Relacja z pierwszego ligowego starcia Zastalu Zielona Góra z Górnikiem Wałbrzych. Spotkanie od samego początku było niezwykle wyrównane i obfitowało w dramaturgię – widowiskowe akcje, błędy, emocje na parkiecie i napiętą atmosferę na trybunach. Ostatecznie losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w dogrywce, w której skuteczniejsi okazali się koszykarze z Wałbrzycha, notując pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.
Pierwsza połowa
Świetnie worek z punktami otworzył Jakub Szumert, wykorzystując podanie Mazurczaka i zdobywając dwa oczka. Po drugiej stronie indywidualnie próbował Tauras Jogela, jednak po wcześniejszym faulu trafił tylko raz z linii, a chwilę później dał Górnikowi prowadzenie 3:2 efektowną akcją jeden na jeden. W CRS-ie od początku mogliśmy oglądać także festiwal bloków – najpierw rywala zatrzymał Maughmer, po chwili odpowiedział Barret Benson, a jeszcze później próbę siłowego ataku Bensona efektownie „zdjął” powracający do OBL Fayne.
Początek meczu pokazał, że obie ekipy dopiero wchodzą w ligowe granie – skuteczność była mocno przeciętna, a piłka nie chciała wpadać do kosza. Dopiero po sześciu minutach trafił zza łuku Wyka, powiększając przewagę Górnika do sześciu punktów. Zastal odpowiedział dwoma akcjami Mazurczaka, który szybko zniwelował straty do jednego oczka (9:10). Obie drużyny wciąż myliły się w ataku, ale dzięki rzutom za trzy gospodarze zakończyli pierwszą kwartę na prowadzeniu 17:15.
Drugą odsłonę otworzył Filip Matczak celnym rzutem wolnym, a po chwili sprytnie wymusił faul i skompletował akcję 2+1, dając Zastalowi wyraźniejsze prowadzenie. Niestety, Matczak szybko złapał kolejne przewinienia i musiał usiąść na ławce. Zielonogórzanie mimo tego dobrze radzili sobie w ofensywie – ich największą bronią były trójki. Po stronie Górnika próbował odpowiadać Lovell Cabbil, aktywny zarówno w obronie, jak i ataku, ale w pojedynkę nie był w stanie zatrzymać rozpędzonych gospodarzy.
Na 38 sekund przed końcem połowy faulowany przy rzucie za trzy był Jogela, lecz wykorzystał tylko jeden rzut. Ostatnie słowo należało do Mazurczaka, który dynamicznym wejściem pod kosz powiększył dorobek Zastalu. Po pierwszych 20 minutach gospodarze prowadzili 34:28.

Druga połowa
Po przerwie punktowanie wznowił Lovell Cabbil, trafiając oba wolne (30:34). W tym samym czasie Jakub Szumert wpadł w poważne kłopoty – w ciągu zaledwie 50 sekund złapał trzy faule. Gospodarze szybko roztrwonili sześciopunktową przewagę, a brak aktywnego Mazurczaka, skutecznie odcinanego przez obronę Górnika, odbijał się na ich ofensywie. Kiedy jednak kapitan Zastalu znajdował odrobinę miejsca, od razu wykorzystywał je, obsługując kolegów dobrymi podaniami.
Problemy Zastalu narastały – po trzech minutach mieli już cztery przewinienia drużynowe, a Górnicy konsekwentnie to wykorzystywali. Jogela ponownie wziął ciężar gry na siebie i wyprowadził gości na prowadzenie (45:43), a po przechwycie Anderson dorzucił kolejne dwa oczka. W końcówce, po sporym zamieszaniu i decyzjach sędziów, zza łuku trafił jeszcze Pemberton, ale gospodarzy w grze trzymał fenomenalny Mazurczak. Ostatecznie kwarta zakończyła się akcją Fayne’a, jednak po długiej analizie arbitrzy anulowali jego punkty. Po 30 minutach Górnik prowadził minimalnie – 52:51 zmieniono na 52:49.
Ostatnią odsłonę otworzył Szumert, dynamicznie wjeżdżając pod kosz, a chwilę później dwa oczka dorzucił Maughmer – Zastal wyszedł na prowadzenie 53:52. Wałbrzyszanie szybko złapali limit fauli (już po dwóch minutach mieli pięć przewinień), co mocno ograniczyło ich agresję w obronie. Arbiter sędziował falami – raz na korzyść gości, raz gospodarzy, co tylko podgrzewało atmosferę.
Na cztery minuty przed końcem mieliśmy remis 61:61. Chwilę później świetnym wejściem pod kosz popisał się Mazurczak, zmuszając trenera Adamka do wzięcia czasu. Na trybunach iskrzyło – doszło nawet do spięć między kibicami obu ekip, które próbował uspokajać szkoleniowiec Górnika.
Końcówka była dramatyczna. Jogela wyrównał na 63:63, po chwili szybki przechwyt i punkty Cabbila dały prowadzenie gościom. Benson spod obręczy dorzucił kolejne dwa, a Zastal odpowiadał niemal wyłącznie rzutami wolnymi Mazurczaka (64 i 65 pkt). Na 20 sekund przed końcem na linii stanął Smith, ale spudłował oba rzuty. Po zbiórce piłkę stracił Mazurczak, lecz chaotyczna akcja wałbrzyszan nic im nie dała.
Gdy zegar odliczał ostatnie sekundy, faulowany był Fayne – pewnie trafił oba wolne i doprowadził do remisu. Ostatnią szansę na zwycięstwo miał jeszcze Jogela, ale jego rzut nie znalazł drogi do kosza. W Zielonej Górze czekała nas więc dogrywka!

Dogrywka
Dogrywka rozpoczęła się od wymiany ciosów – obie drużyny grały szybko i efektownie. Górnik zyskał lekką przewagę, ale nie do zatrzymania był Mazurczak, który raz po raz wyrównywał stan rywalizacji. Prowadzenie wałbrzyszan podwyższyli jednak najpierw Jogela rzutem z dystansu, a następnie Cabbil, dając swojej drużynie trzypunktowy zapas. Tempo było zawrotne, a kibice mogli cieszyć się widowiskiem pełnym emocji.
Kluczowy moment przyszedł po stracie Woronieckiego – goście odskoczyli na pięć punktów na niespełna dwie minuty do końca. Miłoszewski wziął czas, ale zaraz po nim jego zawodnicy popełnili prosty błąd i wyrzucili piłkę na aut. Górnik wykorzystał to bezlitośnie i powiększył prowadzenie, którego nie oddał już do końca. Ostatecznie wałbrzyszanie zwyciężyli po dogrywce, notując pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie, 86:79.

