MKS nadal niepokonany. Dąbrowianie lepsi od PGE Startu

Piąte zwycięstwo MKS Dąbrowy Górniczej staje się faktem. W niedzielnym spotkaniu 5.kolejki PGE Basket Ligi, zespół Artura Gronka pokonał wyjazdowo PGE Start Lublin 96:89. W ten sposób dąbrowski zespół wybronił status niepokonanego zespołu.

PGE Start Lublin — MKS Dąbrowa Górnicza 89:96

Dobre wejście w mecz Janariego Joesaara w postaci m.in. dwóch celnych trójek pomógł PGE Startowi dość szybko uzyskać kilkupunktową zaliczkę (8:0). Chwilę później dąbrowianie odpowiedzieli serią siedmiu punktów z rzędu przy pomocy m.in. akcji 2+1 Kyle’a Loftona oraz dunkowi Kaliba Boone. Zaraz po odpowiedzi z półkola Jordana Halla, MKS objął minimalnie prowadzenie. Mimo odpowiedzi spod obręczy Jaizeca Lottie’go, udane próby z gry Daylena Kountza pozwoliły przyjezdnym osiągnąć zapas czterech punktów (11:15). Późniejsze celne trójki Courtneya Rameya oraz Filipa Puta pomogły zawodnikom z Koziego Grodu doprowadzić do wyrównania. Wymiana ciosów trwała do końca pierwszej kwarty, gdzie po celnej trójce dla swoich ekip trafili Filip Put oraz Aundre Hyatt. Tym samym po 10 minutach gry na lubelskim Globusie mieliśmy remis — 22:22.

Wyrównany okazał się początku drugiej kwarty, gdy na udany wjazd Miski i trójkę Pelczara tym samym odpowiadali Hall oraz Lofton. Dzięki udanemu trafieniowi Martina Peterki, ekipa z Zagłębia Dąbrowskiego miała trzypunktową zaliczkę (27:30). Po krótkiej przerwie wziętej przez trenera lubelskiej ekipy, Wojciecha Kamińskiego celną próbą zza linii 6,75m zareagował Lucas Williamson. A po odpowiedziach Joesaara i Miski, to PGE Start wysunął się na przód. Nieco później mieliśmy mini-festwial trójek po obu stronach parkietu — na dwie trójki Joesaara podobną bronią reagowali Kountz oraz Woroniecki. Po punktach spod obręczy Halla, dąbrowianie mieli do odrobienia dwa punkty (42:40). Finalnie dzięki trójce Filipa Puta, PGE Start prowadził po pierwszej połowie z dąbrowskim MKS-em 45:42.

Na początku trzeciej kwarty łatwe punkty spod obręczy Kountza oraz Loftona pomogły dąbrowskiej ekipie objąć prowadzenie. Po wymianie trójek między Joesaarem a Peterką następne punkty Kountza dawały gościom zapas dwóch posiadań (48:52). Mimo tego w lubelskim zespole niezastąpiony zza łuku był Janari Joesaar — po akcji 3+1 estońskiego skrzydłowego, PGE Start ponownie był na przodzie. Dąbrowianie reagowali udanymi wjazdami pod obręcz Loftona oraz Kountz, ale doskonale odpłacali im się Williamson, Pelczar oraz Put. Mimo zagrania „and one” Jakuba Musiała, łatwe punkty zdobyte przez Courtney’a Ramey’a dały po 30 minutach trzypunktowe prowadzenie dla ekipy z Koziego Grodu.

Na początku czwartej kwarty dąbrowianie nadal byli blisko gospodarzy dzięki trójce Musiała oraz efektownemu dunkowi Kountza. Od tego momentu pojedynek ponownie był zacięty, a celna trójka Jordana Halla dawała dąbrowskiemu MKS-owi remis (77:77). Zaraz po udanej dobitce Aundre Hyatta, ekipa Artura Gronka powtórnie objęła prowadzenie. Nieco później na łatwo zdobyte punkty przez Anrijsa Miska sprawnie reagowali Hall oraz Kountz. Następne punkty Hyatta oraz Loftona sprawiły, że na nieco ponad 2 minuty do końcowej syreny MKS miał 7-punktowy zapas (81:88). Mimo łatwo zdobytych punktów przez Anrijsa Miski, łatwe punkty gościom dostarczali Daylen Kountz oraz Jordan Hall.

Najlepszymi strzelcami dąbrowskiej ekipy byli Daylen Kountz (24 punkty i 5 zbiórek) oraz Jordan Hall (16 punktów, 10 asyst i 6 zbiórek). W lubelskim zespole 27 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty zgarnął Janari Joesaar, a 17 punktów i 4 asysty dodał Anrijs Miska.

Statystyki meczu

fot.
KW

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *