PLK przed nowym rozdaniem sezonu 2026/2027 (2/4)

Do rozpoczęcia ligowych zmagań został jeszcze ponad miesiąc. Przed startem PLK niektóre drużyny czekają eliminacje do europejskich pucharów, a niektóre tydzień przed startem ligi zagrają w Sosnowcu o Superpuchar Polski! W drugiej części przyglądamy się drużynom: AMW Arki Gdynia, Anwilu Włocławek, Kinga Szczecin oraz Orlen Zastalu Zielona Góra!

Czy Arka pozostanie w TOP 4?

Powiedzieć, że zajęcie czwartego miejsca w zeszłorocznych rozgrywkach przez drużynę Mantasa Cesnauskisa to jak nie powiedzieć nic. Po wielu latach w Gdyni kibice w końcu mogli oglądać Play-Offy, które przecież rozpoczęli spektakularnie, bo mimo początkowego stanu rywalizacji przeciwko drużynie z Wrocławia, gdzie przegrali dwa pierwsze mecze, mało kto dawał im szansę i nadzieję na powrót do rywalizacji, a co dopiero na zwycięstwo w niej. Jednak Arkowcy się nie złamali i pokazali charakter, robiąc ze stanu serii 0-2 stan 3-2! W półfinale jednak nie mieli zbytnio szans z rozpędzonym Zastal Expressem, natomiast w meczu o brąz, mimo wygranej w pierwszym meczu, nie zdołali utrzymać przewagi i ostatecznie musieli się obejść smakiem medali, lecz w klubie z pewnością nikt na ten wynik nie narzeka.

Po zakończonym sezonie wiele mówiło się, że Gdynianie chcą zostawić trzon zespołu w nienaruszonym składzie. Przede wszystkim chcieli zostawić Luke’a Barreta, który był bohaterem Play-Offów, jednak ostatecznie z ubiegłorocznej drużyny i rotacji zagranicznej nie zdołali oni zatrzymać nikogo. Barret trafił do Benfiki, Okuaru do CSM Corona Brasov, Tubutis odszedł do Neptunasa Kłajpeda, Milan Barbitch zagra dla Žana Tabaka w drużynie MoraBanc Andorra, natomiast Kresimir Ljubicić wciąż pozostaje bez klubu. Dodatkowo w trakcie sezonu z zespołem pożegnali się Marcus Weathers oraz Courtney Ramey, który wrócił do Lublina. W przyszłym roku nie zobaczymy na parkietach także Adama Hrycaniuka, który zakończył swoją bogatą karierę.

W klubie pozostała polska rotacja, czyli Kamil Łączyński, którego stylu gry i osoby nie trzeba przedstawiać żadnemu kibicowi koszykówki w naszym kraju. Jest to boiskowy generał. Poza nim w Arce został Jarosław Zyskowski, który swoim rzutem, szczególnie zza łuku, potrafi zrobić różnicę, utalentowany Filip Kowalczyk, który dał się poznać szczególnie w meczu z Toruniem, gdzie mimo braków kadrowych udało się drużynie Mantasa Cesnauskisa zwyciężyć, a to duża zasługa właśnie wówczas jeszcze 19-latka, który zdobył wtedy 17 oczek, trafiając 6/6 rzutów z gry, a do tego dołożył 3 asysty i 2 zbiórki. Poza nimi zostaje w drużynie także Jakub Garbacz, który, gdy jest w gazie, potrafi pomóc drużynie swoimi trójkami, lecz w tym sezonie jego forma zwyczajnie w wielu momentach nie była najlepsza, choć miał bardzo dobre mecze. Umowę przedłużono także z młodym Oliwierem Botorkiem.

Drużynę Arki wzmocnili w tym sezonie: Kasper Suurorg, który zna już realia PLK, bowiem w zeszłorocznej kampanii grał w drużynie z Sopotu, oprócz niego w końcu Mantasowi Cesnauskisowi udało się ściągnąć Alexa Steina, który cały poprzedni sezon leczył kontuzję, której nabawił się podczas Play-Offów 24/25, wówczas grając dla drużyny ze Słupska. Udowadniał on jednak wielokrotnie, podczas gry w Spójni czy właśnie Czarnych, że jest to zawodnik, który potrafi zrobić różnicę i wziąć ciężar gry na siebie, zostając liderem drużyny. Transfer Jake O’Neila z kolei to zdaniem Cesnauskisa ma dodać drużynie niezbędną energię i determinację. Kolejnym wzmocnieniem Gdynian jest przychodzący z 1-szo ligowej Polonii Warszawa – Shiloh Robinson, który zaraz po Suulingerze był najjaśniejszą postacią tej drużyny, średnio notując tam 17 oczek i prawie 10 zbiórek, przy tym trafiając 40% zza łuku. Mate Vucić także zagra w Żółto-Niebieskich barwach. Można powiedzieć, że wreszcie udało im się dopiąć ten transfer, bo w różnych kuluarach mówiło się o grze tegoż centra już przed rokiem, jednak on wybrał wówczas ofertę drużyny z Włocławka. Ostatnim zagranicznym transferem, który wzmocni strefę podkoszową, jest przychodzący z ERY Nymburk – Jaquan Lawrence.

Przy coraz mocniejszej lidze, co pokazują transfery innych drużyn, Arce może być ciężko utrzymać się w TOP 4, lecz dużo zależy także od zdrowia zawodników, których wybrał Mantas Cesnauskis, bo między innymi Suurorg, Vucić czy Stein mają problemy z urazami.

Foto: Andrzej Romański

Czy Anwil powróci do strefy medalowej?

Poprzedni sezon w wykonaniu Włocławian był zwyczajnie nieudany, lecz gdyby ktoś użył stwierdzenia, że był on tragiczny, to ciężko by się z nim nie zgodzić, bo przecież najpierw Grzegorz Kożan, a później Ronen Ginzburg mieli być pewnością walki o upragnione w tym mieście złoto. Jakże wielki był zawód, gdy ta drużyna nie przeszła nawet fazy Play-Inów. Takie wyniki sportowe doprowadziły do zmiany prezesa, którym został Hubert Hejman, a nowo wybrany prezes postanowił podziękować za współpracę Ginzburgowi i budowę drużyny powierzyć Vedranowi Bosniciowi oraz Leo De Rycke – który pełni obecnie rolę dyrektora sportowego.

Doszło tutaj do kolosalnych zmian, lecz zacznijmy od pożegnań z drużyną. Z polskiej rotacji w następnym sezonie w barwach Anwilu nie zobaczymy między innymi Michała Michalaka, który wraca do Sopotu, nie zobaczymy także Kacpra Borowskiego, który również powraca, lecz do Słupska. Michał Kołodziej także postanowił wybrać inny kierunek i przenieść się do pierwszoligowego ŁKS-u, zresztą na drugi poziom rozgrywkowy zdecydował się także A.J. Slaughter, który grać będzie w drużynie Hestia Menorca, drugoligowca w Hiszpanii. Kibice z pewnością żałować mogą odejścia Tylera Wahla, który dał się poznać jako boiskowy walczak, który mentalnością idealnie pasował do drużyny. Zagra on w ekipie Rigas Zelli. Kolejnym boiskowym walczakiem, który nie zagra we Włocławku, jest Elvar Fridriksson, który trafił do Neptunasa Kłajpeda. Wspomnieć warto także o Vuciciu, który zostaje w naszej lidze, lecz grać będzie dla Arki, a oprócz wyżej wymienionych zawodników w tym klubie nie zobaczymy: Ife Ajayi, Trevona Allena, Ericka Locketta, który już w trakcie sezonu odszedł do Sopotu, lecz tam w pierwszym meczu nabawił się kontuzji, która wykluczyła go z gry na dłuższy okres, Leroya „Shaqa” Buchanana, Isaiaha Muciusa, a w trakcie sezonu drużynę opuścił także Nijal Pearson.

Na nudę nie mogli narzekać jednak kibice, bo klub postawił na sprawdzonych zawodników. Fridrikssona zastąpić ma Manu Lecomte, który w sezonie 2024/25 był jednym z liderów Wicemistrzów z Lublina, a ostatni rok spędził w Rumunii i drużynie CS Valea 1924. Kolejnym transferem, a raczej zawodnikiem, który zostanie w naszej lidze, jest Sam Hines Jr., który zamienia Słupsk właśnie na Włocławek. W drużynie Rottweilerów Lecomte nie będzie jedynym Belgiem… Bo sprowadzono tam także Hansa Vanwijna! Który jest wszechstronnym zawodnikiem, mierzącym 207 cm wzrostu. Ma on wzmocnić strefę podkoszową, a ostatni rok spędził w Turcji. Drużynę z greckiego Iraklisu wzmocnił także Josiah Strong, Jack Forrest, który ma być nowym strzelcem w drużynie, Vucicia we Włocławku zamieni z kolei Lennard Freeman. Jest to typ mobilnego centra. Nie są to jednak jedyne wzmocnienia, bo po wielu odejściach postanowiono wzmocnić także polską część rotacji, a zaczęto od sprowadzenia Szymona Wójcika, który wraca do naszej ligi po przygodzie w lidze węgierskiej. Następnie sprowadzono Mateusza Szlachetkę, który ostatni rok spędził w Toruniu. Nie tylko on przychodzi z drużyny Twardych Pierników, bo postanowiono podpisać również… Adama Brenka! Polską rotację wzmocnił także Wiktor Szczesko, który ma raczej skupić się na grze w drugoligowych rezerwach, czyli TKM-ie, a pierwszej drużynie ma pomagać w treningach. W zespole zostają Dawid Słupiński oraz Bartosz Łazarski.

We Włocławku ciśnienie na sukces jest ogromne, a kibice liczą, że Vedran Bosnić będzie lekarstwem na ich pragnienie. Z pewnością skład, który zbudował, na papierze wygląda bardzo dobrze, jednak zobaczymy, jak będzie prezentować się to na parkiecie.

Foto: Andrzej Romański

Czy Szczecin wróci na koszykarski tron?

Po raz pierwszy w swojej historii King Szczecin po Mistrzostwo sięgnął w sezonie 2022/23. Wówczas to w finale pokonali drużynę Śląska Wrocław 4:2. Wówczas był to największy sukces Szczecinian w historii, a Arkadiusz Miłoszewski uznawany był za cudotwórcę. Od tamtej pory jednak, mimo prezentowania przez Kinga wysokiego poziomu, nie udało im się powtórzyć sukcesu i choć rok później byli ponownie w wielkim finale, to tam musieli uznać wyższość zawodników z Sopotu.

Ten sezon jednak zapowiada się dla nich wyjątkowo, patrząc na to, jaki skład zbudowali, lecz rozpocznijmy od tego, że poprzedni sezon miał być nieco inny. Bo większość osób stawiało Kinga jako faworyta w rywalizacji ćwierćfinałowej przeciwko Zastalowi, szczególnie że ledwo co Maciej Majcherek wybrany został najlepszym trenerem ligi po rundzie zasadniczej, lecz Zielonogórzanie zaskoczyli rywali, pokonując ich w serii 3:1 i awansując do półfinału.

Rozpoczniemy tutaj także od odejść z drużyny, których nieco było. W drużynie został każdy zawodnik z polskiej części rotacji, a nawet została ona ulepszona, lecz o tym nieco później. Z drużyną mimo chęci przedłużenia kontraktu pożegnał się Nemanja Popović, który przeniósł się do zespołu Memphis Tigers, a to wszystko dzięki finansowaniu na uczelniach, co ma przyciągnąć wiele młodych talentów do zespołów NCAA. W Szczecinie nie zobaczymy także świetnego atlety, jakim jest Anthony Roberts, ten nadal pozostaje bez klubu. W ich drużynie nie zobaczymy także Jeremy’ego Roacha, który przenosi swoje talenty do niemieckiego EWE Baskets Oldenburg. Kolejnym zawodnikiem, który nie będzie częścią ich rotacji, jest Noah Freidel, lecz także Malcolm Dandridge, Ondrej Hustak oraz Jovan Novak, z którym przedwcześnie rozwiązano kontrakt, czego powodem były niezbyt dobre występy w trakcie sezonu, gdzie zawodził jako lider zespołu, szczególnie w Play-Offach. Ten ostatni przenosi się do drużyny KK Borac Čačak.

Polską rotację w Szczecinie wzmocnił Mikołaj Witliński, o którego Maciej Majcherek strasznie zabiegał, i w końcu udało się dopiąć przenosin z Sopotu do województwa zachodniopomorskiego. Jest to bardzo ważne wzmocnienie pod kosz, które ma dodać tam jakości. Duet będzie on tworzyć z… reprezentantem Francji, czyli Alexandrem Chassangem, który w sezonie 2025/26 grał w Turcji i drużynie Mersin BBGSK oraz we Francji – Nanterre 92. Na pozycji numer „4” znajdziemy duet Polaków, czyli Tomasza Gielo oraz Mateusza Kostrzewskiego. Schodząc pozycję niżej, widzimy w składzie Maxa Egnera, który duet niskich skrzydłowych tworzyć będzie razem z Patrickiem McCafferym, który ma za sobą debiutancki sezon w Europie, a dokładniej mówiąc to w rumuńskim CS Valcea 1924, gdzie zagrał w 24 spotkaniach, średnio na parkiecie grając 14 minut, dorzucał 5.8 punktów i 2.3 zbiórki na mecz. Jako zawodnika odpowiedzialnego za zdobywanie punktów postawiono w tym roku na Zahira Portera, mierzącego 198 cm wzrostu! Jak określa go sam Majcherek, jest to typowy łowca punktów. W ubiegłym sezonie Porter grał aż w trzech klubach. Sezon rozpoczynał w drużynie VEF Riga, gdzie zagrał w 13 spotkaniach, średnio notując 17.7 punktów, 3.9 zbiórki i 2.6 asysty na mecz, a dobre występy zaowocowały transferem do drużyny Galil Elioni, występującej w izraelskiej ekstraklasie, tam jednak przez różne powody pozasportowe rozegrał 2 spotkania, a sezon dokańczał na zapleczu włoskiej ekstraklasy w Rimini, gdzie rozegrał 3 mecze. Za kreowanie akcji odpowiadać będą tam Ondrej Sehnal, czyli reprezentant Czech! Ostatnie lata swojej kariery spędził w drużynie ERY Nymburk, gdzie lepiej prezentował się w Play-Offach, tam w 15 meczach średnio zdobywał 13.3 punktów, 4.3 zbiórki oraz 6.3 asysty na mecz. Grając w BCL, miał on statystyki na poziomie 9 punktów, 3 zbiórek i 5 asyst na mecz. Jednak ma on za sobą bardzo udane mecze w kadrze narodowej, gdzie w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata zdobywa on średnio 16.3 punktów, rozdaje 6.5 asysty i zbiera 5.3 piłki na mecz. Ostatnią częścią układanki jest Noah Reynolds, który podobnie jak McCaffery ma za sobą pierwszy sezon w Europie. Reynolds spędził go na Słowacji w barwach drużyny Prievidza, gdzie średnio notował 16.3 punktów, 3.6 asyst i 3.4 zbiórki na mecz. Bardzo dobre zawody grał także w rozgrywkach FEC, tam średnio 17 oczek, 3.5 zbiórki i 2.5 asysty na mecz.

Przed trenerem Majcherkiem ciężkie zadanie, lecz z pewnością na papierze ten skład prezentuje się bardzo solidnie, a w Szczecinie kibice czekają na powtórzenie sukcesu sprzed lat, jakim jest Mistrzostwo Polski.

Foto: Andrzej Romański

Czy Zastal powtórzy ubiegłoroczny sukces?

W drużynie Zastalu doszło przed sezonem do kilku zmian, lecz w klubie pozostały najważniejsze postaci, w tym Conley Garrison, o którego rzucie w 6. meczu finałowym nie trzeba nikomu przypominać, lecz jest to jedyny zawodnik z zagranicznej rotacji, którego udało się trenerowi Miłoszewskiemu zatrzymać u siebie. Poza nim w klubie zostali Andy Mazurczak, Filip Matczak, Miłosz Majewski oraz Krzysztof Sulima. Poza nimi do polskiej części rotacji dołączyli Jan Wójcik, który powraca do tego klubu, a ostatni sezon spędził w barwach Miasta Szkła Krosna, z którym spadł z koszykarskiej ekstraklasy. A on indywidualnie zapisywał średnio 6.1 punktów i 3.8 zbiórki na mecz. Oprócz niego jest także Jakub Galewski, który ostatnie lata kariery spędził w barwach WKK Wrocław, a on sam uznawany jest za jednego z bardziej utalentowanych rozgrywających. I mimo zaledwie 19 lat, to Galewski był ważną postacią drużyny z Wrocławia, bo średnio spędzając na parkiecie 25 minut, notował 11 oczek, 4.7 asysty oraz 2.7 zbiórki na mecz. Ma on teraz szkolić swoje umiejętności pod okiem Arkadiusza Miłoszewskiego oraz rzecz jasna Andy’ego Mazurczaka.

W tym przypadku zaczniemy od wzmocnień Zielonogórzan, a nie od odejść jak w przypadku poprzednich zespołów. Oprócz wcześniej wspomnianego Galewskiego do drużyny sprowadzono Gauthiera Denisa, czyli francuskiego koszykarza, który ostatni rok spędził w Gravelines-Dunkerque, gdzie średnio zdobywał 8.3 punktów, 2.3 zbiórki i 1.7 asysty na mecz. Denis jednakże większość swojej dotychczasowej kariery spędził w Paryżu, a dokładnie to grał tam przez 6 lat. Jednak pobytu w drużynie ze stolicy Francji z pewnością nie żałuje, bo wraz z nimi sięgnął po Puchar EuroCupu. Kolejnym wzmocnieniem jest Trazarien White, który ostatni sezon spędził w Libanie, gdzie w barwach drużyny Hoops Club przeciętnie zdobywał 23.8 punktu, 6.5 zbiórki oraz 2.1 przechwytu na mecz. W sezonie 2025/26 zanotował on jeszcze 19 występów w barwach Knox Raiders, grającego w NBL1 South. Tam średnio zdobywał 24.3 punktu, 5.9 zbiórki i 2.8 asysty na mecz. W drużynie z Zielonej Góry zobaczymy także debiutanta na europejskich parkietach, jakim jest Toyaz Salomon, który ostatnie 3 lata spędził na uczelni UNC Asheville Bulldogs, gdzie średnio zdobywał 16.9 punktu, 7.4 zbiórki, 2 asysty, 1.3 bloku i 1 przechwyt na mecz. Kolejnym, a zarazem ostatnim wzmocnieniem drużyny Arkadiusza Miłoszewskiego jest powrót do klubu Veljko Brkića, który po roku przerwy wraca do drużyny z województwa lubuskiego. Poprzedni sezon spędził w rumuńskiej CSM Petrolul Ploiesti, gdzie średnio zdobywał 17.7 punktu, 5.4 zbiórki, 2.1 asysty i 1.1 przechwytu na mecz. Jednak grając w tamtejszych Play-Offach, te statystyki prezentowały się jeszcze lepiej. Średnio notował tam 20.6 punktów, 6.6 zbiórek i 3.1 asysty na mecz.

Przejdźmy teraz zatem do odejść z Zielonej Góry, których trochę było. Zaczniemy od Marcina Woronieckiego, który zostaje w naszej lidze, lecz zagra w drużynie Artura Gronka, czyli MKS-ie Dąbrowa Górnicza. Woroniecki nie był wyróżniającą się postacią, lecz potrafił dołożyć ważne punkty w niektórych spotkaniach, średnio zdobywał on 4.2 punktu, dokładając 1.1 zbiórki na mecz. Kolejnym Polakiem, który odszedł z tej drużyny, jest Jakub Szumert, który przeniósł się na uczelnię do Dallas, a dokładniej to do SMU Basketball Dallas. Jest to spora strata dla drużyny, bo 20-latek był jednym z jej liderów, zdobywając średnio 13.2 punktu, 6.5 zbiórki, 1.4 asysty, 1.5 bloku i 1 przechwyt na mecz. Do drużyny KB Peja z kolei przeniósł się Dwight Wilson, czyli cichy bohater finałów, który był ważną postacią drużyny. Z Zieloną Górą pożegnali się także Jayvon Maughmer (zagra w Elan Béarnais Pau-Lacq-Orthez), bez klubu na razie pozostają Chavaughn Lewis oraz Phil Fayne. Ostatnim zagranicznym zawodnikiem z zeszłorocznej rotacji, o którym nie wspomnieliśmy, jest Patrick Cartier, który przenosi się do ligi niemieckiej i drużyny MHP Riesen Ludwigsburg.

W Zielonej Górze, jak sami widzicie, doszło do wielu zmian, lecz kibice liczą z pewnością na powtórzenie sukcesu sprzed roku, zresztą tak jak i władze klubu, które pewnie robić będą wszystko, żeby wypełnić ponownie halę CRS.

Foto: Andrzej Romański

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *