Kotwica wyszarpała triumf rezerwom Śląska!

W środowy wieczór mieliśmy dokończenie 11.serii gier w Pekao S.A. 1.Lidze Mężczyzn! Sensation Kotwica Port Morski Kołobrzeg po dramaturgicznej końcówce pokonuje WKS Śląsk II Wrocław 71:70.

Sensation Kotwica Port Morski Kołobrzeg — WKS Śląsk II Wrocław 71:70 Statystyki

Kołobrzeżanie po wygranym meczu rozgrywanego awansem w Rzeszowie chcieli przedłużyć dobrą passę, pokonując wrocławską ekipę. Drugi garnitur Śląska Wrocław w ostatnich dniach dokonał aż trzech zmian — jedną na ławce trenerskiej, a dwie w składzie personalnym.

Początkowo zespoły naprzemiennie zdobywały punkty mini seriami — z jednej strony niezawodny był Remon Nelson do spółki z Piotrem Śmigielskim i Jakubem Motylewskim. Po przeciwnej stronie aktywni byli Przemysław Kociszewski, Wojciech Siembiga oraz Samaye Haynes-Jones (nowy nabytek). W następnym fragmencie prowadzenie dla gospodarzy dawały: trójka Mikołaja Kurpisza oraz łatwe punkty spod tablicy Piotra Śmigielskiego. Jednak sprawnie zaległości neutralizowali Haynes-Jones, Kociszewski oraz Nowicki. Kolejne punkty z półdystansu 19-letniego skrzydłowego sprawiły, że zawodnicy z Dolnego Śląska minimalnie prowadzili po 10 minutach 16:15.

W następnej części Kotwica odzyskała prowadzenie głównie dzięki trójkom Pawła Dzierżaka i Damiana Pielocha. Jednak wrocławianie utrzymywali kontakt z gospodarzami dzięki udanym próbom Haynesa-Jonesa i Nowickiego. Trochę później wykorzystane rzuty wolne Dzierżaka i efektowny wsad Długosza pozwolił miejscowym odskoczyć na sześć punktów (31:25). Po paru chwilach do wyrównania celnymi trójkami doprowadził Samajae Haynes-Jones, a mecz zrobił się bardziej zacięty. Więcej cierpliwości w końcówce pierwszej połowy mieli przyjezdni, którzy znów mogli liczyć na 28-letniego rozgrywającego. Jego następne punkty sprawiły, że rezerwy Śląska Wrocław prowadziły po pierwszej połowie 41:35.

DRUGA POŁOWA

Na pierwsze punkty w drugiej połowie zmagań musieliśmy czekać 120 sekund, gdy zza łuku przymierzył Przemysław Kociszewski. Szczelna obrona zaproponowana przez podopiecznych Marka Popiołka sprawiała spory kłopot u miejscowych, którzy mieli kłopot ze znalezieniem rytmu. Ten fakt wykorzystali świetnie Mikołaj Adamczak oraz Szymon Nowicki, dając wrocławianom zaliczkę czternastu punktów (36:50). Szymon Długosz, a następnie Daniel Ziółkowski starali się Kotwicę przywrócić do gry, ale celnymi trójkami sypali Samajae Haynes-Jones oraz Roman Janik. Finalnie po rzutach wolnych Filipa Zegzuły i półdystansie Damiana Pielocha, zielono-biało-czerwoni prowadzili po 30 minutach 57:45.

W decydującej partii celne trafienia zza linii 6,75m Kurpisza i Nelsona dawały kołobrzeżanom sygnał do nadrobienia zaległości. Po dużo późniejszych zagraniach Ziółkowskiego i Motylewskiego, „Czarodzieje z Wydm” mieli do odrobienia pięć punktów (57:62). Dorobek wrocławskiej drużyny poprawiał zagraniem „and one” Adamczak, ale skutecznie wtórowali mu Motylewski i Kurpisz.

W kluczowym momencie uruchomili się Oskar Hlebowicki oraz Wojciech Siembiga — jego trafienie zza łuku sprawiło, że zawodnicy w zielonych strojach mieli w zapasie dziewięć punktów. Podopieczni Rafała Franka nie zamierzali oddać zwycięstwa, a następne punkty Nelsona i Zegzuły mocno zbliżyły ich do wrocławian na jedno posiadanie na 10,8 sekundy do końca boju. W tym fragmencie wrocławska ekipa popełniła parę własnych błędów, co doprowadziło do większych nerwów w końcowych fragmentach potyczki. Następnie Oskar Hlebowicki wyrzucił piłkę prosto na aut, którą mógł ostatni dotknąć gracz miejscowych, lecz finalnie dawało to gospodarzom szansę na zwycięstwo w tej potyczce. Tę okazję skrzętnie wykorzystał Nelson, trafiając zza łuku. Ostatecznie Sensation Kotwica Port Morski Kołobrzeg wyszarpała zwycięstwo nad drugim garniturem Śląska Wrocław 71:70.

Dla gospodarzy 15 punktów rzucił Remon Nelson. We wrocławskim zespole 21 punktów i 4 zbiórki dał Samajae Haynes-Jones.

fot. Shootit (archiwum)
KW


About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *