Powrót Mate Vucicia i znakomita organizacja gry pozwoliły Anwilowi Włocławek zdominować Górnika Wałbrzych na jego terenie. Goście od pierwszych minut narzucili swoje warunki i ani na moment nie pozwolili gospodarzom realnie wrócić do meczu.
Pierwsza połowa
Spotkanie rozpoczęło się efektownie już na trybunach – po pierwszym wyrzucie piłki kibice gospodarzy zaprezentowali oprawę, ozdabiając halę konfetti. Pierwsze punkty w meczu zdobył Eric Lockett. Do gry w barwach Anwilu wrócił Mate Vucić, który jako drugi wpisał się na listę strzelców, a chwilę później wynik podkręcił Michał Michalak. Na pierwsze punkty Górnika kibice w Wałbrzychu musieli czekać ponad trzy minuty – wtedy do kosza trafił Dariusz Wyka.
Włocławianie nie zamierzali jednak zwalniać tempa. Po zbiórce w ataku o sobie przypomniał Elvar Fridriksson, trafiając zza łuku. „Rottweilery” prezentowały się w ofensywie niemal bezbłędnie, bezlitośnie wykorzystując błędy defensywy gospodarzy, którzy mieli problemy po obu stronach parkietu. Na niespełna dwie minuty przed końcem kwarty o czas poprosił Andrzej Adamek – jego zespół w ciągu siedmiu minut zdobył zaledwie osiem punktów, podczas gdy Anwil miał ich już osiemnaście.
Podopieczni Ronena Ginzburga imponowali organizacją gry w obronie i szybkim przejściem do ataku, co regularnie przynosiło im łatwe punkty. Ostatnie słowo w tej odsłonie należało do Vucicia, który spod obręczy ustalił wynik po dziesięciu minutach gry na 25:10 dla Anwilu.
Druga kwarta rozpoczęła się dokładnie tak, jak zakończyła się pierwsza – od punktów Mate Vucicia, który trafił do kosza nad Łapetą. Chwilę później trójkę dołożył Mucius i przewaga gości urosła już do dwudziestu punktów. Po stronie Górnika pierwsze punkty po powrocie po kontuzji zdobył Maciej Bojanowski, skutecznie wchodząc pod kosz.
Po trzech minutach gry o czas poprosił Ronen Ginzburg, a od tego momentu Anwil zaczął tracić rytm. Wałbrzyszanie stopniowo wracali do meczu i zdołali zmniejszyć stratę z dwudziestu do dwunastu punktów. Wtedy jednak ważną trójką odpowiedział Nijal Pearson. Na sto sekund przed końcem połowy Bojanowski stanął na linii rzutów wolnych, lecz wykorzystał tylko jeden z trzech, choć różnica stopniała już do dziesięciu oczek. Ostatecznie pierwszą połowę celną trójką zamknął A.J. Slaughter, ustalając wynik na 46:30 dla Anwilu Włocławek.

Druga połowa
Drugą połowę dobrze rozpoczął Marc Garcia, trafiając od razu zza linii 6,75, jednak chwilę później tym samym odpowiedział islandzki rozgrywający Anwilu. Mimo widocznej poprawy gry Górnika po przerwie, zwłaszcza w organizacji ataku, gospodarze wciąż popełniali zbyt wiele prostych strat i błędów, które bezlitośnie wykorzystywali goście. To właśnie one sprawiły, że przewaga Anwilu ponownie urosła do 20 punktów.
Z akcji na akcję różnica nie tylko się nie zmniejszała, ale wręcz rosła. Po sześciu minutach trzeciej kwarty Andrzej Adamek ponownie poprosił o przerwę, gdy strata jego zespołu zbliżała się już do 25 oczek, a Górnik grał nieskutecznie, bez pomysłu i notował kolejne straty. Ostatecznie po 30 minutach gry Anwil prowadził 66:46. Wałbrzyszanie podejmowali trudne decyzje rzutowe i nie mieli swojego dnia pod względem skuteczności, jednak nie można było odmówić im zaangażowania – walczyli do samego końca. Na wyróżnienie zasługiwali również kibice, którzy mimo niekorzystnego wyniku nie przestawali dopingować swojej drużyny.
Anwil imponował skutecznością zza łuku, trafiając aż 10 rzutów za trzy punkty, choć paradoksalnie miał duże problemy na linii rzutów wolnych (2/9).
Ostatnią kwartę od dwóch celnych rzutów wolnych rozpoczął Michał Michalak. Chwilę później jeden z zawodników Górnika popełnił przewinienie niesportowe na kapitanie Anwilu. Gdy goście kontrolowali wydarzenia na parkiecie i systematycznie powiększali przewagę, Andrzej Adamek zdecydował się dać szansę młodszym zawodnikom, wpuszczając na parkiet Macieja Puchalskiego. Z kolei na ostatnie trzy i pół minuty Ronen Ginzburg umożliwił debiut Bartoszowi Łazarskiemu.
Końcowe fragmenty spotkania były już testem ustawień i zagrywek oraz okazją do zaprezentowania się zawodnikom, którzy wcześniej spędzali więcej czasu na ławce. Ostatecznie Anwil Włocławek pewnie zwyciężył 86:61. Mimo wysokiej porażki warto podkreślić znakomitą atmosferę na trybunach, tworzoną zarówno przez kibiców z Wałbrzycha, jak i Włocławka. Na osłodę dla gospodarzy – swoje pierwsze punkty w ekstraklasie zdobył Maciej Puchalski, trafiając rzut za trzy.

