W Gliwicach byliśmy świadkami historycznego wieczoru. Tauron GTK po znakomitej pogoni i nerwowej końcówce po raz pierwszy w swojej historii pokonało Anwil Włocławek. Choć przez większość spotkania to goście kontrolowali wynik, determinacja gospodarzy i błędy Anwilu w decydujących momentach doprowadziły do sensacyjnego rozstrzygnięcia.
Tauron GTK Gliwice 87:86 Anwil Włocławek
Choć to GTK rozpoczęło spotkanie od akcji w ataku, mimo trzech prób nie zdołało trafić do kosza. Po drugiej stronie parkietu po ofensywnej zbiórce akcję 2+1 skutecznie wykończył Tyler Wahl. Po kilku nieudanych akcjach, przy rzucie zza łuku faulowany był Elvar Fridriksson, który wykorzystał komplet rzutów wolnych. Chwilę później pierwsze punkty dla gospodarzy zdobył Jackson, popisując się dynamicznym wjazdem pod kosz.
Włocławianie próbowali stosować obronę na całym parkiecie, jednak z biegiem czasu nie przynosiła ona oczekiwanych efektów, a gliwiczanie coraz częściej wychodzili z pressingu bez większych problemów. Po stronie Anwilu większość ofensywnych akcji przechodziła przez Wahla, który wyróżniał się na tle rywali, podobnie jak Fridriksson. Po pięciu minutach gry Anwil prowadził 15:8, co zmusiło Nebojšę Vidicia do wzięcia przerwy na żądanie.
Rottweilery dobrze dzieliły się piłką, co przynosiło konkretne efekty punktowe, z czego Ronen Ginzburg z pewnością mógł być zadowolony. Dobra końcówka pierwszej kwarty w wykonaniu gości sprawiła, że po 10 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 26:14 dla Anwilu.
Drugą kwartę od punktów rozpoczął Isaiah Mucius, na co odpowiedział wracający do gry Kacper Gordon. Po dwóch celnych trójkach z rzędu w wykonaniu GTK o czas poprosił Ginzburg. Po przerwie zza linii 6,75 trafił Eric Lockett, który chwilę później skutecznie wykończył akcję spod samej obręczy. Następnie skrzydłowy Anwilu popełnił faul niesportowy w defensywie.
Poprawa skuteczności gospodarzy, szczególnie rzutów zza łuku, pozwoliła im zmniejszyć straty do zaledwie sześciu punktów na niespełna cztery minuty przed końcem pierwszej połowy. Mimo lepszej gry GTK, po 20 minutach to wciąż Anwil był na prowadzeniu – 48:39, a równo z syreną kończącą drugą kwartę trójkę trafił Mucius.
Po przerwie od udanej akcji rozpoczął Delaire, jednak błyskawicznie odpowiedział Mucius, trafiając zza łuku. Gra toczyła się w szybkim tempie, a obie drużyny wymieniały się punktami. W pewnym momencie świetny fragment zanotował islandzki rozgrywający Anwilu, zdobywając pięć punktów z rzędu, co zmusiło Vidicia do kolejnego time-outu.
Po drugiej stronie parkietu swoje pięć minut miał Kuba Piśla, który popisał się dwiema trójkami, zmuszając tym razem Ronena Ginzburga do przerwy. Anwil miewał momenty przestoju w ataku, które wykorzystywali gospodarze, stopniowo niwelując straty. Na zakończenie kwarty wymianą rzutów zza łuku popisali się Kacper Gordon i AJ Slaughter, a po 30 minutach gry przyjezdni prowadzili 69:60.
Ostatnia kwarta rozpoczęła się od przechwytu i celnej trójki GTK. Świetnie pod koszem dominował Mate Vucić, który skutecznie rywalizował z podkoszowymi Anwilu. Gospodarze łapali rytm, jednak goście wciąż znajdowali odpowiedzi na ich akcje. Po dwóch celnych rzutach wolnych Pearsona, na niespełna cztery minuty przed końcem spotkania o czas poprosił Vidić.
Na 140 sekund przed końcową syreną Anwil prowadził pięcioma punktami, lecz po przerwie zanotował dwie straty z rzędu. Delaire trafił zza łuku, zmniejszając straty do dwóch punktów na dwie minuty przed końcem. Ostatnia minuta przyniosła ogromne emocje – faulowany Tyler Wahl nie wykorzystał obu rzutów wolnych. Na 30 sekund przed końcem Wes Gordon trafił dwa osobiste, a GTK przegrywało już tylko jednym punktem.
Na osiem sekund przed końcem akcję 2+1 skompletował Kuba Piśla, choć nie trafił rzutu wolnego. W kontrze Elvar Fridriksson popełnił jednak faul w ataku. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i historia stała się faktem – Tauron GTK Gliwice po raz pierwszy w swojej historii pokonało Anwil Włocławek, wygrywając 87:86.

