Ostatnia środowa kolejka zmagań na zapleczu ekstraklasy już za nami. Zacięta rywalizacja o play-off, a także o utrzymanie miejsca w Pekao S.A. 1.Lidze trwa w najlepsze. Zapraszamy na wydarzeń z pierwszoligowych boisk.
Zacięta gra o play-off

Muszynianka Sokół Łańcut nie zwalnia tempa w rywalizacji o play-off, notując swoje trzecie zwycięstwo z rzędu. Podopieczni Macieja Klimy byli lepsi od drugiego garnituru Śląska Wrocław (73:63), który nie mógł skorzystać z usług Adriana Boguckiego, a także Błażeja Kulikowskiego. Już premierowa odsłona pokazała, kto w tym spotkaniu będzie „rozdawał karty” (29:12). W dwóch następnych częściach w pogoń za wynikiem udali się m.in. Samajae Haynes-Jones (19 pkt, 8 zb), Oskar Hlebowicki (17 pkt) czy także Wojciech Siembiga (11 pkt). Jednakże po łańcuckiej stronie brylował w ataku Biram Faye (23 pkt, 10 zb), który odnotował swoje czternaste double-double. Wrocławianie po tej rywalizacji będą mocno walczyli o utrzymanie miejsca.
Po dwóch sezonach do najważniejszej części rozgrywek zobaczymy koszykarzy WKK Active Hotel Wrocław. Podopieczni Łukasza Dziergowskiego po półgodzinnej grze minimalnie przegrywali z KKS Polonią Warszawa dwoma punktami, więc sprawa zwycięstwa była nadal otwarta. Jak na zawołanie w ostatniej kwarcie doskonale prezentował się Jakub Koelner (26 pkt), dając świetną zmianę z ławki. Głównie dzięki jego trafieniom przy wsparciu Jakuba Galewskiego i Jakuba Patoki umieli wypracować zaliczkę dziesięciu punktów, której warszawianie nie umieli nadrobić. W warszawskim zespole z dorobkiem double-double skończyli Jayden Coke-Dominigue (16 pkt, 10 zb) oraz Adrian Kordalski (11 pkt, 10 as, 6 zb). Stołeczna ekipa straciła w większości szanse na udział w play-off. Jedynie przy swoich czterech ostatnich zwycięstwach i porażkach pozostałych ekip może jeszcze „matematycznie” wejść do rywalizacji.
Lider pokonany w Pelplinie

Niespodzianka padła na Kociewiu, gdzie Decka Pelplin zrehabilitowała się… liderowi Pekao S.A. 1.Ligi — Miastu Szkła Krosno. W premierowej odsłonie pelplinianie przy pomocy m.in. Damiana Ciesielskiego, Thomasa Davisa czy też Błażeja Czerniewicza dyktowali warunki rywalizacji, prowadząc wstępnie dwunastoma punktami (30:18). W następnych częściach w pogoń za kociewską ekipą udali się Tre Jackson, Hubert Łałak oraz Michał Chrabota, co dawało w połowie trzeciej części remis (48:48). Jednak w trudniejszych chwilach gracze Decki mogli liczyć na Mateusza Szczypińskiego, Cezarego Zabrockiego oraz Thomasa Davisa. W czwartej odsłonie najważniejszymi trafieniami popisało się trio Czerniewicz-Szczypiński-Krajewski, co pozwoliło im do końcowej syreny utrzymać kilkupunktową zaliczkę. Błażej Czerniewicz, a także Mateusz Szczypiński zdobyli dla Decki po 17 punktów. Natomiast dla Miasta Szkła 21 punktów i 6 asyst odnotował Tre Jackson. Pelplinianie po tym triumfie pozostają w rywalizacji o play-off.
Mimo słabszej drugiej połowy, Kociewskie Diabły wyciągnęły cenne „cztery punkty” w Koszalinie, pokonując MKKS Żaka. W pierwszej połowie kilkunastopunktową przewagę dla zespołu Darko Radulovicia wypracowali: Antun Marićević, Damian Durski oraz Damian Krużyński. 27-letni Chorwat wykręcił w tym spotkaniu 24 punkty i 11 zbiórek, myląc się jedynie raz z pomalowanego pola. Durski natomiast do 18 punktów dołożył 6 asyst i 5 zbiórek. Po zmianie stron lepszą skuteczność notowali zawodnicy Żaka, których prowadzili głównie Jamahl McMurray (27 pkt, 5 as) oraz Marcin Dymała (17 pkt). Jednakże zbyt duża strata punktowa z pierwszych dwudziestu minut oraz brak jakichkolwiek punktów z ławki rezerwowej nie pomogły w przechyleniu szali zwycięstwa. Starogardzianie podobnie jak stołeczna Polonia może jedynie przy swoich trumfach oraz porażkach innych ekip „matematycznie” wejść do play-off. Koszalinianie do samego końca będą bili się o pozostanie na parkietach Pekao S.A. 1.Ligi.
Fotel lidera wraca do Bydgoszczy, pierwszy spadkowicz Pekao S.A. 1.Ligi
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz po raz drugi obejmuje pozycje lidera Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn, wygrywając derby w Inowrocławiu z miejscową Notecią. O ile podopieczni Przemysława Łuszczewskiego w pierwszej części umieli z bydgoszczanami jak równy z równym, to następne dwie kwarty były dominacją ekipy przyjezdnej. W drugiej części celnymi trójkami reagowali Wojciech Dzierżak, Karol Kamiński, Marcin Nowakowski, a także Martyce Kimbrough. Na „szturm” starali się odpowiedzieć Hubert Wyszkowski, Piotr Robak czy również Szymon Sobiech, ale spod kosza niezastąpiony był Szymon Kiwilsza (do przerwy na +6 Astoria). W trzeciej części fenomenalnie prezentował się w ataku Kimbrough, a jego wsparciem w ofensywie byli Kamiński oraz Wińkowski. Głównie dzięki ich zagraniom, czarno-czerwoni wypracowali zaliczkę siedemnastu punktów, której gospodarze nie potrafili uregulować. 29-letni Amerykanin skończył zawody na 30 punktach i 4 asystach. Dla Noteci 16 punktów zgarnął Szymon Sobiech.
Sporo emocji było natomiast w Radomiu, bo HydroTruck Radom walczy o utrzymanie, zaś GKS Tychy o play-off. Trójkolorowi po raz drugi w sezonie pokonali radomską ekipę po wyrównanej walce 72:65. Tym sposobem poznaliśmy pierwszego spadkowicza. Już po 20 minutach zespół Tomasza Jagiełka wypracował sobie 12-punktowe prowadzenie. Mimo wszystko radomianie w drugiej połowie zostawili swoje serce na parkiecie. Dzięki trójkom Patryka Wydry, Daniela Walla oraz Jakuba Zalewskiego, HydroTruck na początku decydującej części miał stratę dwóch punktów.
Później w zbudowaniu kilkupunktowej zaliczki dla graczy z Tychów pomagali Tomasz Śnieg oraz Konrad Dawdo. Radomską ekipę starali się wyciągnąć na przód Wydra oraz Zalewski, trafiając zza łuku. Jednak tą samą bronią zareagował Kajetan Kuczawski, dając swojej ekipie sześciopunktową zaliczkę. Do końcowej syreny radomianie nie mogli znaleźć sposobu na nadrobienie zaległości. W ten sposób po tym sezonie radomski zespół zagra na parkietach 2.Ligi, natomiast GKS wciąż walczy o play-off. U gości 13 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst zaaplikował Tomasz Śnieg. Dla HydroTrucka 16 punktów i 8 zbiórek zanotował Daniel Wall.
Drugi spadkowicz Pekao S.A. 1.Ligi, Enea Basket wciąż w grze o play-off
Dobre i ofensywne widowisko oglądaliśmy w Opolu — finalnie Weegree AZS Politechnika Opolska pokonała drugi garnitur Trefla Sopot, który po tej porażce jest drugim spadkowiczem zaplecza ekstraklasy. W pierwszych dwóch kwartach obie ekipy zdobyły łącznie 125 punktów, lecz o jedenaście punktów więcej na swoim koncie mieli gospodarze. Szczególnie, że do połowy drugiej kwarty zespoły wymieniały się prowadzeniem. Dopiero po dobrych dyspozycjach w grze Jakuba Kobla, Dominika Rutkowskiego oraz Kaosiego Ezeagu, Politechnika do przerwy miała zapas trzynastu punktów. Po zmianie stron w gonitwę za wynikiem udało się trio Igor Wadowski-Wojciech Czerlonko-Benjamin Didier-Urbaniak, dzięki któremu odrobili większość zaległości. Mimo wszystko w decydujących momentach najważniejsze akcje kończyli z pola trzech sekund Kobel oraz Ezeagu, a trójka Rutkowskiego przypieczętowała Politechnice ważne zwycięstwo. 26-letni skrzydłowy zakończył mecz na 29 punktach, 8 zbiórkach i 6 asystach. Dla ekipy z Trójmiasta po 28 punktach rzucili Wojciech Czerlonko oraz Igor Wadowski.
Na zwycięską ścieżkę powrócili gracze Enei Basket Poznań, którzy po trzech porażkach pod rząd triumfowali w Łodzi z ŁKS-em Coolpack. Warto odnotować, że poznańska do jakże ważnej rywalizacji za „cztery punkty” podeszli bez Jana Jakubiaka i Michała Samsonowicza, ale również z nowym szkoleniowcem — Cezarym Kurzawskim. Na początku drugiej kwarty po trójkach Piotra Kellera i Oleksandra Antypova, ełkaesiacy mieli w zapasie osiemnaście „oczek” (37:19). Wówczas impuls poznańskiej ekipie dały trafienia Arkadiusza Adamczyka, a później w ofensywie pomagali Piotr Wieloch, Mikołaj Stopierzyński oraz Patryk Stankowski. W ten sposób do przerwy z osiemnastopunktowej zaliczki ŁKS-u zostało jedynie cztery (50:46).
Po dłuższej pauzie zespoły dość często zmieniały się na prowadzeniu, lecz pomału szala przechylała się na stronę poznaniaków. Udane zagrania Stopierzyńskiego, Rosińskiego i Adamczaka umożliwiły gościom w uzyskaniu przewagi dwóch posiadań. Tę stratę z nawiązką nadrobili Nataniel Kolasiński oraz Mateusz Szwed, dając łódzkiemu zespołowi po 30 minutach prowadzenie (68:67). W czwartej odsłonie rezultat ponownie odmienił duet Stopierzyński-Rosiński, dając Enei Basket 10-punktową zaliczkę. Gdy wydawało się, że przyjezdni mają dopisać ważny komplet punktów, to trójki Kolasińskiego i Antypova sprawiły, że łodzianie jeszcze wrócili do gry (81:83). Ostatecznie ważne punkty spod tablicy zaaplikował Wojciech Fraś, zapewniając poznańskiej ekipie triumf w Łodzi 86:84. Obie drużyny nadal są w grze o play-off, a ich następne starcie będą równie istotne. ŁKS podejmie u siebie Sokoła, natomiast Enea Basket powalczy z Decką. Dla ŁKS-u 28 punktów i 6 zbiórek dał Oleksandr Antypov. W poznańskim zespole brylował Mikołaj Stopierzyński, zdobywca 24 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst.
Oto wyniki z środowych spotkań 30.kolejki Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn:
Muszynianka Sokół Łańcut — WKS Śląsk II Wrocław 73:63
WKK Active Hotel Wrocław — KKS Polonia Warszawa 76:66
MKKS Żak Koszalin — SKS Fulimpex Starogard Gdański 74:82
Decka Pelplin — Miasto Szkła Krosno 84:69
KSK Qemetica Noteć Inowrocław — Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 71:84
HydroTruck Radom — GKS Tychy 65:72
Weegree AZS Politechnika Opolska — Bears Uniwersytet Gdański Trefl Sopot 117:103
ŁKS Coolpack Łódź — Enea Basket Poznań 84:86
fot. Obiektywna Sztuka
KW
