierwszej w meczu „trójce” Ojarsa Sillinsa. Odpowiedział na to w identyczny sposób Kacper Marchewka, a następnie swoje punkty dorzucił Tauras Jogela. Do końca pierwszej kwarty obie drużyny wymieniały się celnymi rzutami, a jej wynik ustalił jeszcze Lovell Cabbil. Po 10 minutach prowadziła jednak Legia – 25:21.
Druga kwarta przebiegała bardzo podobnie, a na przerwę zespoły schodziły przy prowadzeniu gospodarzy 46:39. Trzecia i czwarta odsłona to już wyraźna dominacja Legii, która systematycznie powiększała przewagę i ostatecznie pewnie wygrała 93:68.
Po stronie gospodarzy na wyróżnienie zasługuje kilku zawodników. Zacząć należy od Dominica Brewtona, który wchodząc z ławki zdobył 17 punktów, dokładając do tego 5 asyst i 3 zbiórki. Double-double zanotowali Shane Hunter oraz Carl Ponsar – pierwszy z nich do 10 zbiórek dołożył 15 punktów, natomiast Francuz zdobył 14 oczek. Granicę 10 punktów przekroczyli także Andrzej Pluta (13) oraz Michał Kolenda (11).
W zespole gości najlepsi okazali się Grzegorz Kulka i Lovell Cabbil, którzy zdobyli po 14 punktów, choć ten drugi potrzebował na to aż 20 rzutów. Solidne zawody rozegrał także Tauras Jogela, notując 13 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst. Swoją szansę otrzymał również Maciej Puchalski, który przy absencji podstawowych zawodników spędził na parkiecie blisko 16 minut.
Na koniec warto wspomnieć o groźnie wyglądającym zderzeniu Macieja Puchalskiego z Maksymilianem Wilczkiem – miejmy nadzieję, że żaden z zawodników nie odniósł poważnej kontuzji.
Tauron GTK Gliwice 86 : 93 King Szczecin
Podczas gdy King walczy o jak najwyższą lokatę w tabeli, GTK walczy o utrzymanie w lidze, mając zaledwie jedno zwycięstwo więcej od beniaminka z Krosna. Tej różnicy nie było jednak widać na parkiecie, szczególnie w pierwszej kwarcie. Otworzył ją Delaire, a zamknął Jeremy Roach, który zapewnił Kingowi prowadzenie 24:23 po 10 minutach.
W drugiej kwarcie lepsi byli już przyjezdni, podobnie jak w trzeciej odsłonie. Dzięki temu po 30 minutach prowadzili oni 74:60. Gospodarze nie zamierzali się jednak poddawać i w czwartej kwarcie ruszyli do odrabiania strat, lecz różnica wypracowana wcześniej była zbyt duża. Ostatecznie nie zdołali oni doprowadzić do wyrównania, a ostatnie punkty w meczu zdobył Kacper Gordon, trafiając zza łuku.
Zaczniemy tym razem od drużyny przegranej, czyli GTK. Najwięcej punktów – 19 – zdobył KJ Jackson, dokładając do tego 7 zbiórek i 3 asysty. Oprócz niego solidne zawody pod względem punktowym rozegrali Jaiden Delaire (16), Kuba Piśla (15), Ivan Almeida (14 i 4 zbiórki), a blisko double-double był Wes Gordon, który zakończył mecz z dorobkiem 8 punktów i 10 zbiórek.
Po stronie Szczecinian najskuteczniejszym graczem był Jeremy Roach, autor 22 punktów i 7 zbiórek. Bardzo dobre spotkanie rozegrał także Nemanja Popović, notując double-double na poziomie 21 punktów i 10 zbiórek. Poniżej 20 punktów, ale również solidnie, zagrali Anthony Roberts (17) oraz Noah Freidel (16). Warto wspomnieć także o Jovanie Novaku, który zanotował aż 11 asyst, dokładając do tego 4 punkty.
