W obecności Prezydenta RP Karol Nawrocki oraz prezydenta Łotwy Edgars Rinkēvičs, reprezentacja Polski rozegrała w Rydze prawdziwy thriller. Po znakomitym początku, trudnej drugiej kwarcie i świetnym powrocie po przerwie, Biało-Czerwoni pokonali Łotwę 84:82. Bohaterem został Jordan Loyd, który zdobył aż 37 punktów, ustanowił swój rekord w kadrze i na cztery sekundy przed końcem trafił decydującą trójkę na wagę zwycięstwa. Kapitalne wsparcie dał także Mateusz Ponitka, który w kluczowych momentach brał ciężar gry na siebie i pewnie wykonywał rzuty wolne w końcówce. To był mecz pełen zwrotów akcji, emocji i charakteru – wygrany przez Polaków w samej końcówce.
Łotwa 82:84 Polska
Spotkanie z Łotwą od pierwszych minut zapowiadało prawdziwą bitwę – i dokładnie tak było. Polacy weszli w mecz z impetem, zaczynając od serii 6:0, ale gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli – dwa celne rzuty zza łuku przywróciły równowagę i rozgrzały halę. Gdy Łotysze wyszli na trzypunktowe prowadzenie, atmosferę momentalnie ostudził Jordan Loyd, który dwukrotnie z rzędu przymierzył zza łuku. Mimo tego końcówka pierwszej kwarty należała do gospodarzy – po trafieniu Strautinsa Łotwa prowadziła 23:21.
Druga odsłona rozpoczęła się od rzutów wolnych Strautinsa i to właśnie gospodarze zaczęli stopniowo przejmować kontrolę. Polacy mieli swoje momenty, ale to Łotysze byli skuteczniejsi i konsekwentnie budowali przewagę. Po 20 minutach gry na tablicy widniał wynik 48:42 dla gospodarzy – sytuacja była trudna, ale daleka od beznadziejnej.
Trzecia kwarta to już zupełnie inna energia Biało-Czerwonych. Od pierwszych akcji było widać większą agresję w obronie i lepszą organizację gry. Straty szybko zaczęły topnieć – najpierw z linii trafił Zyskowski, potem świetnym wejściem pod kosz popisał się Mateusz Ponitka. Łotysze próbowali odpowiadać, m.in. trójką Lomazsa, ale to Polacy narzucili swoje warunki. Po dynamicznej akcji Loyda wyszliśmy na prowadzenie, a po chwili ten sam zawodnik dołożył kolejną trójkę. Mimo że rywale trzymali kontakt, po 30 minutach to Polska prowadziła 66:62.
Decydująca kwarta była prawdziwym horrorem. Lomazs znów trafił z dystansu, ale odpowiedział Olejniczak po dobrej akcji pod koszem. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta – Żołnierewicz opuścił parkiet za pięć fauli, Łotysze zbliżali się punkt po punkcie, a emocje sięgały zenitu. Gdy rywale doprowadzili do remisu po rzutach wolnych Strautinsa, zrobiło się naprawdę gorąco.
Wtedy ciężar gry na siebie brał Ponitka – trafiał z dystansu, kończył akcje pod koszem, brał odpowiedzialność w kluczowych momentach. Na minutę przed końcem kapitan pewnie wykorzystał dwa rzuty wolne. Łotysze odpowiedzieli akcją 2+1 Strautinsa na cztery sekundy przed syreną i hala eksplodowała. Ale ostatnie słowo należało do nas. Po raz kolejny bohaterem został Jordan Loyd. Spokojnie, bez chwili zawahania, oddał rzut zza łuku, który wpadł do kosza i uciszył łotewską publiczność. Rzut na wagę zwycięstwa. 84:82 dla Polski.
