Choć oba zespoły przystąpiły do ćwierćfinału w osłabionych składach, to lepiej z trudną sytuacją kadrową poradził sobie Górnik. W ekipie z Wałbrzycha nie zagrali Smith, Garcia i Cabbil, natomiast w Arce zabrakło Łączyńskiego oraz Tubutisa. Mimo absencji kluczowych zawodników to Górnicy kontrolowali wydarzenia na parkiecie i w Sosnowcu sięgnęli po awans do półfinału.
AMW Arka Gdynia 81:91 Górnik Zamek Książ Wałbrzych
Spotkanie w ramach Pucharu Polski, rozgrywane w Sosnowcu, rozpoczęło się z opóźnieniem po tym, jak kibice z Wałbrzycha wyrzucili na parkiet serpentyny. Pierwsze punkty zdobył Marchewka, efektownie kończąc kontrę wsadem. Po ponad minucie odpowiedział Okauru, a prowadzenie Arce celną trójką dał Garbacz. Mimo problemów kadrowych to Arkowcy lepiej weszli w mecz, głównie dzięki punktom Zyskowskiego. Na ponad trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty Arka miała już dwucyfrową przewagę, m.in. po wymuszeniu faulu niesportowego przez Kowalczyka. Na zakończenie tej części gry trafił Benson i po 10 minutach było 23:16 dla zespołu z Pomorza.
Drugą kwartę od punktów rozpoczął Barret Benson, ale Górnik szybko odpowiedział akcjami Anderssona. Wałbrzyszanie zniwelowali straty do jednego punktu, co zmusiło Mantasa Cesnauskisa do wzięcia czasu. Po przerwie zza łuku przymierzył Avery Andersson, zamykając serię 11:0. Trójką odpowiedział Garbacz i do końca pierwszej połowy oglądaliśmy wyrównaną grę. Na dwie minuty przed przerwą Biało-Niebiescy trafili trzy razy z rzędu zza łuku i przejęli inicjatywę. W ostatniej akcji połowy całe boisko w cztery sekundy przekozłował Marchewka i zdobył punkty na 47:41 dla Górnika.
Drugą połowę ponownie od mocnego akcentu rozpoczął Kacper Marchewka, a odpowiedział mu trójką Jarosław Zyskowski. Z dystansu trafił także Tauras Jogela. Marchewka był tego dnia w znakomitej formie — najpierw przymierzył zza łuku, a następnie wymusił na „Zyziu” faul przy rzucie za trzy, choć wykorzystał tylko jeden rzut wolny. W trakcie kwarty pojawił się moment niepokoju, gdy po jednej z akcji Marchewka zaczął kuśtykać, prawdopodobnie z urazem kostki, jednak wrócił do gry. Górnik budował przewagę również rzutami z dystansu. Euforię kibiców Biało-Niebieskich wywołał rzut z połowy Grzegorza Kulki na zakończenie trzeciej kwarty. Po 30 minutach było 72:58 dla wałbrzyszan.
Ostatnią kwartę akcją 2+1 otworzył Barret Benson. Chwilę później Benson dograł pod kosz do niekrytego Kulki, który podwyższył prowadzenie do 20 punktów, a Mantas Cesnauskis natychmiast poprosił o czas. W końcówce problemy zdrowotne sygnalizował również Mike Okauru. Górnik kontrolował przebieg spotkania i utrzymywał bezpieczną przewagę. W ostatnich dwóch minutach na parkiecie pojawili się Babis, Orłowski i Zabłocki. Na sam koniec trójkami wymienili się Dariusz Wyka i Filip Kowalczyk. Ostatecznie Górnik wygrywa z Arką w Sosnowcu 91:81 i melduje się w kolejnej rundzie Pucharu Polski.

