25 września 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Suzuki 1 Liga: Udany rewanż Dzików nad rezerwami Śląska

W zaległym spotkaniu 23. kolejki w Suzuki 1 Lidze Koszykówki Mężczyzn Dziki Warszawa okazali się lepszy od koszykarzy rezerw Śląska, ogrywając ich 81:73. Dzięki temu zwycięstwu warszawianie nadal są w grze o fazę play-off.

Dziki Warszawa – TBS Śląsk II Wrocław 81:73 STATYSTYKI

Warszawianie po ostatnim triumfie na Podkarpaciu bardzo chcieli dopisać kolejną wiktorię, która pozwoliłaby im mocno przybliżyć do środkowej strefy tabeli. Podobny cel mieli podopieczni trenera Stojkova, którzy są po czwartym zwycięstwie z rzędu (ostatnio wygrana z Księżakiem u siebie). Dopisując piąty z rzędu komplet punktów wyprzedziliby akademików z Lublina, mając lepszy bilans małych punktów. Wrocławski zespół na to starcie przyjechał w ośmioosobowym składzie bez m.in. Kacpra Gordona czy Szymona Tomczaka.

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobyli wrocławianie po akcji 2+1 Maskymiliana Zagórskiego. Tą samą sytuacją odpowiedział chwilę później Rafał Komenda (3:3). Pierwsze prowadzenie warszawianie objęli po trójce Majewskiego i paczce z góry Komendy (8:5). Ten sam duet powiększył dorobek warszawian o następne siedem „oczek”, a Dziki prowadziły po ponad połowie pierwszej odsłony ośmioma punktami (15:7). Przyjezdni zdołali do końca tej części nadrobić stratę dzięki punktom spod samej obręczy m.in. Marchewki, Bożenko, Walskiego oraz Zagórskiego. W ten sposób zawodnicy Dzików minimalnie prowadzili po tej odsłonie 18:17.

Gracze z Dolnego Śląska otworzyli następną część od trzypunktowego trafienia z kąta zerowego Jana Wójcika. Wówczas cztery punkty z rzędu dla warszawskiej drużyny zdobył Przemysław Kuźkow. Tą samą ilością zdobytych punktów popisał się Zagórski, punktując z pomalowanego pola. W połowie tej części mieliśmy remis (24:24) po celnej dobitce Komendy. Co chwilę rezultat przechodził z rąk do rąk. Po trzypunktowym trafieniu Marchewki rezerwy Śląska prowadziły 30:26. O przerwę na żądanie poprosił szkoleniowiec warszawskiej ekipy. Time-out nie za wiele pomógł, bo goście trafili jeszcze jedną trójkę. Tym razem zza łuku trafił Bożenko (26:33). Chwilę później uaktywnili się Pamuła oraz Kuźkow, trafiając swoje punkty. Drugi z nich przybliżył warszawskie Dziki na jedno oczko (36:37) po celnym rzucie zza łuku. Do końca pierwszej połowy zespoły dorzuciły jeszcze po jednym celnym koszu. Po 20 minutach gracze w zielonych strojach wygrywali w Hali Koło 39:38.

W trzecią część spotkania lepiej weszli warszawianie, a zwłaszcza Grzegorz Grochowski. 28-letni rozgrywający na dobry początek zaaplikował trójkę dającą prowadzenie gospodarzom, a następnie dorzucił dwa oczka z rzutów wolnych. Zaraz za nim podążyli Majewski oraz Kopycki, trafiając swoje rzuty. Wrocławianie przez ładne parę minut nie mogli znaleźć swojego rytmu w ataku. Punktowali jedynie z rzutów wolnych. Pierwszy kosz dla wrocławskiej ekipy zdobył Bożenko, lecz w odpowiedzi trójką popisał się Majewski. Po następnych punktach zdobytych pewnym wjazdem, Dziki prowadziły dziewięcioma oczkami (53:44). Wrocławianie zdołali jeszcze dorzucić parę punktów za sprawą Marchewki i Bożenko, lecz na straży korzystnego wyniku dla Dzików byli Pamuła oraz Komenda. Po 30 minutach gry miejscowi prowadzili 56:49.

Gracze z Wrocławia ostatnią dziesiątkę otworzyli sześcioma punktami z rzędu. Po akcji 3+1 Marchewka niemal wszystkie straty gości zostały odrobione (56:55). Po trójce Leńczuka i połowicznie wykorzystanych wolnych przez Zagórskiego to gracze rezerw Śląska byli z przodu (58:59). Od tego momentu zrobiło się bardziej interesująco, tym bardziej, że goście mieli już przekroczony limit fauli. Z tego faktu skorzystał Komenda, zaliczając dwa celne rzuty wolne. Po celnym rzucie z dystansu Kuźkowa przewaga Dzików wzrosła do sześciu „oczek” (67:61). Wrocławski zespół jeszcze raz wrócił do gry punktami spod kosza Zagórskiego i Marchewki. Po celnej akcji z dystansu Leńczuka zawodnicy rezerw Śląska mieli dwupunktowy deficyt do odrobienia (71:69).

W dość ważnym momencie spotkania akcję 2+ odnotował Mateusz Szwed, dając nieco oddechu warszawskiej drużynie (74:69). Ten sam zawodnik wraz z Przemysław Kuźkowem zdobyli w crunch-time bardzo ważne punkty. W końcowym rozrachunku Dziki Warszawa zrewanżowali się za mecz we wrocławskiej Kosynierce z poprzedniej rundy (59:64), ogrywając TBS Śląsk II Wrocław 81:73.