Legia zdominowała derby Warszawy! Pewny początek półfinałowej serii

Legia Warszawa udanie rozpoczęła półfinałową rywalizację z Dzikami Warszawa. Podopieczni Heiko Rannuli od początku kontrolowali przebieg spotkania i mimo kilku prób powrotu ze strony rywali, ostatecznie pewnie zwyciężyli 98:80.


Legia Warszawa 98 : 80 Dziki Warszawa

Mecz lepiej rozpoczęła Legia, która już w pierwszej akcji po dobrym podaniu Pluty zdobyła punkty za sprawą Ponsara, a po chwili zza łuku trafił Maksymilian Wilczek. Pierwsze punkty dla Dzików po indywidualnej akcji dorzucił Darnell Edge, trafiając z trudnej pozycji, a chwilę później dwa oczka dołożył Kempa. Po tych trafieniach obie ekipy nie zamierzały się zatrzymywać i próbowały grać bardzo szybko, ale oglądaliśmy wyrównane widowisko. Gdy Legia była w stanie odskoczyć na pięć punktów, Dziki odpowiadały trafieniami zza łuku i zmniejszały straty do jednego posiadania.

Na niespełna cztery minuty do końca, po trafieniu Tomaszewskiego spod samej obręczy, Edge był najszybszy w kontrze i skończył akcję 2+1, a po kolejnym koszu Kempy podopieczni Marco Legovicha wyszli na prowadzenie. Nie trwało ono jednak długo, bo wystarczyły dwie dobre akcje Legii po obu stronach parkietu, aby gospodarze odzyskali kontrolę nad meczem. Serią 12:1 zbudowali nawet dziesięciopunktową przewagę. Tę serię przerwał Tahlik Chavez, kompletując akcję 2+1. Kwarta zakończyła się jeszcze dwoma celnymi rzutami wolnymi Wilczka i po bardzo emocjonujących 10 minutach Legia prowadziła 32:23.

Na pierwsze trafienie w drugiej kwarcie trzeba było czekać ponad minutę, kiedy to po dobrej indywidualnej akcji Rivaldo Soares wykorzystał przewagę fizyczną i zdobył punkty spod kosza. Chwilę później ponownie trafił Soares, tym razem kończąc akcję 2+1 i różnica zmalała do zaledwie czterech punktów. Na to jednak spokojnie odpowiedział trójką Race Thompson. Dodatkowo sędziowie odgwizdali faul niesportowy Kamińskiego, lecz Graves nie wykorzystał żadnego rzutu wolnego. Mimo tego Legia utrzymała się przy piłce, a chwilę później Pluta ponownie zdobył punkty.

Po ponad połowie kwarty Andrzej Pluta pokazał, jak dobrze czuje się na parkiecie, kończąc akcję 2+1 po wjeździe pod kosz, a Marco Legovich poprosił o czas. Po przerwie Pluta trafił dodatkowy rzut wolny, lecz Dziki szybko odpowiedziały. Po błędzie w obronie gospodarzy piłkę przejął Oguama, który mimo faulu zdobył punkty, choć nie wykorzystał dodatkowego rzutu. Akcję później Horton po ofensywnej zbiórce dołożył łatwe punkty spod kosza, a Heiko Rannula zdecydował się na przerwę na żądanie.

Po czasie niewiele się zmieniło, a prawdziwe show na Bemowie dawał Oguama, świetnie wykorzystując swoje atuty fizyczne. W końcówce połowy Legioniści ponownie jednak podkręcili tempo i po dwóch dobrych akcjach w ataku oraz obronie wrócili do ponad dziesięciopunktowego prowadzenia. Kwarta zakończyła się rzutami wolnymi Pluty, który wykorzystał jedną próbę, a ponieważ gościom nie udało się rozegrać ostatniej akcji, po 20 minutach Legia prowadziła 54:42.

Po przerwie pierwsze punkty zdobył Ody Oguama, który najpierw trafił rzut wolny, a chwilę później dołożył punkty z gry. Legia szybko jednak odpowiedziała trafieniami Gravesa i Ponsara. Trzecia kwarta przebiegała w podobnym rytmie jak druga, bo kiedy jedna drużyna zdobywała punkty, druga natychmiast odpowiadała. Przewaga Legionistów cały czas utrzymywała się jednak w granicach dziesięciu punktów. W końcu gospodarze przełamali tę wymianę ciosów po trafieniach Tomaszewskiego i Brewtona, po których Marco Legovich ponownie poprosił o czas.

Po przerwie niewiele się zmieniło i Legia zaczęła odjeżdżać rywalom coraz bardziej. Na zakończenie kwarty efektownymi trójkami wymienili się Chavez i Pluta, a po 30 minutach Legia prowadziła już 80:64.

Ostatnia kwarta od początku mogła podobać się kibicom. Najpierw świetną akcją popisał się Ponsar, a następnie swoje pierwsze punkty z gry zdobył Vander Plas, trafiając zza łuku. Powodem do niepokoju dla estońskiego szkoleniowca mógł być jednak uraz Race’a Thompsona, który po upadku na nogę rywala najprawdopodobniej skręcił staw skokowy. Po przewinieniu technicznym w trzeciej minucie ostatniej części meczu przewaga Legii wzrosła już do 20 punktów. Do końca spotkania niewiele się zmieniło. Dziki próbowały jeszcze wracać do meczu krótkimi seriami, lecz Legia kontrolowała przebieg wydarzeń i ostatecznie wygrała 98:80, obejmując prowadzenie 1:0 w półfinałowej serii.

Foto: Andrzej Romański

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *