1 grudnia 2022

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Michał Lis: „Ciężka praca się opłaca” [WYWIADOWNIA #29]

Świeżo upieczony Mistrz Świata do lat 23, Michał Lis był kolejnym gościem Wywiadowni. W dość krótkim wywiadzie 20-letni rozgrywający opowiedział o swoich wrażeniach jakie towarzyszyły mu podczas Mistrzostw Świata, relacji ze swoim bratem oraz jak wspomina ubiegły sezon spędzony w Łańcucie. Zapraszam do lektury.

Kamil Wróbel (Projekt Kosz): Cześć Michale. Serdecznie dziękuję za przyjęcie zaproszenia do Wywiadowni. Emocje związane z Mistrzostwami Świata do lat 23 w Bukareszcie pomału opadają. Czy do Twojej głowy dociera taka myśl, że jesteś Mistrzem Świata w koszykówce 3X3?

Michał Lis (rozgrywający AZS AGH Kraków): Myślę, że dalej nie do końca dociera do mnie myśl, czego dokonaliśmy. Początkowo wydawało mi się, że to sen. Do teraz towarzyszą mi emocje nie do opisania. Każdy sportowiec marzy o takim sukcesie, a nam się to udało, z czego niezmiernie się cieszę.

Wrócę na moment do finałowego starcia z Serbami. Na dwie minuty przed końcem rywalizacji traciliście do rywali siedem punktów. W którym momencie spotkania poczuliście, że odwrócicie losy pojedynku?

Przy wyniku 10:17 Trener nam krzyczał, że oni są już zmęczeni, że damy radę. I chociaż wydawało się, że mecz jest już przegrany my wierzyliśmy do końca. Koszykówka 3×3 jest dyscypliną bardzo dynamiczną, gdzie żadne prowadzenie nie daje gwarancji wygranej. Wydaje mi się, że rzut Mateusza 2+2 dał nam jeszcze więcej sił i wiary w zwycięstwo.

Czy po tak wielkim sukcesie odniesionym w Bukareszcie masz jeszcze większą motywację do rozegrania solidnego sezonu w Suzuki 1 Lidze?

Oczywiście! Takie sukcesy, czy to w koszykówce 3X3, czy 5X5 motywują jeszcze bardziej. Pchają do jeszcze cięższej pracy i pokazują, że ciężka praca się opłaca. Pomimo że Mistrzostwo Świata to niewyobrażalne osiągniecie, to staram się już skupić na najbliższym meczu, który zostanie rozegrany w środę. Chciałbym pomóc zespołowi i utrzymać tę dobrą passę.

W trakcie trwania ubiegłego sezonu dołączyłeś do Rawlplug Sokoła Łańcut, z którym parę miesięcy temu wywalczyłeś awans do Energa Basket Ligi. Jak wspominasz ten sukces, a także grę na Podkarpaciu?

Bardzo się cieszę, że swoją seniorską przygodę rozpocząłem z zespołem z Łańcuta. To rok ogromnego doświadczenia. Codziennych treningów przy MVP ligi Marcinie Nowakowskim. Starałem się wykorzystać szansę otrzymaną przez trenera Kaszowskiego. To był bardzo dobry sezon zwieńczony awansem. Mam zresztą same miłe wspomnienia z tego sezonu.

Prócz grania na zapleczu ekstraklasy jesteś powoływany przez trenera Piotra Renkiela na zgrupowania kadry Polski 3X3. Czy dla dość młodego zawodnika łatwo jest pogodzić ligowe rozgrywki z reprezentowaniem biało-czerwonych barw w ważnych imprezach rangi FIBA 3X3?

Bardzo się cieszę, że mam w ogóle taką szansę. Zawsze z ogromną przyjemnością uczestniczę w imprezach rangi FIBA. Tu muszę też podziękować swojemu klubowi AZS AGH Kraków i trenerowi Bychawskiemu za wyrozumiałość i wsparcie.

Jak układa Ci się współpraca ze szkoleniowcem reprezentacji Polski 3X3?

Współpraca z trenerem Hlebowickim oraz trenerem Renkielem układa się bardzo dobrze. Mamy ze sobą stały kontakt. Zawsze mogę na nich liczyć. Cieszę się, że we mnie wierzą. Jestem wdzięczny za zaufanie, którym mnie obdarzają i staram się odwdzięczyć dobrą grą.

Czy po wspomnianym sukcesie na początku naszej rozmowy czujesz, że jesteś w stanie zapewnić sobie pewne miejsce w reprezentacji Polski 3X3? Przypuszczam, że głowa szkoleniowca po tych Mistrzostwach Świata jeszcze „bardziej boli”.

Nie myślę o tym. Będę dalej ciężko pracował i robił wszystko, aby pokazywać się z jak najlepszej strony, a czas pokaże.

Pomału wróćmy do ligowych zmagań. W trakcie letniego okna transferowych złożyłeś podpis pod szyldem AZS-u AGH Kraków. Co Cię skłoniło do podjęcia takiej decyzji?

Nie ukrywam, że dużą rolę odegrał trener Wojciech Bychawski i rola w zespole. Mój brat Piotrek grał w poprzednim sezonie w Krakowie i wypowiadał się w samych superlatywach. Czułem, że to jest najlepsza decyzja i mam nadzieję, że po bardzo dobrym sezonie będę mógł to potwierdzić .

Udało Ci się dość szybko zaaklimatyzować w Krakowie?

Tak. Kraków to piękne miasto. Mam tu kilku znajomych. Nie mogę na nic narzekać.

Jakie atrakcje zdążyłeś już zwiedzić w wolnym czasie?

Na razie cały czas poznaje miasto. Codziennie zwiedzam i najbardziej przywiązałem się do sali sportowej.

Porównując samego siebie sprzed roku, to w czym się poprawiłeś, a nad czym będziesz chciał popracować?

Staram się codziennie ciężko pracować, by polepszać się w każdym elemencie i aspekcie gry.

Prócz zdobytego niedawno złotego medalu w Bukareszcie, a także złota w Suzuki 1 Lidze masz na swoim koncie m.in. złoty medal Mistrzostw Polski U16, srebro Mistrzostw Polski U18, srebro Mistrzostw Polski U20 i Młodzieżowy Puchar Polski zdobyty w 2020 roku. Jak wspominasz grę w młodzieżowych rozgrywkach szczebla centralnego?

Bardzo dobrze. Grę w młodzieżowych rozgrywkach wspominam zawsze z uśmiechem na twarzy. Udało nam się zdobyć kilka tytułów, co na pewno mocno pomogło nam spełnić marzenie i dziś grać zawodowo w koszykówkę.

Twój brat Piotr także gra zawodowo w koszykówkę z paroma sukcesami osiągniętymi w młodzieżowych rozgrywkach. Jest dla Ciebie kolegą z zespołu, idolem, rywalem?

Zawsze bardzo lubiłem grać z Piotrkiem. Zawsze była między nami tylko zdrowa rywalizacja. Od małego trenowaliśmy razem, zawsze wspierając się nawzajem. Myślę, że wiele się od siebie nauczyliśmy. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś zagramy razem.

Czy zdarzam Wam się powymieniać jakimiś spostrzeżeniami, uwagami, wskazówkami?

Pewnie. Zawsze w domu i w rodzinie mocno żyliśmy koszykówką. Nasz Tata również grał i sędziował. Nasz straszy brat grał w koszykówkę i to dzięki niemu złapaliśmy bakcyla. Od małego kibicowaliśmy naszemu kuzynowi „Wacy” i naszej kuzynce. Nasze spotkania rodzinne to same sportowe, koszykarskie tematy, uwagi, analizy. Do dzisiaj wszyscy mamy grupę, gdzie wymieniamy się wszystkimi informacjami i wiadomościami ze świata koszykarskiego.

Gdyby teraz stoczyłby się między Wami pojedynek, to który z Was wygrałby mecz?

Na pewno skończyłby się remisem.

Czy za parę lat w dość nieodległej przyszłości marzysz o tym, aby zagrać w ekstraklasie?

Będę ciężko pracował, aby któregoś dnia zagrać w ekstraklasie. Na dzień dzisiejszy chciałbym pełnić większą rolę, więcej grać i dlatego uważam, że gra w pierwszej lidze to lepszy rozwój.

Na koniec: czego życzysz sobie, a także swoim kolegom w trwającej już pierwszoligowej kampanii?

Życzę nam sezonu pełnego zwycięstw i pięknych sportowych emocji, bez żadnych kontuzji oczywiście.

fot. Sebastian Maślanka
KW