Dla Czerwono-Czarnych było to pierwsze oficjalne spotkanie od trzech miesięcy, kiedy rywalizowali w finałach z Legią Warszawa. Zdobyte wicemistrzostwo Polski dało im prawo gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Ich pierwszym rywalem w walce o fazę grupową jest UCAM Murcia. Jeśli jednak lublinianom nie uda się przejść eliminacji, zagrają w rozgrywkach FIBA Europe Cup.
Pierwsza połowa
Lublinianie rozpoczęli spotkanie w piątce: Hawkins, Krasuski, Mack, Ford i Griffin. Choć piłkę po rzucie sędziowskim zbił środkowy Startu, to ostatecznie trafiła ona w ręce rywali i Dylan Ennis otworzył wynik meczu. Szybko odpowiedział mu Tevin Mack celną trójką, a chwilę później dołożył kolejne trafienie zza łuku.
Murcia grała jednak szybko i skutecznie, zmuszając podopiecznych Wojciecha Kamińskiego do utrzymywania wysokiego tempa. Sędziowie pozwalali na twardą grę, do czego koszykarze z Polski nie są przyzwyczajeni – u nas gwizdki padają w podobnych sytuacjach częściej. Z minuty na minutę widać było przewagę doświadczenia po stronie Hiszpanów, którzy na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty prowadzili już 20:10. Wtedy o czas poprosił Wojciech Kamiński. Jasnym punktem w ekipie Czerwono-Czarnych był Mack, autor 11 punktów w tej odsłonie. Po 10 minutach Murcia prowadziła 27:17.
Drugą kwartę lepiej rozpoczął Start. Najpierw Griffin trafił zza łuku, a następnie faulowany przy rzucie z dystansu Mack pewnie wykorzystał trzy wolne. Chwilę później Amerykanin dorzucił kolejne dwa punkty w kontrze i przewaga Murcii stopniała do zaledwie dwóch oczek (27:29). To zmusiło trenera Sito Alonso do wzięcia czasu.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie – Murcia, utrzymywała minimalne prowadzenie, ale lublinianie odpowiadali dobrymi akcjami i nie pozwalali rywalom odskoczyć. Niestety, kilka prostych błędów sprawiło, że do przerwy Start przegrywał 42:48.

Druga połowa
Hiszpanie w mniej niż minutę złapali trzy przewinienia, a punktowanie rozpoczął najlepszy strzelec meczu, Tevin Mack. Chwilę później jednak Wojciech Kamiński poprosił o czas – jego drużyna w chaotyczny sposób straciła pięć punktów i Murcia odskoczyła na dziewięć oczek, które długo utrzymywała. Lublinianie mieli swoje momenty, ale nie potrafili dorównać rywalom poziomem gry. Sporym problemem były także przewinienia, które Czerwono-Czarni popełniali niemal w każdej akcji, a rywale skutecznie wykorzystywali rzuty wolne. Błędy Startu oraz brak konsekwencji sprawiły, że po 30 minutach na tablicy widniał wynik 76:63 dla Murcii.
Ostatnią kwartę lepiej zaczęli Hiszpanie, a pierwsze punkty dla Startu zdobył dopiero Elijah Hawkins. Gra lublinian była jednak chaotyczna i często bez pomysłu, a dodatkowo przegrywali walkę na tablicach. Murcia natomiast urządziła sobie koncert rzutów zza łuku, powiększając przewagę. Dużym problemem był występ Hawkinsa – w 28 minut miał aż osiem strat i wskaźnik +/- na poziomie -24. Ostatecznie faworyci z Hiszpanii potwierdzili swoją jakość i dzięki doświadczeniu oraz lepszej dyspozycji zwyciężyli 100:84, awansując do półfinału kwalifikacji, gdzie zmierzą się z litewskim Juventusem BC. Warto dodać, że mimo takiej przegranej różnica w statystykach była wyraźna – Start miał aż 17 strat, podczas gdy Murcia tylko 6. Widać zatem, że Start poziomem nie odstawał, aż tak bardzo od przeciwników.

