Anwil pod presją trybun. Ginzburg na ratunek!

We Włocławku w ostatnim czasie dzieje się naprawdę sporo. Drużyna rozpoczęła sezon poniżej oczekiwań, co skutkuje zmianami w zespole oraz narastającym niezadowoleniem na trybunach. Zapraszamy do artykułu poświęconego aktualnej sytuacji Anwilu Włocławek.

Ronen Ginzburg na ratunek!

Od pewnego czasu krążyły pogłoski, że przygoda Grzegorza Kożana w roli głównego szkoleniowca Anwilu dobiegnie końca. Doniesienia te znalazły potwierdzenie, a klub oficjalnie poinformował o zmianie na ławce trenerskiej. Już kilka dni wcześniej na różnych portalach pojawiały się informacje, że następcą Polaka zostanie Ronen Ginzburg. Teraz warto zadać pytanie, kim właściwie jest nowy trener Anwilu.

Ronen Ginzburg ma 62 lata. Pochodzi z Izraela, a dodatkowo posiada czeski paszport. Swoją sportową karierę rozpoczął w 1981 roku jako zawodnik Beitar Tel Aviv, w którym występował przez czternaście lat, do 1995 roku. Na drogę trenerską wszedł pięć lat po zakończeniu kariery. Sezon 2000/01 był jego debiutanckim jako głównego szkoleniowca zespołu Bnei Herzliya. W kolejnych latach prowadził jeszcze kilka drużyn w swoim rodzinnym kraju.

Przełom w jego karierze nastąpił w 2006 roku, gdy trafił do CEZ Nymburg. Początkowo pracował tam jako asystent trenera, a w 2010 roku otrzymał szansę objęcia zespołu jako pierwszy szkoleniowiec. W Nymburgu pozostał do 2013 roku, po czym na dwa lata skupił się na pracy z reprezentacją Czech. Rozłąka z czeskim klubem nie trwała jednak długo, ponieważ w 2015 roku ponownie wrócił do Nymburga, gdzie pracował do 2017 roku.

Jeśli chodzi o reprezentację Czech, Ginzburg przez dekadę trzykrotnie awansował z kadrą na EuroBasket. Pod jego wodzą Czesi wystąpili także na igrzyskach olimpijskich w Tokio, a największym sukcesem było szóste miejsce na mistrzostwach świata w Chinach. Po latach pracy w Izraelu i Czechach przeniósł się na Ukrainę, gdzie z zespołem Prometey dwukrotnie sięgał po mistrzostwo kraju. Warto również podkreślić, że z CEZ Nymburg zdobył aż dziewięć tytułów mistrza Czech, w tym pięć jako główny trener.

W klubowym komunikacie poinformowano, że Anwil związał się z Ginzburgiem umową na półtora roku. Jego debiut w roli pierwszego trenera nastąpi jednak dopiero po Nowym Roku, co związane jest z dotychczasowymi zobowiązaniami wobec pracodawcy w Japonii. Do tego czasu zespół w meczach z Zastalem Zielona Góra oraz w tak zwanej Świętej Wojnie ze Śląskiem Wrocław poprowadzi dotychczasowy szkoleniowiec.

Do momentu debiutu Ronena Ginzburga drużynę nadal prowadzić będzie Grzegorz Kożan. Pod jego wodzą Anwil w Orlen Basket Lidze notuje bilans 6:4. Występy w rozgrywkach FIBA Europe Cup zakończyły się natomiast bilansem 3:3, co nie pozwoliło Rottweilerom awansować do dalszej fazy rywalizacji.

Foto: FIBA

Kibice pokazują niezadowolenie. Gwizdy mimo wygranego meczu

Podczas ostatniego spotkania z Miastem Szkła Krosno, mimo że ekipie Grzegorza Kożana udało się wygrać z beniaminkiem 99:93, na parkiecie nie brakowało momentów niepokoju. Drużyna prowadzona przez Marosa Kovacika kilkukrotnie miała okazję zbliżyć się do Anwilu i powalczyć o odwrócenie losów meczu. Ostatecznie to gospodarze okazali się lepsi, jednak styl gry oraz przebieg spotkania nie przekonały włocławskich kibiców.

Postawa zawodników, a także wcześniejsze wyniki, w tym między innymi wysoka porażka ze Stalą Ostrów Wielkopolski, sprawiły, że na trybunach narastało niezadowolenie. Kibice zarzucają graczom przede wszystkim brak obrony oraz niewystarczające zaangażowanie na boisku.

Podczas meczu we Włocławku z beniaminkiem z Krosna z trybun dało się usłyszeć wiele haseł kierowanych w stronę zespołu. Pojawiały się okrzyki takie jak „Gdzie jest ambicja”, „Gdzie jest obrona”, „Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie” czy „Anwil grać…”. Był to wyraźny sygnał, że atmosfera wokół drużyny staje się coraz bardziej napięta. Kibice otwarcie pokazali, że dostrzegają problemy na parkiecie i oczekują reakcji, której ich zdaniem brakuje.

Te wydarzenia szybko odbiły się szerokim echem w sieci. Na portalach poświęconych koszykówce pojawiło się kilka artykułów, w których zawodnicy odnosili się do zachowania fanów, podkreślając, że nie do końca rozumieją kierowaną w ich stronę krytykę.

Warto jednak cofnąć się do początku całej sprawy. Jakiś czas temu na kibicowskich grupach Anwilu jeden z fanów zwrócił się z prośbą o opublikowanie sprawozdania finansowego klubu. Anwil w większości należy do miasta, co oznacza, że jest finansowany z podatków mieszkańców. Z udostępnionych informacji wynika, że klub na sezon 2025/26 dysponował budżetem na poziomie około 14 milionów złotych.

W tym miejscu należy podkreślić, że kibice z Włocławka są znani każdemu sympatykowi koszykówki w Polsce, a ich rozpoznawalność wykracza również poza granice kraju. Od lat prezentują doping i oprawy na bardzo wysokim poziomie, co plasuje ich w ścisłej czołówce kibiców koszykarskich w Polsce. Zawodnicy zawsze mogli liczyć na ich wsparcie, jednak w obecnej sytuacji pewne granice zostały przełamane. W efekcie na profilu Anwil Ultras opublikowali swoje oficjalne stanowisko w tej sprawie.

Odbył się mecz.
Najsmutniejszy, jaki pamiętamy od kilku lat.
Mecz przed świętami, niedzielny termin, połowa krzesełek pusta.
Najwytrwalsi przybyli tu z poczucia obowiązku, bo kibice dla tego klubu przychodzą od 35 lat.
Na pewno nie przyszli dlatego, że są zachwyceni jakością gry, zaangażowaniem czy emocjami, jakie przynosi nam ta drużyna.

Rok w rok, z nadzieją na lepsze jutro kibice kupują maksimum udostępnionych karnetów. Zapewniają m.in. pieniądze, frekwencje, medialność.
Ultrasi przygotowują oprawy, nakręcają doping, atmosferę i wiele innych.
Wszyscy dbają o dobre imię klubu i pokazują, że przydomek Stolica koszykówki to nie tylko slogan.

Raz bywa lepiej, raz gorzej. Czasem świętujemy, innym razem musimy przełknąć gorycz porażki.

Dzisiaj ciężko było przełknąć zwycięstwo… Beniaminek z Krosna przyjeżdża i rzuca nam swoje rekordowe 93 punkty w tym sezonie. Skład zbudowany zapewne za tyle pieniędzy, co u nas pochłania dwóch zawodników. Przy okazji olbrzymi szacunek dla zespołu z Krosna za walkę do ostatnich sekund.

Włocławski kibic za dużo widział, żeby ktoś mu wcisnął kit, że była obrona, była ambicja i generalnie jest super. Idziemy ku dobremu, trust the process.

Tu jest potrzebny reset. Albo wczytanie gry do stanu sprzed kilku miesięcy. Mija czas i nic się nie zmienia. U niektórych trenerów po takim występie, to by był trening jutro o 6 rano. Tymczasem znowu mamy mydlenie oczu na konferencji.

To się nie uda, to już się nie udało. Taka droga doprowadzi jedynie do tego, że frekwencja spadnie poniżej 1000 osób, bo nikt nie będzie chciał przyjść i cierpieć podczas oglądania tego.

Po meczu do całej sytuacji odnieśli się także zawodnicy. Kapitan zespołu Michał Michalak na łamach serwisu „Z krainy NBA” stwierdził:

Gwizdy są demotywujące. Nie do końca rozumiem okrzyki o braku ambicji, bo w drużynie nikomu jej nie brakuje. Jesteśmy świadomi sytuacji, która jest dookoła. Pewne rzeczy wiszą w powietrzu i one mają wpływ na wszystkich. Potrzebujemy wsparcia kibiców

Głos zabrał również A.J Slaughter, który w starciu z Miastem Szkła Krosno zdobył 11 punktów:

Dziękuję prawdziwym fanom i dzieciom, które przyszły, żeby szczerze nas wspierać. Do tych, którzy przyszli zobaczyć jak przegrywamy i gwizdali po naszych błędach, zróbcie nam przysługę i następnym razem zostańcie w domach

Źródło: Instagram AJ Slaughtera

Nie będziemy zbyt głęboko zaglądać za kulisy zespołu ani analizować tego, jak wyglądają treningi. Skupmy się na faktach. Kibice zarzucają zawodnikom brak obrony i jest to coś, co było widoczne między innymi podczas spotkań z Miastem Szkła Krosno oraz Stalą Ostrów Wielkopolski. Spoglądając na statystyki, trudno nie przyznać im racji. Włocławianie posiadają obecnie czwartą najsłabszą defensywę w lidze. Gorzej w tym elemencie prezentują się jedynie Stal, Twarde Pierniki Toruń oraz Start Lublin. Podopieczni Grzegorza Kożana zdobywają wprawdzie dużo punktów i są najskuteczniejszą ofensywą Orlen Basket Ligi, jednak ich największym mankamentem pozostaje gra w obronie.

Z zespołem pożegnał się już Justas Furmanavicius. Litwin wystąpił w sześciu spotkaniach OBL, w których zdobywał średnio 4 punkty przy skuteczności 29,4 procent. Do tego notował 0,7 zbiórki oraz 0,3 asysty na mecz. Po rozwiązaniu kontraktu z Anwilem przeniósł się do występującego w EuroCupie Lietkabelisu. W lidze litewskiej rozegrał tam dwa mecze, w obu zdobywając po 13 punktów, natomiast w EuroCupie dorzucił 5 oczek w spotkaniu z Besiktasem. W Polsce miał tylko jeden naprawdę dobry występ, przeciwko MKSowi Dąbrowa Górnicza, w którym zanotował 11 punktów.

Kolejnym problemem trzykrotnych mistrzów Polski jest kontuzja Mate Vucicia. Chorwacki środkowy urazu nabawił się w meczu z Legią i był do tej pory ważnym elementem rotacji pod koszem. Wystąpił w pięciu spotkaniach, notując średnio 9,8 punktu, 7,2 zbiórki, 3 asysty oraz blisko jeden blok na mecz.

Przed Rottweilerami trudny okres. Do końca roku zmierzą się jeszcze z Zastalem Zielona Góra oraz Śląskiem Wrocław. Oba spotkania rozegrają na wyjazdach, odpowiednio 22 i 26 grudnia. Po nowym roku, już pod wodzą nowego trenera, 3 stycznia podejmą na własnym parkiecie Dziki Warszawa, a trzy dni później Górnika Wałbrzych.

Można więc zastanawiać się, jak dalej potoczą się wydarzenia zarówno na parkiecie, jak i na trybunach. Wraz z przyjściem nowego szkoleniowca spodziewać się można zmian w drużynie. Czy przyniosą one oczekiwany efekt, tego najbardziej wypatrują kibice, którzy są rozczarowani obecną formą zespołu. Do sytuacji we Włocławku z pewnością jeszcze wrócimy.

Foto: Andrzej Romański / plk.pl

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *