Hit dla PGE Spójni. Resovia triumfuje na Kociewiu. GKS zatrzymuje WKK. Geliński znów z triple-double

Sobotnie, halloweenowe granie na parkietach PZKosz 1.Ligi Mężczyzn za nami. GKS Tychy przerwało serię czterech zwycięstw WKK Active Hotel Wrocław, a KKS Polonia Warszawa zatrzymało serię trzech kolejnych triumfów Decki Pelplin. Pierwsze zwycięstwo odnotowała OPTeam Resovia Rzeszów, triumfując wyjazdowo nad Kociewskimi Diabłami. W derbach Podkarpacia, Miasto Szkła Krosno poradziło sobie z Solvera Sokołem Łańcut. Zdrovo Polonia 1912 Leszno wyjazdowym zwycięstwem nad BS Polonią Bytom pozostała niepokonanym zespołem zaplecza ekstraklasy. W hicie 7.kolejki PGE Spójnia Stargard była lepsza od ŁKS-u Coolpack Łódź, a Enea Basket Poznań sprostała wyzwaniu rzucone przez KSK Qemetica Noteć Inowrocław.

GKS Tychy — WKK Active Hotel Wrocław 90:65 Statystyki

Tyszanie ubiegłotygodniową porażkę w Lesznie zamienili na bardzo pewne zwycięstwo u siebie z WKK Active Hotel Wrocław, przerywając im serię czterech kolejnych zwycięstw. Mimo tego zespołowi Tomasza Jagiełce wygrana nie przyszła tak łatwo, bo w pierwszej połowie wrocławian w grze trzymali m.in. Bradley Waldow, Maksymilian Zagórski czy również Szymon Łata. Dzięki ich dyspozycjom, WKK w połowie drugiej kwarty mieli punkt straty do GKS-u (26:25). Dopiero dzięki trójkom Mateusza Dziemby, Kajetana Kuczawskiego oraz łatwych punktach Damiana Jeszke oraz Michała Jodłowskiego, Trójkolorowi zaczęli odskakiwać z wynikiem (41:32). Do przerwy parę punktów strat nadrobił Szymon Łata.

Trzecia kwarta była kluczem do zwycięstwa tyszan, gdzie ważne akcje rzutowe wykańczali Damian Jeszke, Tomasz Śnieg czy też Mateusz Dziemba. Pokrótce po wykorzystanych okazjach przez Bartosza Folgę, GKS uzyskał 19-punktową zaliczkę kontrolującą do końcowej syreny wydarzenia na parkiecie. Liderami tyskiego zespołu byli Mateusz Dziemba (21 punktów, 4 asysty i 3 zbiórki) oraz Damian Jeszke (12 punktów i 6 zbiórek), natomiast u przyjezdnych 13 punktów i 6 zbiórek zainkasował Bradleya Waldowa.

KKS Polonia Warszawa — Decka Pelplin 108:94 Statystyki

fot. mat. pras. KKS Polonia Warszawa/Zuza Bargielowska

Warszawska Polonia po ofensywnym spotkaniu na stołecznym Kole okazała się lepsza od Decki Pelplin. Drugą z rzędu zdobyczą triple-double popisał się Gal Geliński (25 punktów, 12 zbiórki i 10 asyst), a Jacoby Ross był strzelcem z prawdziwego zdarzenia (36 punktów i 5 asyst). Mimo wszystko pierwsza połowa stała na całkiem dobrym poziomie, bo na udane rzuty Gala Gelińskiego oraz Jacoby’ego Rossa regularnie odpowiadali Samajae Haynes-Jones, Filip Gurtatowski czy również Przemysław Kuźkow. Pomału prócz Gelińskiego oraz Rossa w ataku uruchamiali się również Wojciech Jagiełło oraz Maksymilian Duda. Mimo tego pelplinianie trzymali bliski kontakt z gospodarzami dzięki celnym trafieniom zza łuku Jaydena Coke-Dominigue’a, Filipa Gurtatowskiego oraz Przemysława Kuźkowa. Do przerwy „Czarne Koszule” prowadziły z Decką 57:52.

Celna trójka Kuźkowa pomogła kociewskiej ekipie zbliżyć się na jedno posiadanie do Polonii na początku trzeciej kwarty. Warszawianie odpowiadali znów dobrą grą Rossa, Gelińskiego oraz Wrony, budując w nieco ponad 3 minuty 11-punktowe prowadzenie (72:61). Zespół Rafała Knapa nie pozostawał dłużny i po serii 11:1 z udziałem Przemysława Kuźkowa oraz Tobiasza Dydaka wróciła do meczu. Gospodarzom przed decydującą częścią udało się co nieco odbudować swoją przewagę, gdzie znów udział mieli Ross, Geliński oraz Duda (87:79). Kolejna udana próba zza łuku 29-letniego Amerykanina sprawiła, że Polonia na początku czwartej kwarty znów miała zapas 11 punktów. Sytuację pelplinian próbowali zmienić Jacek Rutecki oraz Tobiasz Dydak, ale ważne akcje brali na siebie Jacoby Ross, Gal Geliński oraz Łukasz Kłaczek. Dzięki nim stołeczna ekipa odskoczyła na 16 punktów, co dało jej pełną kontrolę nad meczem.

SKS Fulimpex Starogard Gdański — OPTeam Resovia Rzeszów 77:79 Statystyki

fot. Kociewski Sport

OPTeam Resovia Rzeszów doczekała się w końcu pierwszej wygranej w rozgrywkach PZKosz 1.Ligi Mężczyzn. Bieszczadzkie Wilki pokonały wyjazdowo SKS Fulimpex Starogard Gdański i w ten sposób nie ma już żadnej ekipy bez zwycięstwa na zapleczu ekstraklasy. Rzeszowianie dzięki trójkom Filipa Zegzuły oraz trafieniom Kacpra Młynarskiego bardzo szybko uzyskali 10-punktową zaliczkę (5:15). Wówczas kociewską ekipę ze słabszego fragmentu gry przebudziły udane rzuty Adriana Kordalskiego, Rafała Komendy oraz Jikariego Johnsona, dzięki czemu SKS po pierwszej części miał do odrobienia jedynie cztery punkty. W drugiej kwarcie obok Filipa Zegzuły zaczęli również celnie przymierzać do kosza Mateusz Bartosz oraz Brian Moore Jr.. Mimo dobrych interwencji Bartosza Majewskiego i Bartosza Wróbla, następne dwie celne trójki Filipa Zegzuły dały Bieszczadzkim Wilkom zapas 15 punktów (29:44). Starogardzianie reagowali jeszcze 7-punktowym serialem, który pokrótce został zneutralizowany dzięki dwóm trójkom Rafała Szpakowskiego. Finalnie po punktach spod obręczy Kordalskiego, OPTeam Resovia po pierwszej połowie wygrywała w Starogardzie Gdańskim 50:38.

W trzeciej odsłonie ekipa Michaela Łydkowskiego odrobiła 12-punktową zaliczkę gości głównie dzięki trafieniom Majewskiego oraz Johnsona. Natomiast po podkoszowych odpowiedziach Rafała Komendy oraz Ilji Gromovsa nawet wyszli na prowadzenie. Przed decydującą częścią gry do remisu doprowadziła udaną próbą zza łuku Rafał Szpakowski (61:61). Przez większą część ostatniej kwarty wynik przechylał się z jednej strony na drugą, ale więcej spokoju zachowali goście. W tych najważniejszych momentach meczu ciężar gry Resovii spoczywał na Brianie Moore Jr., który wykorzystywał luki pod tablicami. Mimo celnej trójki Adriana Kordalskiego, SKS w końcowych fragmentach gry popełniał kluczowe straty. W ten sposób po 7. kolejkach pierwszy komplet punktów wylądował na koncie rzeszowskiej ekipy, w której liderowali Filip Zegzuła (24 punkty, 4 asysty i 4 przechwyty) oraz Brian Moore Jr. (17 punktów, 6/11 z gry)

