Czwartkowe spotkania Orlen Basket Ligi przyniosły spore emocje i ważne rozstrzygnięcia – w Warszawie Dziki napisały historię, zapewniając sobie pierwszy awans do play-off, a w Wałbrzychu kibice gospodarzy musieli przełknąć gorzką pigułkę po wysokiej porażce z Czarnymi Słupsk.
Dziki Warszawa 78 : 73 Anwil Włocławek
Mecz ten był bardzo ważny zarówno dla gospodarzy, jak i przyjezdnych, ponieważ obie drużyny walczyły o zapewnienie sobie gry w fazie play-off. Lepiej weszli w niego gospodarze, którzy po 10 minutach prowadzili 21:16. W drugiej kwarcie losy spotkania się odwróciły i Rottweilery odrobiły wszystkie straty, przez co drugą połowę oba zespoły rozpoczynały od remisu.
I choć trzecia odsłona ponownie padła łupem Anwilu, a ich kibicom mogło się wydawać, że są na dobrej drodze do zwycięstwa i zapewnienia sobie awansu do play-off, to ostatnich 10 minut koszykarze z Włocławka nie zaliczą do najbardziej udanych w tym sezonie. Po bardzo wyrównanej końcówce, w której Frąckiewicz trafił spod kosza, a następnie Darnell Edge dołożył dwa celne rzuty wolne, gospodarze zbudowali przewagę, której goście nie byli w stanie już odrobić. Ostatecznie to Warszawianie wygrali różnicą pięciu punktów i zapewnili sobie pierwszy w historii awans do fazy play-off. Z kolei Anwil musi liczyć na korzystne wyniki w innych meczach oraz wygrać w kolejnej kolejce.
W zespole gospodarzy 22 punkty zdobył Rivaldo Soares, dokładając do tego 4 zbiórki. Oprócz niego 20 punktów zanotował Landrius Horton, a 16 punktów i 8 zbiórek dopisał Darnell Edge. Co ciekawe, podopieczni Marco Legovicha zanotowali w tym meczu zaledwie 7 asyst przy 18 rywali, a mimo to odnieśli zwycięstwo. W drużynie Włocławian brylował Shaq Buchanan, autor 21 punktów i 5 zbiórek, a double-double na poziomie 20 punktów i 10 zbiórek zanotował Mate Vucić.
Gónik Zamek Książ Wałbrzych 90 :107 Energa Czarni Słupsk
Był to bardzo ważny mecz dla gospodarzy, którzy – podobnie jak wcześniej opisywane drużyny – walczyli o miejsce w fazie play-off. Tymczasem okazali się oni wyraźnie słabsi od grających już bez większej presji Czarnych Słupsk.
Od początku spotkania inicjatywę przejęli goście, którzy wygrali zarówno pierwszą, jak i drugą kwartę różnicą dwóch punktów. Strata nie była duża i wydawało się, że jest do odrobienia, co zespół Andrzeja Adamka pokazywał już nie raz w tym sezonie. Jednak trzecia kwarta, przegrana różnicą 5 punktów, zamiast przybliżyć gospodarzy do odrobienia strat, jeszcze bardziej ich oddaliła od zwycięstwa.
Czwarta kwarta miała być ostatnią deską ratunku, jednak również w niej lepsi okazali się Słupszczanie, którzy ostatecznie wygrali całe spotkanie aż 17 punktami. Dla kibiców z Wałbrzycha taki wynik jest trudny do zrozumienia, szczególnie biorąc pod uwagę rangę tego meczu.
Najwięcej punktów dla gości zdobył Jorden Duffy – 27, do których dołożył 6 asyst i 3 zbiórki. Warto dodać, że trafił aż 7 rzutów za trzy punkty, w tym 6 w drugiej połowie. Oprócz niego solidne double-double na poziomie 18 punktów i 13 zbiórek zanotował Szymon Tomczak.
W drużynie gospodarzy najlepiej punktował Lovell Cabbil, autor 20 punktów, 5 asyst i 4 zbiórek. Dobre spotkanie rozegrał również Grzegorz Kulka – 17 punktów, a także Avery Anderson (16 punktów i 4 zbiórki) oraz Dariusz Wyka, który zanotował double-double na poziomie 12 punktów i 10 zbiórek.
