Ofensywny bój w Tychach! GKS lepszy od Sokoła!

Rywalizacja rodem z NBA na otwarcie 6.kolejki meczów Pekao S.A. 1.Ligi w Tychach! GKS Tychy po pełnej dramaturgii pokonuje Solvera Sokoła Łańcut 106:104.

GKS Tychy — Solvera Sokół Łańcut 106:104 Statystyki

Do sobotniej rywalizacji w ramach 6.kolejki Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn obie ekipy podchodziły w różnych nastrojach. Tyszanie w ubiegły weekend pokonali u siebie Deckę Pelplin, zaś łańcucianie byli słabsi od Kociewskich Diabłów. Co więcej podkarpacki zespół do Tychów pojechał bez Mateusza Czempiela i Oskara Gnatka.

Worek z punktami rozwiązali gospodarze dzięki trafieniom m.in. Szymona Kiwilszy czy również Mateusza Dziemby. Do wyrównania dość szybko doprowadzili celnymi trójkami Filip Struski oraz Filip Zegzuła. W ten sposób rywalizacja w kolejnych akcjach była równorzędna. Dopiero po efektownym wsadzie Mateusza Bręka i łatwych punktach ze straty Filipa Struskiego, żółto-czarni prowadzili trzema punktami (12:15). Nieco później przewagę przyjezdnych podwyższali: punktami spod kosza Milan Milovanović oraz dwiema trójkami Filip Zegzuła. Po jeszcze jednym trafieniu zza łuku Filipa Struskiego, łańcucianie odjechali na dwanaście punktów (14:26). Pojedynczymi zrywami w ataku odpowiadali Tomasz Śnieg oraz Sebastian Bożenko, ale zza linii 6,75m raz za razem trafiali Filip Zegzuła oraz Maciej Kucharek. Tym sposobem po pierwszej części Sokół zasłużenie prowadził 39:24.

Na początku następnej części sytuację tyszan próbowali poprawiać Bożenko oraz Kiwilsza, ale sprawnie odpowiadali im Hlebowicki oraz Struski. Nieco później siedmioma punktami z rzędu zareagował Mateusz Szczypiński, uszczuplając przewagę łańcucian do dziesięciu punktów (38:48). Mimo wszystko dwiema celnymi trójkami odpowiedział Piotr Wieloch, zwiększając o parę punktów przewagę łańcuckiej ekipy. Jednakże sprawnie odpowiadali mu w kolejnych akcjach Mateusz Dziemba oraz Konrad Dawdo. Dzięki następnym punktom Bożenko oraz Śniega, Trójkolorowi mieli do odrobienia sześć punktów (55:61). Ostatecznie dzięki następnym punktom Wielocha i Zegzuły, Sokół wygrywał po pierwszej połowie w Tychach 67:59.

Druga Połowa

Po dłuższej przerwie łańcucianie powtórnie wrócili do dwucyfrowego prowadzenia po wykorzystanych akcjach z półkola przez Bręka i Wielocha (62:73). Ciężar zdobywania punktów dla tyszan spoczywał na barkach Śniega oraz Kiwilszy. Zaraz po trzypunktowym rzucie Mateusza Szczypińskiego, ekipa Tomasza Jagiełki miała w połowie trzeciej kwarty stratę pięciu „oczek” (71:76). Po chwili celną próbą z dystansu popisał się Struski, ale dość szybko odegrał się tą samą bronią Szczypiński. Jeszcze jedna trójka 27-latka oraz udane wejście pod obręcz Kiwilszy sprawiły, że Trójkolorowi mieli już tylko dwa punkty do nadrobienia (79:81). Do końca tej części toczył się otwarty pojedynek, który zamknęła akcja „and one” Stanisława Helińskiego. W ten sposób po upływie 30 minut mieliśmy remis 87:87 i ostatnią kwartę, w której mogło się wiele wydarzyć .

Czwartą partię otworzyły udane wjazdy pod tablicę Śniega i Kiwilszy, ale skutecznie odpłacali im się Wieloch oraz Zegzuła. Po celnej próbie zza łuku Kaszowskiego, Sokół miał w zapasie cztery „oczka” (91:95). Trochę później rezultat w tyskiej drużynie poprawiali Śnieg oraz Dziemba. Po trzypunktowym zagraniu (2+1) Kiwilszy, GKS po długim czasie wyszedł na przód (99:98). Do końcowej syreny wszystko było możliwe. Na udane akcje ze strony Dziemby i Dawdo reagowali rzutami wolnymi Kaszowski oraz Milovanović (104:104). Ostatnie słowo należało do tyszan, którzy po połowicznie wykorzystanych rzutach wolnych przez Bożenko i Kiwilszy triumfowali nad Sokołem 106:104.

Bohaterami zwycięstwa dla tyskiej ekipy byli Tomasz Śnieg (22 punkty i 8 asyst), Szymon Kiwilsza (19 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty) oraz Sebastian Bożenko (18 punktów i 6 asyst). Liderem łańcuckiej ekipy był tego dnia Filip Zegzuła, autor 30 punktów i 4 zbiórek. Po 17 punktów dołożyli Filip Struski oraz Piotr Wieloch.

fot.
KW

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *