Na otwarcie 21.serii meczów Orlen Basket Ligi, MKS Dąbrowa Górnicza zalicza czwarte zwycięstwo z rzędu! Tym razem podopieczni Jeana-Denysa Chouleta pokonali na wyjeździe Kinga Szczecin 94:90.
King Szczecin — MKS Dąbrowa Górnicza 90:94 Statystyki
Gdybyśmy miesiąc temu stwierdzili, że ponad połowie sezonu poznaliśmy spadkowicza, który raczej będzie walczył z zespołami walczącymi o utrzymanie… to nic bardziej mylnego. Dąbrowski zespół po dwóch ostatnich zwycięstwach — wyjazdowym z Arką Gdynia (lepszy dwumecz +22) oraz domowym ze Śląskiem Wrocław najwyraźniej złapał „wiatr w żagle”. W rywalizacji na Pomorzu Zachodnim przystępowali z pozycji underdoga.
Obiecująco mecz rozpoczęli szczecinianie, którzy po zagraniach Mateusza Kostrzewskiego oraz Isaiah’a Whitehead’a mieli zapas pięciu punktów. W szeregach przyjezdnej ekipy wyróżniali się Tyler Cheese, a także Raymond Cowels III. Po późniejszych wykorzystanych rzutach wolnych przez Adama Łapetę, MKS nawet był na przodzie. Sytuację dla Kinga unormowali James Woodard oraz Jovan Nowak, dając miejscowym przewagę dwóch posiadań. Taki stan utrzymał się do końca pierwszej kwarty, po której prowadzili 27:23.
W następnej partii do kolejnego wyrównania doprowadził następnymi punktami Cowels III, a następnie spod tablicy Williams. Mimo wszystko czujny pod tablicą był Szymon Wójcik, dając ponownie szczecinianom inicjatywę. Wówczas udana seria prób Mattiasa Markussona i Marka Piechowicza sprawiła, że dąbrowianie mieli pięć punktów więcej (37:42). Do przerwy zaległości uregulowali Nicholson oraz Novak, ale celna trójka Williamsa umożliwiła dąbrowskiej drużynie prowadzić po 20 minutach 47:46.
Równorzędna walka w drugiej połowie i lepszy crunch-time dąbrowian
W drugich dwudziestu minutach bardzo często dochodziło do zmian prowadzenia (trzynaście razy w całym pojedynku i dziewięciokrotnie mieliśmy wyrównanie). W zespole ze Śląska punktowało trio Markusson-Cheese-Williams, natomiast skutecznie na ich trafienia odpowiadali Aleksander Dziewa, Kassim Nicholson, a także Jovan Novak. Finalnie po trójce Cowelsa III, dąbrowianie po 30 minutach umieli utrzymać prowadzenie z pierwszej połowy (64:65). W ostatniej partii sytuacja dynamicznie się zmieniała, a każdy z zespołów mógł przechylić szalę zwycięstwa. Dopiero po trójce Marka Piechowicza oraz następnych punktach Jana Wójcika i Tylera Cheese’a, MKS uzyskał zaliczkę dziewięciu punktów (73:82). Granatowo-czerwoni nie zamierzali oddawać „za darmo” kompletu punktów, a bardzo dobry moment w grze Dziewy i Novaka pozwolił Kingowi objąć w końcówce zmagań prowadzenie (87:86). Ostatecznie ciśnienie wytrzymali dąbrowianie, którzy w ważnej chwili mogli liczyć na Cowelsa III oraz Williamsa. W ten sposób MKS Dąbrowa Górnicza wygrywa w Szczecinie 94:90, włączając się do gry o utrzymanie.
Mimo w większości lepszych statystyk, szczecinianie popełniali sporo błędów (20 strat), które zamieniali na dwadzieścia pięć punktów dąbrowianie. Co więcej, MKS ciut lepiej prezentował się w pomalowanym polu, a także wykorzystywał swoje drugie okazje. Więcej możecie znaleźć w statystykach na Pulsie Basketu. Aktualnie MKS Dąbrowa Górnicza piastuje na trzynastej lokacie (7-14), wyprzedzając Zastal, Tauron GTK oraz Arkę, które rozegrają w ten weekend swoje spotkania. Rywalizacja o zachowanie miejsca w ekstraklasie rozkręca się na dobre.
fot. Wojciech Rejdych/MKS
KW
