Drużyny, które zawiodły w Pekao S.A. 1.Lidze

Świeżo zamknięty sezon 2023/2024 Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn dał nam sporą dawkę emocji, a także wiele niespodzianek. Wśród nich są zespoły, po których spodziewano się znacznie więcej. Przedstawiamy wam listę ekip, które zawiodły na zapleczu ekstraklasy.

KOCIEWIE BEZ MEDALU

Starogardzianie byli obok Astorii, Górnika czy Miasta Szkła stawiani na równi do ekip walczących o prawo do gry w Orlen Basket Lidze. A patrząc na kadrę personalną, w której mieli m.in. : Adriana Kordalskiego, Wojciecha Czerlonko, Bartosza Majewskiego, Mikołaja Kurpisza czy też Jakuba Parzeńskiego widzielibyśmy przynajmniej na ich szyi medal. Niestety weryfikacja nastąpi w pierwszej rundzie zasadniczej, w której przydarzyły się nieoczekiwane porażki z: Kotwicą, Decką, Eneą Basket, a nawet Żakiem. W międzyczasie dokonano dwóch zmian w kadrze (Filip Siewruk i Samir Stewart), a pod koniec rundy rewanżowej nowym szkoleniowcem został Miljan Curović.

Od wyjazdowego zwycięstwa w Wałbrzychu kociewski zespół zaczął grać jak ekipa z górnej półki (finalnie skończyli na 6.lokacie). O ile w ćwierćfinałowej batalii z rezerwami Śląska Wrocław mieli więcej atutów, to w półfinałowej rywalizacji z Górnikiem, a także o brąz z GKS-em ich zabrakło. Ostatecznie czwarte miejsce na koniec sezonu Dumy Kociewia jest rozczarowaniem. Czy zespołowi z Kociewia uda się wyciągnąć lekcję z tej kampanii i znów być groźnym zespołem w 1.Lidze? Pozostając jeszcze przez moment na Kociewiu trzeba wspomnieć o innym zespole…

FLOP W PELPLINIE

Po pelplińskim zespole spodziewano się chociażby powtórki z ubiegłego sezonu, czyli wejście do najlepszej ósemki. Nowym szkoleniowcem został Dariusz Kaszowski, a przyjścia m.in. Filipa Stryjewskiego, Patryka Kędla, Tymona Szymańskiego czy Michała Sadło pozwoliły myśleć, że Decka załatała zeszłoroczne ubytki. O ile w pierwszej rundzie pelplinianie umieli walczyć o ósemkę równorzędnie z GKS-em, HydroTruckiem, Żakiem czy Eneą Basket tak w drugiej połowie kampanii zobaczyliśmy pelplinian z sezonu 2021/2022. Kluczowa okazała się domowa porażka z katowickim Mickiewiczem (85:86), grając bez Kędla i Szymańskiego. Od tego momentu ekipa z Kociewia notowała kolejne klęski, kończąc ostatecznie na 11.miejscu (16 zwycięstw i 18 porażek). Wiemy już, że nowym szkoleniowcem pelplińskiego teamu będzie Rafał Knap (ostatnio MKKS Żak Koszalin), który postara się przywrócić blask Decki z kampanii 2022/2023.

ŻAK ZNÓW BEZ PLAY-OFF

Po dość dobrej pierwszej rundzie zasadniczej w wykonaniu Żaka Koszalin wydawało się, że w końcu zobaczymy ich w decydującej fazie rozgrywek. Bez dwóch zdań dobra kadra w postaci: Williama Kondrata, Marcina Tomaszewskiego, Szymona Pawlaka czy też Wiktora Rajewicza pozwala nam myśleć, że w play-offach będziemy mieli ekipę grającą fun and watch. Niestety w rewanżach zdołali zainkasować… tylko cztery wygrane. Niestety roztropność koszalińskiej drużyny w ostatnich kwartach meczów pozwoliła ich rywalom zabrać ważne triumfy. Kluczowa okazała się domowa porażka z Sokołem Międzychód, która wywołała do końca sezonu regularnego plagę porażek. Włodarze koszalińskiego klubu, aby marzyć o play-offach w przyszłym sezonie muszą znaleźć dobrego fachowca oraz mocniejsze argumenty na silnym skrzydle oraz pod koszem.

GORZKIE KAMPANIE WKK I POLONII

Wrocławianie mimo obiecującego początku sezonu regularnego od listopada ubiegłego zaliczyli spory spadek formy, a także pojawiła się plaga kontuzji. To spowodowało, że jedna z Dolnośląskich ekip była na krawędzi degradacji do niższej klasy rozgrywkowej. Finalnie dzięki ważnym zwycięstwom z Sokołem, AZS-em AGH, Mickiewiczem oraz Kotwicą, podopieczni trenera Łukasza Dziergowskiego uciekli spod topora. Niekwestionowanym liderem wrocławian był Mikołaj Stopierzyński przy wsparciu Krzysztofa Kempy i Jakuba Koelnera. Tegoroczny wynik zawodników WKK trzeba zaliczyć do potężnego flopa (10 zwycięstw i 24 porażek), z którego powinni wyciągnąć lekcję. Mamy nadzieję, że większość młodszych zawodników jak Patryk Rosołowski, Krzysztof Kempa oraz Aleksy Walczak będą w przyszłym sezonie ważnymi zawodnikami w rotacji wrocławskiej drużyny.

Stołeczna Polonia głównie dzięki pozyskaniu Przemysława Kuźkowa oraz Maksymiliana Motela (obaj ex Dziki Warszawa), a także utrzymania trzonu (Patryk Pełka, Marcin Dutkiewicz, Damian Cechniak, Michał Kierlewicz) mogła śmiało powtórzyć lub nawet pójść o lepszy wynik. Niestety mocno rozczarowujące okazały się domowe porażki z Mickiewiczem (69:77), Niedźwiadkami (77:94) czy także z Eneą Basket (75:102) oraz początek sezonu regularnego. W ostatnich trzech pojedynkach podopieczni Jakuba Pendrakowskiego zaczęli odnajdywać argumenty na ekipy ze swojej półki. Finalnie ukończyli kampanię na 13.lokacie (13 zwycięstw i 21 porażek), co dało im spokojnie utrzymanie. Wiemy już, że nowym szkoleniowcem będzie 38-letni Hiszpan, David Torrescusa, a pierwszym asystentem będzie Jakub Pendrakowski. Najważniejsze przed sezonem 2024/2025 będzie zachowanie trzonu zespołu, a także pozyskanie kilku wartościowych koszykarzy. Jaką talię ułoży nowy coach stołecznej Polonii, dowiemy się już wkrótce.

UPADEK BYDGOSKIEGO „DREAM TEAMU”

Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz była przez wiele ekspertów stawiana za jednego z głównych faworytów do wygrania Pekao S.A 1.Ligi. Pozyskanie czołowych strzelców z zeszłego sezonu (Filip Małgorzaciak, Filip Zegzuła, Damian Jeszke, Szymona Kiwilszy, Mateusza Kaszowskiego) pozwoliło nam myśleć, że bydgoszczanie bardzo szybko chcą wrócić na parkiety ekstraklasy. Niestety rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Bydgoski zespół przegrywał z zespołami niższej oraz swojej półki, co zaprowadziło ich do zaledwie 4.miejsca po rundzie zasadniczej (23 zwycięstwa i 11 porażek). Czarno-czerwoni w międzyczasie zmienili pierwszego szkoleniowca – w miejsce Krzysztofa Szubargi wszedł Aleksander Krutikow, a do tego dołączyli m.in. Michał Pluta czy także Andre Walker.

Zespół z Kujaw był o krok od odpadnięcia w ćwierćfinale, a następnie w półfinale play-off. Jednak decydujące starcia z Weegree AZS Politechniką Opolską oraz GKS-em Tychy wygrywał lepszą ławką i szerokim składem. Finalnie decydujący cios zadał w finale Górnik Zamek Książ Wałbrzych, wygrywając dwa finałowe spotkania w SISU Arenie. W ważnych momentach zabrakło dyspozycji Małgorzaciaka, Zegzuły oraz Kaszowskiego. Większe argumenty oraz sił miała wałbrzyska drużyna, która potrafiła wykorzystać swoją zespołowość oraz wykrzesać więcej energii. Przed bydgoskim klubem dość ważna decyzja – w przyszłym sezonie Orlen Basket Ligi będzie powiększona do 18 zespołów. Czy będą starali się o dziką kartę, a może przystąpią do przyszłych rozgrywek 1.Ligi, aby sportowo wywalczyć awans? Kibice w mediach społecznościach chcieliby zobaczyć bydgoską ekipę walczącą o awans.

fot. Kasia Pijarowska
Red.

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *