WKS Śląsk Wrocław po pięknym powrocie ze słabszej pierwszej połowy sprawił niespodziankę, ogrywając etatowego mistrza Rumunii. PGE Start Lublin i Energa Trefl Sopot udanie rozpoczynają przygodę z FIBA Europe Cup. Środowy wieczór do mniej udanych zaliczyli zawodnicy Legii Warszawa oraz Anwilu Włocławek.
Basketball Lowen Braunschweig – Anwil Włocławek 98:97 (po dogr.) Statystyki (FIBA Europe Cup)
Niewiele zanosiło się po 30 minutach pojedynku w Brunszwiku, aby Anwil Włocławek odniósł porażkę. Odpowiednia dyspozycja w ataku Elvara Fidrikssona, Isaiah’a Muciusa sprawiły, że Rottweilery pod koniec trzeciej dyszki miały dziesięciopunktowe prowadzenie (52:62). Sprawy wymknęły się spod kontroli na początku czwartej części, gdy gospodarze odnotowali trzynastopunktowy serial. Po trafieniach Luki Scuki niemiecka ekipa przejęła prowadzenie (70:67). Słabszy fragment ekipy Grzegorza Kożana przerywali Mate Vucić oraz Isaiah Thomas, a po trójce AJ Slaughtera, Anwil na parę chwil wrócił na przód (77:78). Niemiecki zespół ponownie na przód wypchnął celną trójką Barra Njie, a połowicznie rzuty wolne wykorzystywali Grant Sherfield oraz David N’Guessan. Slaughterowi udało się jeszcze doprowadzić do dodatkowych pięciu minut, trafiając zza łuku. W dogrywce najważniejsze akcje dla zespołu z Brunszwiku wykańczał Luka Scuka, a trzypunktowe trafienie AJ Slaughtera zablokował David N’Guessan – tym sposobem niemiecka ekipa cieszyła się ze zwycięstwa.
Luka Scuka oraz David N’Guessan byli liderami niemieckiej drużyny, aplikując odpowiednio: 30 punktów, a także 23 punkty i 8 zbiórek. Dla Anwilu 24 punkty i 6 zbiórek odnotował Isaiah Mucius. Co więcej włocławianie czternaście razy przestrzelili z linii rzutów wolnych (16/30), co zadecydowało o ich końcowym rezultacie.
PGE Start Lublin – KK Bosna BH Telecom 90:80 Statystyki (FIBA Europe Cup)
Lublinianie dość pewnie ograli Bosnę Sarajewo na swoim boisku, choć o końcowym zwycięstwie zadecydowała dopiero ostatnia część widowiska. Pierwsza połowa zmagań była nadzwyczaj wyrównana, lecz dłuższy na przodzie był bośniacki zespół głównie dzięki dobrej dyspozycji Petara Kovacevicia oraz Taylera Personsa (byłego gracza MKS-u Dąbrowy Górniczej), prowadząc jedynie 40:38. W drugich dwudziestu minutach rezultat odmieniali dla ekipy z Koziego Grodu: Bryan Griffin, Jordan Wright czy również Elijah Hawkins. Jednakże blisko lubelskiej ekipy byli Persons, Halilović oraz Atić, dając jej jedynie prowadzić trzema punktami przed decydującą kwartą. Do pierwszych minut czwartej kwarty bośniacka ekipa nadal miała kontakt z lubelskim Startem (69:67), ale w kluczowych momentach gospodarze mogli liczyć na udane akcje Tevina Macka, Elijaha Hawkinsa i Jordana Wright’a. W ten sposób lubelska ekipa triumfowała dziesięcioma punktami. Wymienione trio skończyło zawody, zdobywając odpowiednio: 27, 18 i 18 punktów. Tyler Persons był liderem Bosny Sarajewo, aplikując 19 punktów, 4 zbiórki i 2 asysty.
WKS Śląsk Wrocław – U-BT Cluj-Napoca 94:93 Statystyki (EuroCup)
Gdy w trzeciej kwarcie raz za razem punktował wrocławian Daron Russell, aktualny mistrz Rumunii miał już po upływie 180 sekund szesnastopunktową zaliczkę (44:60). Wiele osób we wrocławskiej Orbicie pomyślało, że w tej rywalizacji nie będzie już większych emocji. Mimo tego od celnych akcji Stefana Djordjevicia, Jakuba Urbaniaka i Jakuba Nizioła, Śląsk zaczął pomału wracać do gry. Nieco później do punktowania uaktywnili się Dejon Davis oraz Noah Kirkwood – po jego łatwym wejściu pod obręcz wrocławianie na 1:59 przed końcem trzeciej kwarty mieli stratę tylko dwóch punktów (65:67). Oddech dla rumuńskiej ekipy dawali jeszcze celnymi trójkami Saulius Kulvietis oraz Trey Woodbury, lecz sprawnie reagowali na to: rzutami wolnymi Jakub Nizioł, a spod kosza Dejon Davis. W ten sposób zespół z Dolnego Śląska na decydującą odsłonę wchodził z trzypunktową stratą do Rumunów (70:73).
W ostatniej kwarcie zmiana prowadzącego zmieniała się dość często – dopiero dzięki dwóm trójkom Kadre Gray’a i świetnym wejściu pod trumnę Stefana Djordjevicia, Trójkolorowi mieli zapas ośmiu punktów (94:86) na 129 sekund przed końcową syreną. Mimo tego w samej końcówce było gorąco, bo trafienia Woodbury’ego dawały jedynie punkt straty do Śląska, który ostatecznie nie dał sobie wyrwać drugiego zwycięstwa w tegorocznych pucharach. Do zwycięstwa wrocławian poprowadzili: Stefan Djordjević (19 punktów, 8 zbiórek), Noah Kirkwood (15 punktów, 7 zbiórek) oraz Jakub Nizioł (14 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst). Warto nadmienić, że U-BT Cluj-Napoca to ćwierćfinalista dwóch ostatnich edycji EuroCup — ten sukces należy docenić!
Energa Trefl Sopot – Neftchi IK 92:63 Statystyki (FIBA Europe Cup)
Sopocianie w efektownym stylu rozpoczęli zmagania w FIBA Europe Cup, rozbrajając azerską drużynę Neftchi IK. Pierwsza kwarta w wykonaniu koszykarzy Mikko Larkasa ustawiła całe zawody, a w niej dobrze spisywali się Mikołaj Witliński, Paul Scruggs, a także Mindaugas Kačinas. W ten sposób po pierwszej kwarcie ekipa z Trójmiasta miała już dwucyfrową zaliczkę (27:14), która w kolejnych częściach powiększali. Pierwszy z nich skończył zawody z dorokiem 18 punktów i 12 zbiórek, natomiast Scruggs był blisko odnotowania triple-double – do 13 punktów dodał 10 asyst i 9 zbiórek. Po przeciwnej stronie 15 punktów i 8 asyst zaliczył Marko Sinik.
Legia Warszawa – Promitheas Patras BC 64:68 Statystyki (Liga Mistrzów FIBA)
Aktualni Mistrzowie Polski w blisko wypełnionej po brzegi Torwarze walczyli z greckim Promitheas Patras BC (czwartym zespołem ubiegłego sezonu ekstraklasy). W drugiej odsłonie dzięki celnym trafieniom Ojarsa Silinsa, Shane’a Huntera i Jayvona Gravesa prowadzili dziewięcioma punktami (28:19). Mimo tego celnymi trójkami częstowali: J.P. Macura, Sotiris Stavrakopoulos oraz Kendal Coleman, odrabiając niemal wszystkie zaległości. Zieloni Kanonierzy do przerwy wygrywali tylko 33:32.
W trzeciej części dochodziło dość często do zmiany prowadzenia, aby na początku czwartej kwarty po dwóch trójkach Leytona Hammondsa i łatwych punktach spod tablicy Kendala McColluma, Promitheas odskoczył na dziewięć „oczek” (49:58). Sytuację warszawian poprawiali Silins, Graves, a także Kolenda, doprowadzając do ciekawej końcówki zawodów. Na kolejne punkty ze strony Colemana i McColluma sprawnie reagowali Hunter oraz Pluta Jr. Jednakże kluczową trójkę trafił od podania Kendale’a McCulluma, Leyton Hammonds, odbierając legionistom szanse na triumf. 31-letni skrzydłowy zakończył potyczkę na 20 punktach i 5 zbiórkach. Dla Legii po 14 punktów rzucili Jayvon Graves i Andrzej Pluta jr. Warszawianie przegrali swój drugi mecz w Lidze Mistrzów, a o ich porażce zadecydowała fatalna skuteczność rzutów z dystansu (7/30) w hali, w której na co dzień mistrzowie Polski nie występują.
Środowy bilans polskich zespołów na europejskich parkietach wyniósł: 3 zwycięstwa i 2 porażki. O ile cieszy dobry powrót WKS Śląska Wrocław do rywalizacji z rumuńskim U-BT Cluj-Napoca zakończonym triumfem oraz udany początek PGE Startu Lublin i Energi Trefl Sopot w pucharowych rozgrywkach, to smuci dyspozycja Legii w Lidze Mistrzów oraz Anwilu pomimo heroicznej walki w Brunszwiku.
fot. WKS Śląsk Wrocław (fanpage)
KW
