Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz zalicza udaną rehabilitację nad ŁKS-em Coolpack Łódź! W drugim meczu finałowym Bank Pekao S.A. 1.Ligi Mężczyzn, ekipa Grzegorza Skiby pokonała łódzką ekipę 84:64. W finałowej serii do trzech wygranych mamy remis — 1:1.
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 84 : 64 ŁKS Coolpack Łódź
Worek z punktami rozwiązali bydgoszczanie dzięki trafieniom Jakuba Andrzejewskiego i Karola Gruszeckiego. Jednak w parę chwil sytuację odmieniały udane próby Marcela Ponitki oraz trójka Chaunceya Collinsa (5:9). Bydgoszczanom podobnie jak w sobotnim spotkaniu przydarzył się przestój w ataku, z którego korzystali Norbert Kulon oraz Chauncey Collins. Po kolejnych, efektownych odpowiedziach Marcela Ponitki, Jakuba Motylewskiego oraz Dominika Grudzińskiego, ŁKS miał zapas piętnastu punktów (7:22). Sytuację czarno-czerwonych poprawiali przed końcem pierwszej kwarty Karol Gruszecki oraz Adam Kemp, lecz po pierwszych 10 minutach ełkaesiacy prowadzili 22:12.
Dwucyfrową przewagę dla łodzian trzymali na początku drugiej części Jaquan Carlos oraz Chauncey Collins. Wówczas bydgoską ekipę poderwali do nadrabiania strat: Patryk Kędel akcją 2+1 oraz Karol Gruszeckiego efektownym dunkiem. Mimo celnej próby zza łuku Chaunceya Collinsa, tą samą bronią zareagowali Karol Kamiński oraz Patryk Kędel. Dzięki nim Astoria zbliżyła się w połowie drugiej kwarty do ŁKS-u na cztery punkty (25:29). Chwilę później kolejna udana trójka Karola Kamińskiego oraz udany wjazd pod obręcz Karola Gruszeckiego pomógł bydgoszczanom doprowadzić do remisu. Do końca pierwszej połowy trwał wyrównany pojedynek, w którym obie ekipy trafiały spod kosza jak i z rzutów wolnych. Dzięki celnym rzutom wolnym Gruszeckiego, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz jak i ŁKS Coolpack Łódź schodziły do szatni przy remisie — 36:36.
Po dłuższej przerwie obu ekipom wkradła się słabsza gra w ataku. Niemniej jednak połowicznie rzuty wolne dla swoich drużyn wykorzystali Collins oraz Kędel. Jako pierwsi przełamali się bydgoszczanie, dzięki trafieniu spod obręczy Adam Kemp, a po drugiej stronie z półkola dla ŁKS-u trafił Chauncey Collins (39:39). Pokrótce po udanej próbie zza linii 6,75m Jakuba Andrzejewskiego, Astoria umiała wyjść na prowadzenie. Tym razem to łódzka ekipa goniła wynik przy pomocy łatwych punktów Ponitki oraz Carlos, ale szybko odwdzięczali im się Andrzejewski oraz Kędel (46:42). Kolejne łatwe punkty Michała Chylińskiego i Karola Gruszeckiego pomagały ekipie Grzegorza Skiby odskoczyć od łodzian na sześć „oczek”. Mimo trafień Jaquana Carlosa i Igora Urbana, Asta kontrolowała wynik. Po udanych rzutach Karola Kamińskiego, Adama Kempa i Jakuba Andrzejewskiego, to ekipa znad Brdy prowadziła po trzech rozegranych kwartach 59:49.
Dobry fragment gry Karola Kamińskiego na początku czwartej kwarty pomógł Astorii w uzyskaniu pułapu szesnastu punktów (66:50). Jednakże w krótkim czasie skutecznie odpowiadali mu Dominik Grudziński oraz Jaquan Carlos, skracając o parę punktów dystans do bydgoszczan. Wówczas u gospodarzy uruchomili się Martyce Kimbrough oraz Michał Chyliński, którzy swoimi trafieniami utrzymywali dwucyfrową zaliczkę dla czarno-czerwonych (71:56). Mimo pojedynczych zrywów Ponitki, Kulona oraz Motylewskiego, Astoria kontrolowała wydarzenia na boisku. Głównie dzięki punktom Martyce’a Kimbrough, Jakuba Andrzejewskiego i Michała Chylińskiego, bydgoszczanie mieli zapas dwudziestu dwóch punktów (82:60). Obaj szkoleniowcy postanowili w końcowych fragmentach widowiska puścić rezerwowych zawodników. Niemniej jednak ze zwycięstwa mogła ostatecznie cieszyć się Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz, która w drugim meczu finałowym pokonała ŁKS Coolpack Łódź 84:64.
Bydgoską ekipę do zwycięstwa poprowadził Karol Gruszecki (22 punkty, 9 zbiórek i 5 asyst) przy wsparciu od Karola Kamińskiego (14 punktów i 4 zbiórki), Jakuba Andrzejewskiego (12 punktów i 4 zbiórki) oraz Patryka Kędla (13 punktów i 3 zbiórki). Dla ŁKS-u po 14 punktów rzucili Chauncey Collins oraz Marcel Ponitka, a Jaquan Carlos dołożył 12 punktów, 3 zbiórki i 3 asysty. Finałowa rywalizacja w nadchodzącym tygodniu przenosi się do Łodzi przy stanie 1:1.
KW
