Dziki Warszawa zaliczają efektowne zwycięstwo nad Anwilem Włocławek! W sobotni wieczór w ramach 6.kolejki PGE Basket Ligi, zespół Marco Legovicha bardzo pewnie rozprawił się z włocławianami 96:75.
Dziki Warszawa — Anwil Włocławek 96:75
Warszawianie jako pierwsi otworzyli worek z punktami dzięki m.in. dunkowi Krzysztofa Kempy czy też celnymi trójkami Josepha Girarda III, dając im 9-punktowe prowadzenie (12:3). Mimo zrywu Lennarda Freemana, Dziki odpowiadały udanymi akcjami Osuna Osunniyi’ego, Quana Jacksona czy kolejnymi trafieniami Josepha Girarda III. Podopiecznym Marco Legovicha praktycznie wszystko wychodziło w ataku, a Anwil miał spory problem z ich defensywą. Dzięki trójce Grzegorza Kamińskiego oraz dobrym wejściom pod obręcz Quana Jacksona i Łukasza Frąckiewicza, Dziki po 10 minutach aż 42:15.
Stołeczni spuścili z tonu w następnej kwarcie, lecz po odpowiedziach Kamińskiego, Frąckiewicza oraz Ashtona trzymali prawie 30-punktową zaliczkę (49:20). Kolejne punkty dla warszawian dokładali Osun Osunniyi oraz Krzysztof Kempa, dzięki którym Dziki osiągnęły pułap 35 punktów. Obraz gry podopiecznych Verdana Bosnicia starali się poprawiać Sam Hines Jr. oraz Szymon Wójcik, lecz po pierwszej połowie Dziki wyraźnie prowadziły nad Anwilem — 59:31.
Na początku trzeciej kwarty włocławian do gry próbowali przywrócić łatwymi punktami Mateusz Szlachetka oraz Deon Edwin, ale pięknym dunkiem po asyście od Makai Ashtona popisał się Osun Osunniyi. Pokrótce dzięki udanym akcjom Deona Edwina oraz udanym wjeździe pod obręcz Mateusza Szlachetki, Anwil miał wciąż do odrobienia ponad 20-punktową różnicę (61:40). Stołeczni odpowiedzieli dobrym fragmentem gry Quana Jacksona oraz Austina Luke’a, dzięki któremu powrócili do ponad 30-punktowej zaliczki. Mimo celnych prób Szymona Wójcika czy też Sama Hinesa Jr., Dziki mogły liczyć na trafienia zza łuku Michała Aleksandrowicza oraz Quana Jacksona. Po 30 minutach pojedynku warszawianie wygrywały 81:49.
Włocławianie w ostatniej części gry jedynie poprawiali swój dorobek punktowy, w czym pomagali skutecznie Deon Edwin oraz Adam Brenk. Po następnych punktach spod obręczy Freemana, Anwil miał do odrobienia znów 21 punktów (82:61). Później po trójce wymienili się Kamiński oraz Łazarski, a potem do punktowania dla gospodarzy włączyli się też Adekutasi oraz Frąckiewicz. Mimo zrywu ze strony Łazarskiego oraz Lecomte’a, którzy jeszcze odrobili parę punktów dla wrocławian, to do końcowej syreny Dziki kontrolowały wszystkie wydarzenia na boisku. W ten sposób ekipa Marco Legovicha wygrała ostatecznie z Anwilem Włocławek 96:75.
Najlepszymi zawodnikami Dzików byli Osun Osunniyi (18 punktów i 8 zbiórek) oraz Quan Jackson (16 punktów i 7 zbiórek). Dla Anwilu 14 punktów i 7 zbiórek zaaplikował Lennard Freeman, a po 13 punktów dopisali Sam Hines Jr. oraz Deon Edwin.
KW
