Na otwarcie sobotnich meczów 23. kolejki Orlen Basket Ligi, King Szczecin obronił pozycję lidera Orlen Basket Ligi. Zespół Macieja Majcherka po ciekawej końcówce pokonał Dziki Warszawa 91:88.
King Szczecin 91 : 88 Dziki Warszawa
Warszawianie dzięki trójkom Landriusa Hortona oraz Bena Vander Plans bardzo szybko uzyskali kilkupunktowe prowadzenie (0:8). Szczecinianie postawili na łatwe wejścia pod obręcz co śmiało czynili Przemysław Żołnierewicz, Jeremy Roach oraz Nemanja Popović. Kolejne udany wjazd Żołnierewicza sprawił, że szczecińskie Wilki miały stratę dwóch punktów (10:12). Przez jakiś czas prowadzenie dla gości utrzymywał Horton, lecz po odpowiedziach ze strony Rocach’a i Żołnierewicza, King wyszedł na przód. W ostatnich akcjach pierwszej kwarty trwała równa wojna, ale dzięki trójce Jakuba Ucieszyńskiego, szczecinianie prowadzili 24:22.
Wyrównana wymiana ciosów rozpoczęła nam drugą część zawodów, lecz po trójce Mateusza Kostrzewskiego i pięknej paczce Anthony’ego Robertsa, King odskoczyć na cztery „oczka” (35:31). Dziki umiały odmieniać wynik przy pomocy zagrań Edge’a, Hortona oraz Soaresa. W ten sposób do końca pierwszej połowy znów mogliśmy się delektować naprawdę efektownym meczem. Ostatecznie po udanych próbach Vander Plasa i Hortona, Dziki schodziły do szatni przy dwupunktowym prowadzeniu (45:47).
Po wymianie ciosów na początku trzeciej kwarty, King odskoczył ponownie na parę punktów. Pod tablicami mocno pomagał Nemanja Popović, a trójka Tomasza Gielo dała im 6-punktową przewagę (58:52). Mimo odpowiedzi z pomalowanego pola od Łukasza Frąckiewicza, Wilki Morskie po trójkach Tomasza Gielo i Anthony’ego Robertsa uzyskały 12-punktową przewagę. Ten dystans Dziki nadrabiały rzutami wolnymi Edge’a oraz Chaveza. Mimo wszystko po upływie 30 minut gry, King wygrywał 70:60.
Zespół Marco Legovicha wrócił do rywalizacji w czwartej, gdy celne rzuty Thalika Chaveza i Landriusa Hortona dawały im tylko punkt straty do Kinga (74:73). Szczecińska ekipa odgryzała się punktami Freidela, Giela oraz Novaka, które pomogły im odbudować siedmiopunktowe prowadzenie (83:76). Mimo następnych zagrań Żołnierewicza, Dziki starały jeszcze przechylić szalę zwycięstwa po wykorzystanych rzutach wolnych przez Soaresa i Hortona. Finalnie najważniejsze punkty na utrzymanie fotelu lidera trafiał Przemysław Żołnierewicz. Mimo jeszcze punktowe zrywu Rivaldo Soaresa, King wygrał całe zawody 91:88.
Bohaterami szczecińskiego zespołu byli Przemysław Żołnierewicz (25 punktów i 5 zbiórek) oraz Nemanja Popović (20 punktów i 7 zbiórek). Dla Dzików 20 punktów i 5 zbiórek zgarnął Landrius Horton, a 15 punktów dopisał Thalik Chavez.
fot. Krzysztof Cichomski
Kamil Wróbel
