Pierwsza porażka Polaków na EuroBaskecie – Francja na czele z Yabusele, lepsza od biało-czerwonych.

Polska przystępowała do meczu jako jedyna niepokonana drużyna grupy D. Nasi rywale mieli na koncie jedną porażkę – z reprezentacją Izraela. Francuzi muszą radzić sobie w Katowicach bez Alexa Sarra, zawodnika Washington Wizards, który z powodu kontuzji zakończył udział w EuroBaskecie.


Biało-Czerwoni rozpoczęli spotkanie w następującym składzie: Pluta – Loyd – Ponitka – Dziewa – Balcerowski. Mecz otworzyliśmy efektowną akcją dwójkową: Ponitka podał do Balcerowskiego, a nasz środkowy wykończył akcję mocnym wsadem. Szybko odpowiedział Maledon, a po chwili Francuzi utrzymali się przy piłce po niemal przechwycie Polaków, a Yabusele skompletował akcję 2+1. Stan meczu na 5:5 wyrównał Jordan Loyd, trafiając zza łuku.

Nasi rywale imponowali szybkim bieganiem do kontr i zdobywali w ten sposób łatwe punkty. Dobrą serię w ataku miał Andrzej Pluta – w zaledwie kilkanaście sekund zdobył 5 punktów, co przerwało serię 7:0 Francuzów i zapoczątkowało naszą własną, aż 11:0! Do punktów Pluty dorzucił się Łączyński celną trójką, a następnie Sokołowski, dzięki czemu prowadziliśmy 18:12. Dopiero Yabusele zatrzymał nasz marsz. Kibice mogli podziwiać także efektowny wsad Olejniczaka po świetnym podaniu Łączyńskiego między nogami rywala. Francuski trener nie wytrzymał i poprosił o czas przy stanie 18:15 dla Polski.

Po wznowieniu gry mieliśmy gorszy fragment, który rywale skrupulatnie wykorzystali. W końcówce pierwszej kwarty większość akcji rozgrywała się na linii rzutów wolnych, a po 10 minutach to Francuzi prowadzili 27:24.

Druga kwarta zaczęła się od błędów kroków po obu stronach. Pierwsze punkty zdobył Okobo, trafiając zza łuku. Niestety, w obronie zaczęły pojawiać się problemy – brakowało zastawienia, co Francuzi zamieniali na łatwe punkty. Na szczęście indywidualne akcje Loyda i Ponitki pozwalały nam utrzymywać kontakt, a po ich trafieniach przegrywaliśmy tylko jednym punktem. To zmusiło szkoleniowca Trójkolorowych do przerwy na żądanie.

Po niej Francuzi ponownie trafili za trzy, ale natychmiast odpowiedział Jordan Loyd. Chwilę później faulowany przy rzucie zza łuku został Michał Sokołowski i wykorzystał wszystkie trzy wolne, dając nam remis. Świetnie współpracowali także Łączyński z Olejniczakiem – po ich akcji wyszliśmy na prowadzenie w końcówce połowy. Dodatkowy punkt dorzucił Ponitka i choć ostatnia akcja rozpisana przez Igora Miličicia nie wyszła tak, jak planował, to i tak do szatni schodziliśmy, prowadząc 44:41, mimo że to Francuzi prowadzili przez większość tej kwarty.

Foto: EuroBasket

Po minucie gry w trzeciej kwarcie pierwsze punkty dla Polski zdobył w swoim stylu Dominik Olejniczak, a chwilę później dwa oczka spod obręczy dołożył Mateusz Ponitka, odpowiadając na efektowną akcję Yabusele. Nawet podwajany i kryty tyłem do kosza Jordan Loyd potrafił znaleźć sposób na skuteczny rzut, jednak to właśnie Yabusele coraz mocniej dawał się nam we znaki, bezlitośnie wykorzystując nasze błędy w obronie. Im bliżej końca tej części gry, tym lepiej radzili sobie Francuzi, którzy zaczęli przejmować inicjatywę. Igor Milicić zmuszony był poprosić o czas, bo Polacy kompletnie stanęli w ataku, a jedynym punktem przez cztery długie minuty był rzut wolny Loyda. Niestety, także skuteczność z linii nie była naszą mocną stroną. W ostatniej akcji kwarty świetny pomysł miał Kamil Łączyński, jednak podanie do Balcerowskiego nie zostało złapane. Na szczęście Francuzi spóźnili się z rzutem równo z syreną i przed ostatnią kwartą przegrywaliśmy 55:60.

Decydująca część meczu rozpoczęła się od dwóch celnych trójek Yabusele, który coraz mocniej rozbijał naszą obronę. Biało-Czerwoni mieli duże problemy z rotacjami w kryciu oraz zebraniem piłki w obronie, przez co rywale uciekli już na 13 punktów. Przełamanie przyszło po faulu niesportowym na Balcerowskim – „Balcer” wykorzystał cztery kolejne rzuty wolne i zmniejszył straty do ośmiu punktów. Niestety, nasz środkowy chwilę później znów popełniał proste błędy – brak zastawienia czy niepotrzebne faule. Nadzieję przywrócił Kamil Łączyński, trafiając ważną trójkę na 5 minut przed końcem, a po przechwycie Loyda i szybkim wykończeniu Sokołowskiego z faulem, na 120 sekund przed końcem traciliśmy już tylko 4 punkty.

Końcówka zapowiadała się emocjonująco – na 55 sekund do końca Francuzi nie trafili obu wolnych, jednak Polakom nie udało się tego wykorzystać. Jordan Loyd próbował wziąć na siebie odpowiedzialność, ale jego rzut nie znalazł drogi do kosza. Zamiast wyrównania, to Francuzi uspokoili grę i dorzucili jeszcze trójkę, pieczętując swoje zwycięstwo. Polska przegrywa z Francją 76:83.

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *