Noworoczne spotkanie w Ostrowie Wielkopolskim dostarczyło sporo emocji i zwrotów akcji. Choć Trefl Sopot długo pozostawał w grze i na moment wyszedł nawet na prowadzenie, to świetna końcówka w wykonaniu Stali przesądziła o losach meczu.
Pierwsza połowa
Spotkanie noworoczne rozpoczęło się niezbyt skutecznie. Pierwsze punkty w meczu dopiero po ponad minucie rzucił z prawego półkola Michał Pluta, otwierając wynik. Na odpowiedź przyjezdnych czekać długo nie musieliśmy, bo w kolejnej akcji mimo niecelnego rzutu, zebrali piłkę i zza łuku trafił Jakub Schenk. Minuty mijały a w meczu było wszystko – od przechwytów, przez błędy aż do strat, ale najważniejsze było dobre tempo spotkania i oba zespoły szły po równo, ale to gospodarze po trójce Pluty prowadzili po 10-ciu minutach, 28-23.
Druga kwarta zaczęła się od dobrej wymiany punktów, a w dwóch akcjach z rzędu razem 5 punktów zdobył Suurorg, co zbliżyło Trefla do przeciwników, choć nie na długo bo w świetnej dyspozycji tego dnia był Michał Pluta, który po raz kolejny trafił zza linii 6,75. Zespół Andrzeja Urbana oprócz skuteczności zza łuku, prezentował solidny poziom w grze pod obręcza, dzięki czemu na 8 minut do końca kwarty, prowadzili 36:28, a time-out wziął wówczas Miko Larkas. Po nim szybko cztery oczka zdobyli Suurorg i Kacinas co mogło by się zdawać, że zacznie serię punktową gości i zaczną oni odrabiać, ale po serii 5 punktów w wykonaniu Gibsona, odskoczyli na 9 oczek różnicy co z kolei udało się odrobić Żółto-Czarnym i po cierpliwej i skutecznej grze udało im się niemalże wyrównać całkowicie stan meczu do wyniku 45-43. Ale po w ostatnich 3 minutach ponownie miał miejsce ten sam scenariusz, Stalówka wyszła na kilku punktowe prowadzenie, a Trefl próbował odrobić, co jednak nie wyszło im zbytnio dobrze bo po 20-stu minutach gry, gospodarze prowadzili 56-47.

Druga połowa
Po przerwie rywalizacja rozpoczęła się od serii punktowej Trefla, przeplatanej krótkim zrywem Stali 8:2, dzięki czemu sopocianie zniwelowali stratę do trzech punktów. W tej kwarcie tempo gry wyraźnie spadło, a przez długie fragmenty obie drużyny miały problemy ze skutecznością. Ostatecznie to gospodarze schodzili na ostatnią przerwę z minimalnym prowadzeniem 66:65, a równo z syreną kończącą kwartę celny rzut trafił Mindaugas Kacinas.
Czwarta odsłona rozpoczęła się dobrze dla Ostrowian, a Michał Pluta po raz kolejny w tym spotkaniu przymierzył skutecznie zza łuku i był widoczny na całym parkiecie. Trefla przy życiu trzymali jednak Suurorg, Scruggs i Witliński, dzięki czemu goście ponownie zbliżyli się do gospodarzy na zaledwie punkt. Chwilę później Jakub Schenk skutecznym rzutem za dwa wyprowadził swoją drużynę na pierwsze od dłuższego czasu prowadzenie. Po tym trafieniu oglądaliśmy mniej skuteczny fragment gry, który przerwał Michał Pluta kolejną trójką. Odpowiedział Kenny Goins, a po chwili Gibson dołożył następny rzut zza łuku. Kluczowe okazały się ostatnie dwie minuty meczu, w których podopieczni Andrzeja Urbana zakończyli spotkanie serią 14:5 i ostatecznie pokonali Trefl Sopot 89:80. Warto jednak odnotować słabszą postawę gości, którzy w końcówce popełniali sporo prostych błędów.
Na pochwały zasługuje natomiast gra gospodarzy, którzy mimo nieobecności Daniela Gołębiowskiego i Luki Sakoty zdołali odnieść siódme ligowe zwycięstwo. Pierwsze skrzypce grali w Stali Trenton Gibson (24 punkty i 7 asyst), Mareks Mejeris (21 punktów i 7 zbiórek) oraz Michał Pluta (18 oczek, pięć trafionych rzutów za trzy i 6 asyst). Po stronie Trefla najskuteczniejszy był kapitan sopockiego ekipy Jakub Schenk, autor 18 punktów.

