Drużyny, które zawiodły na parkietach Pekao S.A. 1.Ligi

W sobotę rozwiązały się wszystkie wątpliwości dotyczącej rywalizacji o play-off oraz utrzymania. Jednym brakowało jednego zwycięstwa do najważniejszej części sezonu, innym do szczęścia brakowało jednego spotkania do utrzymania miejsca. Jeszcze innym posypały się plany, jakie były zaplanowane przed sezonem. Sprawdźmy, które zespoły zawiodły na zapleczu ekstraklasy.

Plaga egipska w Starogardzie Gdańskim

Jeśli w ubiegłym sezonie Kociewskim Diabłom nie udało się wywalczyć chociażby brązowego medalu (czytaj tutaj), to po świeżo zakończonym sezonie zasadniczym kociewska ekipa nawet nie zahaczyła o play-off. Musimy przyznać, że początkowo graniem bez nominalnego podkoszowego starogardzianie stali na przegranej pozycji. Ponadto w trakcie sezonu doszło do paru roszad w składzie, a także na ławce trenerskiej. Finalnie w żaden sposób one nie pomogły, ale w drugą stronę również im nie zaszkodziły. Ponadto klub zrezygnował z usług Filipa Struskiego, a kontuzja Bartosza Majewskiego wykluczyła podstawowego rzucającego na resztę sezonu. Mimo tego kociewski zespół może czuć spore rozczarowanie zakończonego sezonu. Na łamach portalu SuperBasket mogliśmy przeczytać, że: „Jeśli obecny sponsor wymiksuje się z umowy na kolejny sezon, dalszy byt klubu może stanąć pod znakiem zapytania – mówi nam jedna z osób nieźle orientujących się w realiach koszykówki na Kociewiu.” (cały tekst tutaj). Przyszłoroczna kampania stoi wszak pod znakiem zapytania, a także niepewności dotyczącej utrzymania swojego bytu.

Hiszpański Flop w stolicy

W minionym sezonie MKS Dąbrowa Górnicza sięgnęła po Hiszpana, Borisa Balibreę, z którym dąbrowianie awansowali do najważniejszej części sezonu w Orlen Basket Ligi. Na ten sam eksperyment poszli włodarze KKS Polonii Warszawa, ściągając trenera Davida Torrescusę. Dla przypomnienia 38-letni trener w ubiegłym sezonie prowadził norweski zespół Tromsø Storm w ekstraklasie, którą doprowadził do ćwierćfinału rozgrywek, przegrywając serię z Kongsberg Miners. Ponadto poza pracą jako pierwszy trener w Hiszpanii (FC Barcelona – żeński zespół, CB Andratx, S.E.S.E, CB Santfeliuenc) pracował także w Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Norwegii. Był także asystentem w Wetterbygden Stars (Szwecja) oraz w Barcelonie.

Patrząc na kadrę personalną w której masz m.in. Adriana Kordalskiego, Damiana Cechniaka, Przemysława Kuźkowa czy Jaydena Coke-Dominigue można było niezaprzeczalnie napisać, że na play-offy powinno starczyć. Mimo wszystko ich plany zweryfikowały przegrane końcówki m.in. z Resovią, ŁKS-em czy nawet porażka w derbach województwa mazowieckiego z HydroTruckiem. Finalnie warszawianie skończyli rozgrywki pierwszoligowe na 10.miejscu (16 zwycięstw i 18 porażek). W niedalekiej przyszłości ekstraklasowe zespoły mogą zainteresować się Damianem Cechniakiem, o czym było wspomniane w temacie kto mógł trafić do PLK (tekst). Czy do przyszłorocznych rozgrywek włodarze klubu rozwiążą zagadkę w których elementach poszło coś nie tak?

Upadek radomskiego basketu

Gdyby cofnąć się parę lat wstecz, to radomscy koszykarze pod szyldem Rosy zdobywali Puchar i Superpuchar Polski, wicemistrzostwo kraju, a także grali w europejskich pucharach. Co więcej od wielu lat radomski klub zmagał się z problemami finansowymi przez co skład wyglądał jak wyglądał. To wszystko spowodowało, że pomału w radomskim klubie rozpoczęła się równia pochyła. Jeszcze w sezonie 2022/2023 HydroTruck miał szansę, aby powalczyć o powrót do Orlen Basket Ligi – finalnie zakończyli go poza podium.

Przed obecnym sezonem szefowie klubu zdołali ściągnąć ukraińskiego rozgrywającego wprost z ligi białoruskiej. W pierwszych rywalizacjach nie napawało to zbyt dużym optymizmem. Radomską ekipę starał się pociągnąć później Kaheem Ransom, a w składzie personalnym podochodzili m.in. Wojciech Nojszewski, Norbert Ziółko czy również Łukasz Klawa. HydroTruck bardzo dzielnie walczył z każdym zespołem, lecz w końcówkach zawodów brakowało jakości w domykaniu rywalizacji. Finalnie degradacja do 2.Ligi na przyszły sezon stała się rzeczywistością. Kto wie, może po paru latach po uregulowaniu zaległości radomska koszykówka wróci do swego blasku jaki prezentowała jeszcze dekadę temu.

MKKS Żak powraca do 2.Ligi

Cztery sezony trwała przygoda MKKS Żaka Koszalin w rozgrywkach Pekao S.A. 1.Ligi. Każdy kto pamięta ubiegłoroczne rozgrywki wie, że były ogromne szanse, aby chociażby zagrać w fazie play-off. Wówczas problemem były roztropność koszalińskiej ekipy w ostatnich kwartach. To spowodowało, że z dorobkiem 14 zwycięstw i 20 porażek zakończyli sezon na 12.miejscu. Podobny dorobek ekipa z Pomorza uzbierała w aktualnym sezonie, ale okazał się na tyle niewystarczający w kontekście utrzymania miejsca w Pekao S.A. 1.Lidze. W naszej opinii, gdyby na samym początku rozgrywek szkoleniowcem Żaka był Miljana Curović to koszalińska ekipa mogłaby nie tyle co uciec ze strefy spadkowej, a gdzieś ustabilizować swoje miejsce w szeregu.

Kluczowy okazał się początek rozgrywek, gdy pod wodzą trenera Marka Łukomskiego przegrali pierwszych siedem spotkań. Pierwszoligowe kluby będą miały w obserwacji m.in. Aleksandra Lewandowskiego, Marcina Dymałę czy również Szymona Janczaka. Wyżej wymienioną trójkę powinniśmy w przyszłym sezonie zobaczyć na zapleczu ekstraklasy.

Poza wymienionymi zespołami nie zapominamy również o jednosezonowym projekcie Bears Uniwersytet Gdański Trefl Sopot, a także fatalnym sezonie Weegree AZS Politechniki Opolskiej, który finalnie wywalczył na przyszły sezon pewne utrzymanie. O nich poświęcimy już wkrótce uwagę.

fot. Patryk Łania
Red.

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *