Dziki Warszawa pewnie wygrywają na Podkarpaciu!

Dziki Warszawa rozpoczęły sezon Orlen Basket Ligi od wyjazdowego zwycięstwa nad Miastem Szkła Krosno 95:80. Stołeczna drużyna od początku kontrolowała spotkanie, trafiając z dystansu z imponującą skutecznością i nie pozwalając beniaminkowi na realne zagrożenie wyniku.


Pierwsza połowa

Powrót Miasta Szkła Krosno do Orlen Basket Ligi rozpoczął się od celnej trójki kapitana gospodarzy, Michała Jankowskiego. Chwilę później odpowiedział Vander Plas, trafiając również zza łuku, a następnie wykorzystał rzut wolny, wyprowadzając Dziki na prowadzenie. W kontrze błysnął Oguama, zdobywając efektowne punkty, ale Jankowski, faulowany przy kolejnym rzucie z dystansu, dołożył dwa oczka z linii rzutów wolnych. Po kilku udanych akcjach z obu stron, na tablicy wyników widniało 10:7 dla Dzików.

Świetnie w obronie prezentował się Brown-Soares, który w krótkim czasie zanotował dwa efektowne bloki. Z każdą minutą coraz wyraźniej widać było przewagę w doświadczeniu warszawian, choć krośnianie odpowiadali ambitnie – szczególnie Hubert Łałak, który dwukrotnie trafił zza łuku. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych 23:18.

Drugą kwartę otworzył Frąckiewicz skuteczną dobitką w ataku, ale chwilę później z półdystansu odpowiedział MVP 1. ligi, Jackson. Po niecelnych wolnych „Frącka”, piłkę zebrały Dziki, a Grzegorz Kamiński trafił za trzy. Krośnianie zaczęli grać lepiej w ataku, odrabiając część strat, jednak po przerwie na żądanie trenera Marco Legovicha to warszawianie znów przejęli inicjatywę. Ich skuteczność zza łuku robiła różnicę – prowadzenie wzrosło do 40:27.

Mimo ambitnej postawy gospodarzy i trafień Jankowskiego, Dziki kontrolowały grę, pokazując doświadczenie i świetne zgranie. Kapitalnie prezentował się Hubert Łałak, który w ciągu siedmiu minut trzykrotnie trafił za trzy punkty. Do przerwy goście prowadzili 48:38.

Foto: Dziki Warszawa

Druga połowa

Po zmianie stron worek z punktami otworzył Caruthers, trafiając zza łuku, a chwilę później dołączył do niego Horton. Dziki błyskawicznie zbudowały 15-punktowe prowadzenie, grając pewnie i zespołowo. Gospodarze mieli problemy ze zbiórkami i momentami brakowało im pomysłu w ofensywie, co bezlitośnie wykorzystywali przyjezdni.

W połowie trzeciej kwarty trafił za trzy Leemet Bockler, a chwilę później próbę efektownego wsadu podjął Hopkins – jednak przeszkodziła mu obręcz. Gdy wydawało się, że Krosno może zmniejszyć straty, Dziki ponownie trafiały z dystansu, utrzymując wysokie prowadzenie. Zespołowa gra i skuteczność zza łuku pozwoliły warszawianom zakończyć kwartę wynikiem 72:53.

Ostatnia część rozpoczęła się od przewinienia Łałaka. Mimo dużej różnicy punktowej, gospodarze nie składali broni – ponownie aktywny był Łałak, a Hopkins brał na siebie ciężar gry, zdobywając kolejne punkty. Na trzy minuty przed końcem meczu Miasto Szkła zbliżyło się do rywali na dziewięć punktów po trafieniach Wrony i Łałaka.

Dziki jednak szybko opanowały sytuację i dowiozły zwycięstwo do końca. Ostatecznie stołeczny zespół triumfował 95:80

Foto: Dziki Warszawa

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *