1 października 2022

Projekt Kosz

TWOJE ŹRÓDŁO KOSZYKÓWKI

Suzuki 1 Liga: Przełamanie WKK, Dzików i Kociewskich Diabłów, Harris na zwycięstwo

Czternasta kolejka meczów na pierwszoligowych boiskach była pewnego rodzaju przełamaniem czarnych serii dla paru zespołów. Warszawskie Dziki rozgromiły przed własną Turów Zgorzelec, przerywając serię siedmiu przegranych spotkań. Nieco mniej, bo pięć porażek pod rząd przełamali gracze WKK Wrocław, którzy wygrali z rewelacyjnym w obecnej kampanii GKS-em Tychy. Kociewskie Diabły podobnie jak dwa wyżej wymienione zespoły po czterech przegranych rywalizacjach z rzędu wywalczyli wyjazdowe zwycięstwo nad AZS-em AGH Kraków. Darrell Harris trafił na zwycięstwo trzypunktowy rzut, dając Żakowi Koszalin ważny triumf w Łowiczu z tamtejszym Księżakiem.

Miasto Szkła Krosno – AZS UMCS Start Lublin 92:81

Jedna z wielu rywalizacji, która była zapowiadana jako mecz za „cztery punkty”. Krośnianie podchodzili do meczu bez Santiago Vauleta, ale z powracającym po dłuższej przerwie Romanem Janikiem. Lublinianie natomiast podeszli do starcia bez kontuzjowanego Mikołaja Stopierzyńskiego. Początek mocny w wykonaniu gości, którzy otworzyli starcie od 0:5. Gospodarze szybko wyszli na prowadzenie 10:7 po akcji 2+1 Szymona Sobiecha i trójce Konrada Dawdo. Po chwili kolejne błędy popełniali lublinianie, a krośnianie bezlitośnie zamieniali je na kolejne oczka. Po punktach wspomnianego Dawdo, Szklany Team prowadził 17:11. Przyjezdni wzięli się do pracy po przerwie na żądanie. Po celnych akcjach Norberta Ziółko mieliśmy remis i w ten sposób zakończyła się premierowa odsłona (19:19). Następna ćwiartka była wyrównana do stanu 26:26. Później krośnianie wrócili do kilkupunktowej zaliczki po trójkach Oczkowicza i Jasińskiego oraz celnych osobistych Ciesielskiego (34:26). Miasto Szkła świetnie prezentowało się do końca tej części gry, Julian Jasiński był motorem napędowym zespołu trenera Soji, a swoje dołożyli również Szymon Sobiech oraz Damian Ciesielski. Do przerwy – 48:38 dla drużyny z Podkarpacia.

Po 15-minutowej przerwie koszykarze z Krosna objęli najwyższe prowadzenie w tej rywalizacji, bo aż 16-punktowe za sprawą punktującego duetu Jasiński-Szymański (61:45). Sprawy w swoje ręce wziął wtedy Bartłomiej Pelczar, a tuż za nim kolejno: Karol Obarek, Bartłomiej Nycz oraz Norbert Ziółko. Dzięki zespołowej grze graczom z Koziego Grodu zdołali zmniejszyć dystans do pięciu punktów (69:64). Trzypunktowe trafienie Dariusza Oczkowicza zamknęło trzecią dziesiątkę, po której krośnianie prowadzili 72:64. Gracze z Lublina otworzyli ostatnią ćwiartkę od punktów Myśliwca oraz Wąsowicza, lecz po dłuższej chwili zza linii 6,75m dwukrotnie trafił Janik. To dało ponownie dwucyfrowe prowadzenie (78:68). Rezultat próbowali podgonić Obarek z Myśliwcem, lecz krośnianie zdołali złapać serial punktowy (10:0) pozwalający podnieść przewagę do 15 punktów (88:73). Krośnianie już do końca konfrontacji nie wypuścili z rąk tej wygranej.

Dzięki temu zwycięstwu krośnianie awansowali na 9.pozycję z dorobkiem (20 punktów, 6-7). Taki sam dorobek punktowy i bilans mają lublinianie, co daje im 10.pozycję z nieco mniejszym stosunkiem małych punktów.

Decka Pelplin – Weegree AZS Politechnika Opolska 67:70

Weegree AZS Politechnika Opolska wygrała wyjazdowe starcie w Pelplinie, choć o mało co mogło to się skończyć na odwrót. Opolanie otworzyli premierową odsłonę z wysokiego C, bo od 14:2 po półdystansie Dominika Rutkowskiego. W późniejszych fragmentach pelplinianie zaczęli gonić przysłowiowego „króliczka” – ta sztuka udała się na początku drugiej kwarty, gdy skutecznie z dystansu trafiali Adam Wąsowicz i Mariusz Konopatzki (25:25). Niemal do końca pierwszej połowy wynik orbitował wokół równowagi, a zespoły wychodziły na zmianę na prowadzenie. To po 20 minutach wpadło w ręce opolskiej drużyny po punktach Patryka Wilka i trójce Dominika Rutkowskiego (31:35). W trzeciej części gracze Decki ponownie gonili wynik i ponownie doprowadzili do remisu po trójce Szczepanika. Chwilę później zawodnicy trenera Marcina Radomskiego wyszli na 6-punktową zaliczkę (najwyższą dla Decki) po skutecznym koszu Szczerbatiuka. Jednak i tym razem opolanie zdołali jeszcze odrobić niemal całą stratę – po skutecznych rzutach wolnych Jakuba Kobla po 30 minutach mieliśmy minimalne prowadzenie Decki Pelplin – 53:52. Ostatnia część rozgrywała się już na większych emocjach, ponieważ zespoły nie wyszły na większe prowadzenie niż cztery „oczka”. W kulminacyjnym momencie z półdystansu trafił Kobel, a połowicznie z wolnych trafił Wilk (67:70). Rzut na dogrywkę miał w swoich rękach Dawid Sączewski, lecz jego trafienie zza linii 6,75m nie znalazło drogi do kosza.

Opolanie tym samym zwyciężyli 70:67 i umocnili się na piątej lokacie z 9 zwycięstwami i 4 porażkami. Decka Pelplin z dorobkiem 18 „oczek” zajmuje na tą chwilę 12.pozycję

Księżak Łowicz – MKKS Żak Koszalin 84:85

Dla obu zespołów stawka była jakże oczywista, bo walczyły o zwycięstwo za „cztery punkty”. Przez większą część premierowej odsłony rezultat orbitował w granicach remisu, lecz pod jej koniec Księżak objął kilkupunktowe prowadzenie. Wszystko dzięki skutecznej egzekucji koszy Daniela Dawdo (29:23). Chwilę później podopieczni Piotra Trepki odskoczyli na 11 punktów po trójce Arkadiusza Kobusa i punktach Michała Jankowskiego (36:25), lecz w późniejszych fragmentach do głosu doszli koszalinianie. Po punktach spod kosza Fineto Lungwany strata Żaka do łowiczan wyniosła pięć oczek (38:33). Jeszcze raz w dobrej dyspozycji był Jankowski, a zaraz do niego dołączyli Motel oraz Fatz – dzięki ich punktom Księżak miał ponownie dwucyfrową zaliczkę (48:35). Do przerwy gracze Piotra Ignatowicza odrobili 9 oczek z 13-punktowej zaliczki Księżaka, dzięki punktom z pomalowanego pola Harrisa oraz Sewioła. Księżak prowadził po 20 minutach z Żakiem 48:44.

Po przerwie Żak wzmocnił swą defensywę, co w efekcie przyniosło miejscowym spore problemy w rzutach z gry. To była woda na młyn dla koszalińskiego Żaka, który po punktach spod kosza objął prowadzenie (51:54). Łowicką drużynę zmotywowali po swoich koszach Jankowski oraz Motel i znowu Księżak wyszedł do przodu z wynikiem (62:58). Po 30 minutach było 65:60 dla gospodarzy. Zespół z województwa łódzkiego wrócił do dwucyfrowej przewagi po celnych koszach Staniosa i Jankowskiego (73:63). Koszalinianie wrzucili w następnych minutach gaz do dechy – dzięki trójkom Naczelnisa, Zarzecznego i Dłoniaka zrobiło się jedynie 80:77. Emocje już do końca rywalizacji mieliśmy gwarantowane – w kluczowym momencie zza łuku na zwycięstwo trafił Darrell Harris i to Żak Koszalin ostatecznie triumfował w Łowiczu 85:84.

Żak Koszalin z dorobkiem 18 punktów (5-8) wskoczyli na 13.miejsce, będąc o punkcik gorszy w stosunku małych punktów do Decki Pelplin. Łowiczanie pozostają na 15.pozycji z 3 zwycięstwami i 10 porażkami.

Dziki Warszawa – PGE Turów Zgorzelec 79:50

Warszawskie Dziki oraz Turów Zgorzelec potrzebowały jak tlenu zwycięstwa. Podopieczni Krzysztofa Szablowskiego odnotowali w ostatnim czasie sześć porażek z rzędu, a gracze Wojciecha Szawarskiego ponieśli srogą porażkę w Opolu. Rywalizacja była niemal od początku całkiem wyrównana, lecz w późniejszych minutach do głosu doszły Dziki. Po trójce Przemysława Kuźkowa, punktach z wolnych Bartosza Majewskiego i 2+1 Grzegorza Grochowskiego było 20:12. Taka różnica utrzymywała się do końca kwarty (24:17). Obu zespołom siadła skuteczność w drugiej części, lecz warszawianie stopniowo powiększali różnicę za sprawą Karola Nowakowskiego oraz Kacpra Mościckiego (34:21). Zgorzelczanie zdołali do pierwszej połowy odrobić połowę zaliczki Dzików, dzięki dobrym akcjom Michała Marka i 2+1 Stanisława Helińskiego. Dziki prowadziły z Turem 36:30.

Dużo lepiej po dłuższej pauzie prezentowali się warszawianie, którzy pozwolili zgorzelczanom w ciągu siedmiu minut zdobyli ledwie dwa punkty. Prócz Karola Nowakowskiego i Przemysława Kuźkowa coraz lepiej prezentowali się m.in. Paweł Kopycki, Dominik Groth oraz Bartosz Majewski. To pozwoliło Dzikom wyjść na wyraźne prowadzenie (55:32). Pojedynczymi akcjami próbował ratować przyjezdnych Michał Marek, lecz na nic to się zdało. Warszawska drużyna wygrywała po 30 minutach 59:36. Ostatnia dziesiątka nie miała większego znaczenia, ponieważ wynik był pod dużą kontrolą miejscowych już do końcowej syreny i tym samym przerwali pasmo siedmiu porażek.

Warszawianie tym samym pozostają na 14.pozycji z 4 wygranymi i 9 przegranymi meczami. Turów Zgorzelec zamyka tabelę z dorobkiem 1 zwycięstwa i 12 porażek.

Sensation Kotwica Kołobrzeg – Znicz Basket Pruszków 91:74

Kołobrzeżanie zgodnie z planem dopisali kolejne zwycięstwo na pierwszoligowych parkietach, pokonując pewnie Znicz Basket Pruszków. Spotkanie rozstrzygnęło się już po pierwszych dziesięciu minutach, gdy doskonale w ataku spisywali się Damian Pieloch, Piotr Śmigielski oraz Patryk Wieczorek (24:11). Do wyżej wymienionych kolegów dołączyli Wojciech Jakubiak oraz Mikołaj Kurpisz. Dzięki ich celnym rzutom przewaga Kotwicy wzrosła do 20 punktów (43:23). Końcówkę pierwszej połowy przejęli przyjezdni – po trójce Łukasza Uberny, 2/2 z wolnych Damiana Tokarskiego i 2+1 Arkadiusza Adamczyka, Kotwica prowadziła ze Zniczem 43:33. Po przerwie gracze Rafała Franka nadal robili swoją robotę, a nie do zatrzymania byli: Pieloch, Kurpisz czy Wieczorek. W zespole z Pruszkowa kroku próbowali dotrzymać Karol Kamiński z Łukaszem Uberną i Damianem Tokarskim, lecz to było za mało, aby odwrócić całkowicie losy pojedynku.

WKK Wrocław – GKS Tychy 86:69

Zwycięstwo WKK Wrocław z GKS-em Tychy zaliczamy do kategorii małych niespodziane. Pojedynek w pierwszych minutach wyglądał na całkiem interesujący, ponieważ rezultat krążył wokół remisu. Tyszanie zdołali wprawdzie odskoczyć na sześć oczek po koszach Stankowskiego, Krajewskiego i 2+1 Koperskiego (13:19) to koszykarze z Dolnego Śląska odrobili niemal wszystkie straty, dzięki dwóm trójkom Ochońki (21:22). Podobny scenariusz mieliśmy w drugiej odsłonie, lecz tym razem na wyższe prowadzenie wyszli podopieczni trenera Dziergowskiego za sprawą oczek zdobytych przez Ochońko, Patoki czy Jędrzejewskiego (43:35). Po przerwie wrocławianie mocno odjechali swoim przeciwnikom – celne trafienia zza łuku Tomasza Prostaka oraz kolejne punkty Maksymiliana Wilczka, Tomasza Ochońki dały po trzech częściach 16-punktową zaliczkę (67:51). Tyszanie w ostatniej kwarcie próbowali zbliżyć się do gospodarzy na mniej niż 10 punktów, lecz ta sztuka niestety się nie powiodła. Gracze z Dolnego Śląska zasłużenie wygrali starcie, przerywając serię czterech porażek pod rząd.

WKK Wrocław dzięki tej wygranej wskoczyli na 6.miejsce z 8 zwycięstwami i 6 porażkami, tyszanie z dorobkiem 25 punktów (11-3) musieli ustąpić pozycję lidera Górnikowi i zajmują aktualnie 2.miejsce z gorszym bilansem małych punktów.

AZS AGH Kraków – SKS Starogard Gdański 76:86

Na zwycięską ścieżkę powróciły również Kociewskie Diabły, które zaliczyły wyjazdową wygraną nad ostatnio dobrze spisującymi się koszykarzami AZS-u AGH Kraków. Pierwsze minuty meczu pokazały, że szykuje nam się bardzo wyrównany pojedynek. Żaden z zespołów nie potrafił wyjść na więcej niż czteropunktowe prowadzenie, jakie miały Diabły po półdystansie Witalija Kowalenko (8:12). Obydwie ekipy pracowały zespołowo, lecz odrobinę lepiej wyszli przyjezdni. Celne trafienie spod kosza Filipa Stryjewskiego zamknęło pierwszą część dla gości, którzy minimalnie prowadzili dwoma punktami (20:22). Krakowianie pięknie otworzyli drugą odsłonę od ośmiu punktów z rzędu, lecz gracze z Kociewia nie byli wcale dłużni. Podopieczni Bartosza Sarzało odpowiedzieli siedmioma punktami pod rząd i tym samym wrócili na prowadzenie. Koszykarze AGH-u przejęli później pałeczkę za sprawą punktów Damiana Dyrdy, Wojciecha Leszczyńskiego i Kacpra Rojka. Po dwóch kwartach gospodarze prowadzili 48:43.

Druga połowa zdecydowanie padła na korzyść zawodników ze Starogardu Gdańskiego, choć krakowianie przez większą część trzeciej kwarty trzymali się z przodu dzięki punktom Szymona Pawlaka i Patryka Wydry. Jednak po przeciwnej stronie świetnie spisał się Tymon Szymański, Szymon Ćwikliński oraz Filip Stryjewski. Trzypunktowy rzut Szymańskiego wyprowadził graczy SKS na prowadzenie po trzech dziesiątkach (59:62). Odjazd z rezultatem nastąpił w czwartej minucie ostatniej ćwiartki, gdy zza łuku trafiali Kowalenko i Ćwikliński a kolejne punkty dokładał Stryjewski. W ten sposób ekipa przyjezdnych uciekła miejscowym na trzynaście punktów (63:76). Rezultat próbowali odwrócić trzypunktowymi trafieniami Wydra i Pawlak, lecz to SKS Starogard Gdański dowiózł jakże cenne zwycięstwo łamiące pasmo czterech porażek pod rząd.

Krakowianie na ten moment zajmują 7.miejsce z bilansem 7 zwycięstw i 6 porażek (20 punktów). Z kolei SKS Starogard Gdański dzięki wygranej nad AGH-em Kraków włączył się do zespołów, które mają po 6 zwycięstw i 7 porażek – obecnie są na 11.pozycji.

fot. Nikodem Borek (archiwum)