Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń pokonały PGE Start Lublin 97:88 po meczu, w którym tempo i skuteczność długo dyktowali gospodarze. Lublinianie kilkukrotnie wracali do gry, lecz za każdym razem torunianie znajdowali odpowiedź.
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń 97:88 PGE Start Lublin
Spotkanie od punktów rozpoczął Tayler Persons. Po minucie odpowiedział Liam O’Reilly, który wcześniej przechwycił piłkę i skutecznie zakończył akcję, dając remis. Już po dwóch minutach o challenge poprosił Srdjan Subotić — i słusznie, bo ostatni piłki dotykał Tokoto. Strzelecką niemoc przerwał Damian Kulig akcją 2+1, a chwilę później Persons podwyższył prowadzenie. Start nie wszedł dobrze w mecz, ale po punktach Tokoto, Frankampa i trójce Forda zbliżył się na trzy oczka. Torunianie budowali przewagę rzutami z dystansu, jednak goście trzymali kontakt. Ostatecznie po 10 minutach, dzięki trzem wolnym Smitha, było 26:22 dla gospodarzy.
Drugą kwartę celnym rzutem otworzył Kulig. Ford odpowiedział z półdystansu, a Wright trafił za trzy i strata stopniała do punktu. Słabsza obrona Startu pozwoliła jednak torunianom szybko dorzucić pięć oczek, co zmusiło trenera Kamińskiego do czasu. Po przerwie gospodarze trafili kolejną trójkę i zaczęli budować przewagę. Kapitalnie grał Persons — skuteczny rzutowo i wymuszający faule. Gdy Start zbliżył się na cztery punkty, faul niesportowy Krasuskiego dał rywalom łatwe punkty. Po indywidualnej akcji Personsa (14 pkt w połowie) Twarde Pierniki prowadziły do przerwy 52:44.
Po zmianie stron wrócił JP Tokoto i od razu zapisał akcję 2+1 (nie trafił wolnego). Szlachetka odpowiedział trójką. Dwie straty lublinian pozwoliły gospodarzom odskoczyć na +11. Defensywa Startu długo nie funkcjonowała, ale słabszy fragment Torunia i kilka dobrych akcji w ataku zmniejszyły stratę do siedmiu punktów na półtorej minuty przed końcem kwarty. Po 30 minutach było 9 punktów różnicy dla gospodarzy.
Czwartą kwartę punktami otworzył Kunc. Tokoto odpowiedział z linii, a Frankamp dołożył lay-up i trójkę — zrobiło się tylko -4. Po kolejnych wolnych Tokoto było już -2 i w hali zrobiło się nerwowo. Torunianie uspokoili jednak grę, zdobywając szybko pięć punktów. Start próbował wracać, lecz wyfaulował się O’Reilly. Na 90 sekund przed końcem Pelczar podwyższył na 88:85. Końcówka należała już do gospodarzy, którzy kontrolowali wynik i wygrali 97:88.

