Nikodem Czoska: Mareks Mejeris wziął mnie pod swoje skrzydła!

Zapraszamy do przeczytania wywiadu Centrum Koszykówki z Nikodemem Czoską – zawodnikiem Stali Ostrów Wielkopolski. Opowie o drużynie Stali, dążeniu do rozwoju, czy o starszych kolegach z drużyny. Zapraszamy do lektury!


Jędrzej Razowski: Za Tobą kolejny sezon, tym razem w Stali Ostrów Wielkopolski. Jak oceniasz swój rozwój i czego nauczyłeś się w jego trakcie?

Nikodem Czoska: Zagrałem pierwszy sezon, w którym dostałem realną szansę w postaci minut. Moim zdaniem wykorzystałem to najlepiej jak mogłem. Nauczyłem się wielu rzeczy, o których wcześniej nie miałem pojęcia.

Jako młody zawodnik funkcjonujesz na co dzień obok bardziej doświadczonych graczy. Który z kolegów z zespołu wywarł na Tobie największe wrażenie swoim podejściem do pracy i profesjonalizmem?

Zdecydowanie od Mareksa Mejerisa! Można powiedzieć, że wziął mnie pod swoje skrzydła, i mówił mi dokładnie co muszę robić, a co poprawić.

Jak wygląda współpraca z trenerem Andrzejem Urbanem? Na co zwraca największą uwagę w pracy z młodymi zawodnikami i jakie wskazówki od niego były dla Ciebie szczególnie cenne?

Mamy bardzo dobrą relację. Zawsze dużo rozmawiamy – nie tylko o koszykówce. Trener Andrzej powiedział mi, że muszę być agresywny w obronie, i dawać drużynie energię gdy wchodzę na parkiet, a reszta sama przyjdzie.

Foto: Andrzej Romański / PLK

Twoja rola w drużynie nie należy jeszcze do największych. Co jest trudniejsze z perspektywy zawodnika – regularna gra przez kilkadziesiąt minut czy utrzymywanie pełnej gotowości, by wykorzystać kilka minut otrzymanych pod koniec spotkania?

Zdecydowanie trudniejsze jest wykorzystanie tych kilku minut. Wiedziałem, że mam być zawsze gotowy, ale to trudne, gdy siedzi się tak długo na ławce. Potem bardzo często widoczne jest to, gdy gra się w ważnym momencie meczu.

Czy był moment w tym sezonie, w którym pojawiły się wątpliwości lub trudniejsze chwile, które wymagały od Ciebie szczególnej odporności psychicznej?

Początek sezonu. Nie zagrałem prawie żadnej minuty w pierwszych meczach. Zastanawiałem się nad sensem dalszej gry w Polsce – także nad powrotem do Włoch, by tam grać w niskich ligach. Ale ta sytuacja pokazała mi, że zawsze trzeba wierzyć.

Powiedziałem mojemu tacie – „z piekła do nieba”. Przeżyłem tyle, by nic mnie już nie zatrzymało Oczywiście wiadomo, że brak gry przez prawie 2 lata nie był najłatwiejszy. Miałem w głowie sporo myśli, ale finalnie wyszło całkiem dobrze. Wiem, że mogę grać w ekstraklasie i wchodzić na wyższy poziom.

Czy podczas swojej przygody w OBL natrafiłeś na jakieś znaczące trudności? Czy jest coś, co przeszkadzało ci w dążeniu do lepszej gry?

Nie do końca tak bym to nazwał. Z każdą rzeczą, która staje mi na drodze, muszę i tak sobie poradzić. Gdy mam jakiś problem, do rozwiązania potrzeba trochę chłodnej głowy, oraz doświadczenia.

Foto: Andrzej Romański

A jest jakiś element Twojej gry, nad którym pracujesz od dłuższego czasu, i mimo postępów wciąż nie jesteś z niego w pełni zadowolony?

Z pewnością nad moim rzutem. Pracuję nad nim cały czas, bo wiem, że mogę lepiej rzucać. Z taką umiejętnością dużo prościej będzie wejść mi na lepszy poziom.

Szatnia Stali słynie z dobrej atmosfery. Kto jest największym żartownisiem i osobą, która najbardziej dbała o pozytywną energię w zespole?

Wydaje mi się, że to David Brembly zawsze dba o atmosferę. Nie skłamię, gdy powiem, że dużo daję od siebie, by atmosfera była przyjazna. Razem z Davidem organizowaliśmy wiele spotkań zespołowych.

Niedawno podpisałeś nową umowę ze Stalą Ostrów Wielkopolski. Co zdecydowało o tym, że swoją przyszłość nadal wiążesz właśnie z tym klubem i jakie cele stawiasz sobie na kolejny sezon?

Ostrów dał mi szansę, której nikt mi nigdy w Polsce nie dał. Bardzo to szanuję, i czuję się tam prawie jak w domu. Na moją decyzję miało duży wpływ przedłużenie Trenera Andrzeja Urbana.

W kolejnym sezonie oczywiście chciałbym grać więcej minut. Mieć większą rolę w zespole, oraz bardziej wpływać na wynik naszej drużyny. Chcę pomóc w wygrywaniu spotkań, i wejść na wyższy poziom koszykarsko.

Foto: Rafał Jakubowicz/Stal

Co dziś daje Ci największą radość z uprawiania koszykówki i sprawia, że codzienna praca na treningach nadal Cię napędza?

Kocham to robić! Jestem pracoholikiem. Wiele sytuacji mi pokazało, że w życiu nie ma nic za darmo. Bez ciężkiej pracy ciężko o sukcesy.

Gdybyś miał wskazać jedną rzecz, w której zrobiłeś największy postęp od momentu dołączenia do Stali Ostrów Wielkopolski, co by to było?

Rzecz, którą bym wyróżnił – zdecydowanie stałem się pewniejszy siebie. W tym sezonie zdecydowanie bardziej.

Gdzie widzisz siebie za kilka lat? Czy masz konkretny cel sportowy związany z poziomem rozgrywek lub reprezentacją Polski?

Chciałbym zagrać w Eurolidze. Być może wrócić do Włoch, gdzie dobrze się czułem. Oczywiście bardzo chciałbym reprezentować nasz kraj, to byłby dla mnie zaszczyt.

Mój dziadek był piłkarzem ręcznym, i grał w polskiej reprezentacji. Chciałbym, żeby to zobaczył!

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *