Za nieco ponad półtora miesiąca ruszają ligowe zmagania na parkietach Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn. Jak widzimy z sezonu na sezon poziom pierwszoligowych rozgrywek idzie w górę. W poprzedniej części przedstawiliśmy zespoły, które powalczą najprawdopodobniej o byt. Tym razem sprawdzimy kto w nadchodzącym sezonie pobije się o najważniejszą część sezonu bądź zapewni sobie pewne miejsce.
WKK Active Hotel Wrocław
Zespół Łukasza Dziergowskiego w ubiegłorocznych rozgrywkach ligowych był ogłaszany przez pierwszoligowych trenerów jedną z rewelacji, kończąc je na czwartym miejscu. Bardzo duży wkład na ten wynik miał Bradley Waldow, zaliczając mnóstwo razy zdobycze double-double. Otwartą kwestią pozostaje czy 33-letniego podkoszowego zobaczymy nadal na Dolnym Śląsku czy włodarze klubu znajdą w jego miejsce równie solidnego grajka? Co najważniejsze udało się ustabilizować obwód w postaci Michała Kroczaka, Jakuba Koelnera oraz Tomasza Ochońko, którzy odegrają ponownie sporą rolę. Równie ważnymi elementami we wrocławskiej układance będą Jakub Galewski i Karol Prochorowicz — obaj zaliczyli udane występy na zapleczu, a co więcej grali jak zawodowi gracze wyciągający zwycięstwa na korzyść wrocławian.
Jednym z ważnych wzmocnień jest przejście z rezerw Śląska, Maksymiliana Zagórskiego — 26-latek ma predyspozycje, aby być jednym z solidnych skrzydłowych. Tym razem o powtórzenie tak świetnego wyniku będzie niesamowicie trudno, lecz wrocławski zespół stawiamy w stawce ekip bijących się na więcej niż pewne utrzymanie.
Royal Polonia 1912 Leszno
Ze wszystkich beniaminków najbardziej interesujące ruchy poczynili leszczynianie, którzy po paru latach wracają na zaplecze ekstraklasy. Przede wszystkim udało się zatrzymać Kamila Zywerta, Huberta Pabiana oraz Daniela Sorokę — najmocniejsze punkty w talii trenera Jędrzeja Jankowiaka. Do odpowiednich dyspozycji powinni również powrócić Szymon Ryżek oraz Maciej Żmudzki — obaj nie raz udowodnili, że mogą sprawiać rywalom wiele trudności. Obok nich wartościowymi zawodnikami z ławki będą Karol Kankowski, Patryk Wilk, Kamil Chanas czy również Stanferd Sanny. Zespół Jędrzeja Jankowiaka nie powinien być uwikłany w rywalizację o utrzymanie, ale może zrobić niezłe „szkody” ekipom grającym o najważniejszą część sezonu.
Enea Basket Poznań
Od trzech sezonów poznańskiej ekipie brakuje tzw. „X-Factora”, aby znaleźć się w najważniejszej części sezonu. Ważne okazało się załatanie „dziury” na rozegraniu — w „buty” Piotra Wielocha postara się wejść James Washington, a pod koszem w miejsce Wojciecha Frasia powrócił po wielu latach Andrzej Krajewski. Amerykański rozgrywający będzie mocną wartością na plus poznańskiego zespołu, bo był w sezonie regularnym czwartym graczem najczęściej rozdającym asysty. Istotne było także pozostawienie na następny sezon Mikołaja Stopierzyńskiego, Michała Samsonowicza oraz Patryka Stankowskiego – całkiem niezłych elementów ofensywy. Ważna może się okazać także dyspozycja De Ante Barnesa, który jest po całkiem dobrym sezonie w Pleszewie. A do tego wszystkiego mają paru uzdolnionych, młodych zawodników.
Poznaniacy tak jak w ostatnich latach trzeba będzie zaliczać do pierwszoligowych średniaków. Niemniej jednak przy tak silnej konkurencji w walce o play-off na zapleczu ekstraklasy, zespół Marcina Klozińskiego może być znów poza ósemką.
ŁKS Coolpack Łódź
Niewiele zabrakło w minionych rozgrywkach, aby łódzki ŁKS zapewnił sobie udział w fazie play-off. Mimo to po dokonanych transferach w okienku transferowych widzimy, że może być znacznie lepiej. Przede wszystkim ważnymi wzmocnieniami są Aleksander Lewandowski, Jakub Motylewski oraz Tymon Szymański. Pierwszy z nich był liderem koszalińskiego Żaka i nie inaczej powinno być również w łódzkim klubie. Pod koszem obok wspomnianego Jakuba Motylewskiego swoje „trzy grosze” dołoży Oleksandr Antypov, a mocnym duetem obwodowym powinni być Norbert Kulon oraz Marcin Tomaszewski. Tymon Szymański po bardzo dobrym sezonie na Kociewiu wniesie dużo jakości do łódzkiego zespołu. Ełkaesiacy pod wodzą szkoleniowca, Roberta Skibniewskiego z pewnością wzbudzą duże zainteresowanie swoich kibiców. W naszych oczach może to być jeden z „dark horse” nadchodzących rozgrywek Pekao S.A. 1.Ligi.
OPTeam Energia Polska Resovia Rzeszów
W pierwszej części sezonu byli bezbarwni, zaś w drugiej rewelacyjni — tak w skrócie można przedstawić ubiegłoroczne rozgrywki Bieszczadzkich Wilków. Włodarzom udało się zatrzymać m.in. Kacpra Młynarskiego, a także Maciej Koperskiego. 26-letni rzucający początek ubiegłego sezonu nie miał zbyt udanego. Jednakże przed jego końcem pokazał, że potrafi być jednym z ważnych elementów układanki rzeszowskiej ekipy. Ponadto udało się pozyskać kilku wartościowych graczy jak chociażby Jakuba Stupnickiego, Santiago Vauleta oraz niedawno Cli’Rona Hornbeaka. 21-letni rozgrywający jest po najlepiej rozegranym sezonie w Łańcucie i prawdopodobnie wejdzie w rolę pierwszego play-makera.
Hornbeak wraz z Wątroba będą solidnymi filarami w polu trzech sekund. Z kolei od Vauleta oczekujemy bardzo dobrej dyspozycji jaką miał w Krośnie. Co więcej na Podkarpacie po paru latach wraca Bartosz Ciechociński, który miał dobrze przepracowane dwa lata w Radomiu. Zespół Marka Zapałowskiego ma ogromny potencjał, aby przy pełni zdrowia zagrać w najlepszej ósemce.
SKS Fulimpex Starogard Gdański
Ubiegły sezon Kociewskich Diabłów o mało nie skończył się „katastrofą”, bo widmo zejścia do niższej klasy rozgrywkowej wisiało przez parę kolejek w powietrzu. A do tego dochodziło mocne niezadowolenie ze strony kibiców kociewskiej ekipy, którzy chcieli odwołania prezesa Jarosława Drewy. Finalnie starogardzki klub skończył zmagania na jedenastym miejscu. Tego lata doszło do solidnych porządków — nowym prezesem kociewskiego klubu został Michał Jaczyński, co otwiera nam nowy rozdział. Do tego w kociewskie rejony powrócili Daniel Ziółkowski oraz Adrian Kordalski, szczelinę pod tablicami zapełnili Mateusz Bartosz oraz Rafał Komenda, zaś na obwodzie obok Bartosza Majewskiego dołączono De’Monte Buckighama mającego doświadczenie na europejskich parkietach. Wsparciem na „czwórce” dla Damiana Jeszke będzie Arkadiusz Adamczyk, który w Poznaniu dawał pozytywne wejścia z ławki. Ponadto zaufano trenerowi Darko Raduloviciowi, który ostatnio uratował starogardzką ekipę od spadku.
Na nowo zbudowana ekipa ze Starogardu Gdańskiego jest w stanie zmazać „plamę” z ostatnich ligowych rozgrywek. Czy dość szybko włączy się do gry o awans? Raczej potrzebny będzie czas, aby nowe karty zgrały się w talii trenera. Niewątpliwie starogardzki klub stać po sezonie regularnym na grę w najlepszej ósemce.
Decka Pelplin
Włodarze pelplińskiego klubu jak co sezon wymieniają ponad połowę kadry personalnej. Najważniejszymi zawodnikami, którzy wypełnili odejścia m.in. Błażeja Czerniewicza, Thomasa Davisa czy też Damiana Ciesielskiego są Przemysław Kuźkow, Jayden Coke-Dominigue oraz Damian Durski. Przejście 26-letniego Kanadyjczyka z Warszawy w kociewskie rejony to jeden z mocniejszych ruchów. Skrzydłowy w ważnych momentach był liderem stołecznej ekipy, lecz czy podtrzyma swą świetną formę z ubiegłego sezonu w Pelplinie? Wiele spodziewamy się również od Przemysława Kuźkowa i Damiana Durskiego, którzy po całkiem dobrych ligowych zmaganiach mają wiele do zaoferowania. Mariusz Konopatzki po przyzwoitym sezonie w Kociewskich Diabłach ponownie będzie boiskowym walczakiem, który będzie się ocierał o zdobycze double-double bądź triple-double. Filip Siewruk oraz Maciej Nagel muszą pokazać znacznie lepszą dyspozycję, jaką zostawili po ubiegłych rozgrywkach na Kociewiu Tymon Szymański oraz Andrzej Krajewski.
Ekipa Rafała Knapa w minionych rozgrywkach cechowała się szybką grą w ataku, agresywniejszą defensywną, pressingiem oraz walecznością — nie inaczej powinno być też w najbliższym sezonie regularnym. Jak podkreślał prezes pelplińskiego klubu, Przemysław Bieliński pod koniec kwietnia w mediach społecznościowych Decki Pelplin: „Jesteśmy w pełni przygotowani na nowy sezon i już dziś z determinacją patrzymy w przyszłość. Cały klub – od zarządu, przez sztab i zawodników, aż po kibiców – jest gotowy zrobić kolejny krok naprzód. Nieustannie dążymy do rozwoju, chcąc budować jeszcze mocniejszą pozycję Decka Pelplin w ligowej stawce.” Pelplinianie stoją przed trudnym wyzwaniem na powtórzenie wyniku z sezonu 2024/2025 (7.miejsce). Jednakże kadra jest na tyle mocna, że katastrofy raczej nie powinno dojść.
fot. Obiektywna Sztuka
PW