Weegree AZS Politechnika Opolska — Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg 84:90 Statystyki

Ze zwycięstwem z Opola wyjechali koszykarze Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg, notując tym samym trzecie ligowe zwycięstwo. Mimo tego swoje szanse mieli również zawodnicy Weegree AZS Politechniki Opolskiej, lecz serial 15:2 zrobiony w czwartej kwarcie przez podopiecznych Rafała Franka zamknął sprawę wygranej.

Początkowo dzięki podkoszowym interwencjom Pawła Leończyka, Filipa Małgorzaciak oraz trójce Dominika Rutkowskiego, którzy jeszcze w ubiegłym sezonie bronił barw opolskiego zespołu, Kotwica uzyskała 9-punktową zaliczkę (5:14). Jednak z czasem celne rzuty Djorkaeffa Campbella, Treviona Lamara oraz Łukasza Kupczyńskiego pomagały Politechnice wrócić do gry. Efektowny alley oop ze strony Szymona Janczaka dał po 10 minutach Kotwicy 4-punktową zaliczkę (21:25). Dość równy bój obejrzeliśmy w drugiej kwarcie, a przy pomocy trójek Campbella, Politechnika zaczęła wychodzić minimalnie na przód. Nieco później „Czarodzieje z Wydm” znów mieli kontrolę nad meczem głównie po świetnych wjazdach pod obręcz Filipa Małgorzaciaka czy potem Pawła Leończyka. Jednakże dzięki udanym próbom z gry Łukasza Kupczyńskiego, Jakuba Bereszyńskiego oraz Treviona Lamara, Politechnika trzymała bliski kontakt z Kotwicą. Kołobrzeżanie do przerwy wygrywali jedynie 49:47.

Na początku trzeciej kwarty trafienia Rutkowskiego dawały gościom ponownie kilkupunktową zaliczkę. Mimo łatwych punktów zdobytych przez Mikołaja Kowalczyk oraz Borysa Barana przewagę kołobrzeżan do 9 punktów podwyższały następne punkty zdobyte przez Filipa Małgorzaciaka oraz Mikołaja Kurpisza (53:62). Taką zaliczkę przyjezdni trzymali przez kolejne pięć minut. Dopiero po celnych rzutach wolnych Lamara oraz trójce Campbella, Politechnika na decydującą częścią wchodziła z 4-punktową stratą do Kotwicy (67:71). Ten sam duet następnymi punktami dał Politechnice na początku czwartej kwarty prowadzenie. Mimo wszystko kołobrzeżanie zaliczyli wspomnianą przez nas wcześniej serię 15:2, w której błyszczeli w ataku Paweł Leończyk oraz Mikołaj Kurpisz. Dzięki niej Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg mogła kontrolowała przebieg rywalizacji do końcowej syreny.

Najlepszymi zawodnikami kołobrzeżan byli Paweł Leończyk (22 punkty, 13 zbiórek i 5 asyst), Dominik Rutkowski (18 punktów i 5 asyst) oraz Filip Małgorzaciak (16 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty). James Washington do skromnych 4 punktów rozdał aż 14 asyst. Natomiast dla gospodarzy 21 punktów i 5 asyst zaliczył Djorkaeff Campbell, a Trevion Lamar oraz Łukasz Kupczyński dołożyli odpowiednio: 14 i 13 punktów.

Miasto Szkła Krosno — Solvera Sokół Łańcut 92:73 Statystyki

fot. Tomasz Sokołowski

W podkarpackich derbach rozgrywanych w Krośnie, gracze Miasta Szkła byli lepsi od Solvera Sokoła Łańcut. Podopieczni Roberta Witki przełamali w ten sposób serię trzech porażek pod rząd, notując przy okazji swój drugi ligowy komplet punktów. Łańcucianie dzięki trójce Piotra Wielocha oraz akcji 2+1 Daniela Ziółkowskiego mieli całkiem dobry początek zawodów. Jednakże po celnych trójkach Szymona Pawlaka i Filipa Struskiego oraz punktom spod obręczy Amita Sade, to biało-zieloni zaczęli przejmować pałeczkę w tym spotkaniu. Dzięki udanym rzutom Szymona Walskiego i Michała Lisa, Miasto Szkła prowadziło zaledwie jednym punktem nad Sokołem (25:24). Bardzo wyrównana była także druga kwarta, gdzie krośnianie wciąż trzymali minimalną przewagę nad gośćmi. Dobrym wsparciem na ławce gospodarzy był Jamahl Murray, a Amit Sade, Szymon Pawlak oraz Adam Kemp wykańczali swoje akcje. Mimo udanych trafień Walskiego, Mońki czy także Couisnarda, krośnianie na przerwę schodzili z 4-punktową zaliczką (49:45).

Łańcucian do wyrównania doprowadził dobrymi wejściami pod obręcz Daniel Ziółkowski, lecz od drugiej połowy trzeciej kwarty krośnieńska ekipa odjechała z wynikiem. Serię 17:3 dobrze rozpoczęli Pawlak, Kemp oraz Chrabota, wykańczając swoje próby do kosza, a następne punkty spod obręczy dokładali Chrabota, Murray oraz Chodukiewicz. W ten sposób zespół Roberta Witki miał dwucyfrowy zapas punktowy, który dowiózł do końcowej syreny. Krośnianom pomogła 58% skuteczność z gry, w której trafili 13 trójek wobec 6 udanych prób zza łuku łańcucian. Jamahl Murray zainkasował dla gospodarzy 20 punktów i 3 asyst, a Szymon Pawlak dopisał 14 „oczek”. Dla Sokoła 17 punktów i 8 zbiórek zaaplikował Daniel Ziółkowski, a Szymon Walski dodał 13 „oczek”.

PGE Spójnia Stargard — ŁKS Coolpack Łódź 105:96 Statystyki

Największym hitem 7.kolejki PZKosz 1.Ligi Mężczyzn była niewątpliwie rywalizacja PGE Spójni Stargard z ŁKS-em Coolpack Łódź i ten pojedynek wcale nie zawiódł oczekiwań. Oba zespoły w pierwszej połowie toczyły ze sobą równorzędną wymianę ciosów. W stargardzkim zespole wyróżniali się Robert Glasper oraz Simeon Cottle przy wsparciu m.in. Szymona Szmita czy też Wojciecha Czerlonko. Po przeciwnej stronie równie ważnymi postaciami w ataku byli Jalen Sullinger, Marcin Tomaszewski, Maciej Bender czy również Adam Łapeta.

Biało-bordowi jako pierwsi osiągnęli wyższe prowadzenie po udanych akcjach Szmita, Glaspera oraz Cottle’a (17:7). Głos przejęli później łodzianie po serii 16:2, w której aktywnie uczestniczyli Bender, Sullinger oraz Łapeta. Po trzypunktowej akcji (2+1) Artura Łabinowicza, ŁKS miał w zapasie cztery punkty. Do końca tej części tę zaglełość zneutralizował swoimi trafieniami Jarosław Mokros (24:24). W drugiej kwarcie minimalną przewagę dla łodzian dawały łatwe wejścia pod tablicę Sullingera oraz Kołodzieja. Gospodarze w późniejszym czasie odegrali się podobną bronią, gdzie mocno aktywni w strefie podkoszowej byli Aleksander Jęch oraz Robert Glasper. W ten sposób PGE Spójnia powtórnie miała kilkupunktową zaliczkę (40:34). Do końca pierwszej połowy trwała dobra wymiana ciosów. Dopiero po trójkach Glaspera, Cottle’a oraz celnych rzutach wolnych Czerlonko, stargardzianie po 20 minutach wygrywali z ŁKS-em 55:50.

Podopieczni Dragana Nikolicia w trzeciej kwarcie powtórnie byli na prowadzeniu głównie dzięki dobrym fragmentom gry Michała Kołodzieja oraz Macieja Bender. Zespół Marka Popiołka trzymali wciąż w grze Robert Glasper oraz Silas Sunday. Natomiast po trójce Simeona Cottle’a biało-bordowi mieli z powrotem 5-punktowej prowadzenie (69:64). Taką zaliczkę gospodarze trzymali do końcowych fragmentów trzeciej kwarty, dając jedynie raz odrobić ją do zera gościom. W decydującej części ponownie na przód łodzian wyprowadzali Łabinowicz oraz Ponitka, wykorzystując okazje z pola trzech sekund (83:84). Od zagrań „and one” Simeona Cottle’a oraz Jarosława Mokrosa, PGE Spójnia znów miała prowadzenie, którego już nie oddała. W budowie wyższej przewagi pomagał również Jakub Karolak. Mimo reakcji pod obręczami Bendera oraz Łabinowicza, ważne punkty dla biało-bordowych dostarczał Niedźwiedzki, Glasper, Cottle oraz Czerlonko. Ostatecznie hit 7.kolejki padł łupem PGE Spójni Stargard, pokonując ŁKS Coolpack Łódź 105:96. Na wyróżnienie u gospodarzy zapracowali Robert Glasper (24 punkty i 4 asysty) oraz Simeon Cottle (21 punktów i 5 asyst). Dla ŁKS-u 19 punktów i 9 zbiórek odnotował Maciej Bender, a po 15 „oczek” dodali Michał Kołodziej oraz Artur Łabinowicz.

Enea Basket Poznań — KSK Qemetica Noteć Inowrocław 83:75 Statystyki

fot. Enea Basket Poznań (fanpage)

Enea Basket Poznań jest obecnie jedną z rewelacji aktualnych rozgrywek PZKosz 1.Ligi Mężczyzn. Podopieczni Edmundsa Valeiki tym razem byli lepsi od KSK Qemetica Noteci Inowrocław, notując swój piąty ligowy komplet punktów. Już po początku meczu w wykonaniu Devontae Blantona oraz Sebastiana Rompy widać było, że poznański zespół był głodny zwycięstwa. Mimo udanych wejść pod obręcz Michała Kroczaka czy Milosa Koprivicy, udane trójki Filipa Siewruka i Pawła Kikowskiego dawały gospodarzom zaliczkę 10 punktów (20:10). Poznaniacy dobrze zgrywali się w ataku i nie można było wyróżnić jednego lidera. Straty mozolnie nadrabiali dla gości Koprivica, Vaulet oraz Sobiech, ale łatwych punktach rzuconych przez Dimanochie’go, Enea Basket po tej części prowadziła 24:16. Dość wymagający pojedynek pod względem fizycznym widzieliśmy w kolejnej kwarcie. Początkowo po trójce Patryka Stankowskiego i punktach spod obręczy Filipa Siewruka, poznańskie koziołki miały zapas 13 punktów. Wówczas większą połowę strat nadrabiały celne rzuty wolne Tymona Szymańskiego oraz udana trójka Piotra Lisa (31:25). Mimo tego korzystny wynik dla gospodarzy do przerwy trzymali spod obręczy Stankowski oraz Dimanochie, dając 7-punktową zaliczkę (37:30).

Po dłuższej pauzie odjazd zespołu Edmundsa Valeiko był bardzo wyraźny, a stało się to w połowie trzeciej kwarty. Dzięki podkoszowym interwencjom Arkadiusza Adamczyka oraz trójce Devontae Blantona, Enea Basket osiągnęła pułap 12 punktów (50:38). Inowrocławianie reagowali jeszcze dobrymi akcjami Santiago Vauleta, Milosa Koprivicy oraz celną trójką Tymona Szymańskiego. Jednakże poznańskie koziołki w końcówce trzeciej kwarty odnotowały 12-punktowy serial, który po trójce Pawła Kikowskiego i celnych rzutach Arkadiusza Adamczyk dający im zapas 17 punktów po 30 minutach gry. Biało-niebiescy podobnie jak było dwa tygodnie temu w Tychach zostali ponownie rozbity przez agresywniejszą obronę gospodarzy. Na początku ostatniej części dwie trójki Michała Samsonowicza oraz łatwo zdobyte punkty przez Pawła Kikowskiego i Devontae Blantona dawały poznaniakom pułap 22 punktów (74:52). Inowrocławianie mogli zmniejszyć rozmiar porażki, co skutecznie czynili m.in. Santiago Vaulet oraz Michał Kroczak. Mimo wszystko, Enea Basket Poznań triumfowała przy ponad 1000 kibiców nad KSK Qemetica Notecią Inowrocław 83:75.

Zdobyczami double-double po poznańskiej stronie mogli się pochwalić Patryk Stankowski (17 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst) oraz Devontae Blanton (13 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst). Do tego wszystkiego Somto Dimanochie oraz Arkadiusz Adamczyk dodali odpowiednio: 14 oraz 13 punktów. Dla Noteci po 16 punktów rzucili Santiago Vaulet oraz Szymon Sobiech.

BS Polonia Bytom — Zdrovo Polonia 1912 Leszno 76:90 Statystyki

fot. BS Polonia Bytom Basketball (fanpage)

Zdrovo Polonia 1912 Leszno niezmiennie dzierży fotel lidera PZKosz 1.Ligi Mężczyzn. Tym razem zespół Macieja Dudzika pokonał w polonijnym pojedynku BS Polonię Bytom. Leszczynianie głównie po odpowiedziach Adriana Boguckiego oraz Seydogou Fofany dość szybko odjechali gospodarzom na dwucyfrowe prowadzenie (5:16). Dopiero po celnych rzutach Seana Biernackiego oraz Kacpra Indyka, ekipa Mariusza Bacika ruszyła do odrabiana strat. Jednakże ten proces skutecznie powstrzymali Wendell Mitchell, Szymon Ryżek (trafiając zza łuku) oraz Karol Kankowski, notując akcję 2+1 dająca im po 10 minutach 10-punktowe prowadzenie (19:29). Na początku drugiej kwarty przewagę przyjezdnych lekko podwyższały udane rzuty Huberta Łałaka. Dwucyfrową barierę punktową przełamały później dobre próby z gry Wojciecha Leszczyńskiego, Seana Biernackiego oraz Piotra Karpacza. Dzięki wykorzystanym akcjom z pomalowanego pola Devina Hutchinsona, bytomianie z 13-punktowej straty mieli do odrobienia zaledwie jeden punkt (40:41). Ostatecznie po punktach zdobytych przez Wendella Mitchella, leszczyńska Polonia prowadziła do przerwy w Bytomiu 45:40.

Zawodnicy Macieja Dudzika świetnie rozegrali trzecią część zawodów, która zarazem rozstrzygnęła całe zawody. Goście pozwolili rzucić ekipie Królowej Śląska zaledwie osiem punktów, a wyższą przewagę dla biało-czerwonych dawały kolejne trafienia Adriana Boguckiego oraz Michała Sitnika. Bytomski zespół został całkowicie rozbity agresywniejszą obroną gości oraz złą grą w ataku. Skrzętnie ten moment wykorzystali Fofana i Mitchell, trafiając zza linii 6,75m, a spod obręczy zapunktował Łałak. Po miej więcej trzech i pół minutach czwartej kwarty przewaga leszczyńskiej Polonii urosła do 23 punktów, ustawiając pełną kontrolę nad resztą widowiska. W ten sposób leszczynianie odnotowali swoje siódme zwycięstwo, a bytomianie notują trzecią porażkę pod rząd mając w dorobku 2 zwycięstwa i 5 porażek.

fot. Wojciech Fiszer
KW

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *