Podsumowanie sezonu 2025/26: Energa Trefl Sopot

Energa Trefl Sopot w ostatnich dwóch latach sięgał kolejno: w sezonie 2023/2024 po złote, a w sezonie 2024/2025 po brązowe medale Orlen Basket Ligi. W tym sezonie sopocianie do końca sezonu regularnego walczyli o jak najlepsze rozstawienie przed play-offami, grając również na europejskich parkietach. Wyjazdowa porażka nad Anwilem Włocławek dała podopiecznym Mikko Larkasa 4. miejsce po rundzie zasadniczej. W walce o strefę medalową ekipa z Trójmiasta uległa w czterech spotkaniach Dzikom Warszawa, kończąc sezon na 7. miejscu.

Duże zmiany przed sezonem

Przed rozpoczęciem sezonu 2025/2026 tylko dwóch zawodników miało kontrakt z sopockim zespołem: Jakub Schenk oraz Mikołaj Witliński, którzy dwa lata temu zasmakowali tytułu mistrzowskiego, a rok później brązowego medalu Mistrzostw Polski. Na ławce trenerskiej w miejsce Žana Tabaka pojawił się 45-letni trener z Finlandii, Mikko Larkas. W swoim CV był asystentem w SIG Strasbourg, ale kolejne rozgrywki rozpoczynał na podobnym stanowisku w Limoges CSP. Natomiast w styczniu przejął obowiązki pierwszego trenera, utrzymując ekipę we francuskiej ekstraklasie. Co więcej w składzie personalnym doszło do większych korekt: strefę podkoszową bądź silne skrzydło zasilali Szymon Zapała, Kenneth Goins, Mindaugas Kacinas oraz Maksymilian Jęch. Natomiast nowymi nabytkami na obwodzie zostali: Paul Scruggs, Kasper Suurorg, Dylan Addae-Wusu oraz dobrze znanym kibicom Raymond Cowels III. Kadrę personalną uzupełniali młodsi zawodnicy: Szymon Nowicki, Franciszek Chac, Antoni Wardziński, Szymon Kiejzik oraz Fabian Syrzycki.

Superpuchar Polski

Pierwszy poważny sprawdzian sopockiej ekipy nastąpił pod koniec września ubiegłego roku podczas Superpucharu Polski rozgrywanego na warszawskim Bemowie. Energa Trefl Sopot w półfinałowej potyczce była znacznie lepsza od aktualnego Mistrza Polski – Legii Warszawa głównie dzięki rozdzieleniu ataku na paru zawodników. Obok Paula Scruggs całkiem nieźle radzili sobie w ofensywie Mikołaj Witliński, Jakub Schenk oraz Mindaugas Kacinas, a dobre wejście z ławki dał Raymond Cowels III. W finale ekipa z Trójmiasta trafiła na srebrnego medalistę ubiegłego sezonu – PGE Start Lublin. O ile w pierwszej połowie zespół Mikko Larkasy znów grał bardziej kolektywną grę, prowadząc 14 punktami, tak drugie dwadzieścia minut meczu pokazało „drugą twarz”. Sopocianie nie potrafili zatrzymać agresywniejszej i bardziej kolektywnej gry lubelskiej ekipy, co przełożyło się na przegraną drugą połowę 31:50, a w ostateczności mecz 77:82.

Wysoko na krajowym podwórku, europejskie puchary ze zmiennym szczęściem

Głód spowodowany brakiem zdobycia Superpucharu Polski przeniósł się na krajowe podwórko, gdzie sopocka ekipa rozpoczęła sezon od pięciu zwycięstw pod rząd. Ponadto w rozgrywkach FIBA Europe Cup, żółto-czarni dołożyli trzy następne zwycięstwa: azerskim Neftchi IK (92:63), azerskim Absheron Lions (96:99) oraz estońskim Kalevem (93:58). Słabsze występy nastąpiły na początku listopada, gdy sopocka ekipa zaliczyła porażkę wyjazdową w Baku nad Neftchi IK (92:87), a parę dni później przegrali derby Trójmiasta z Arką (83:85). Większy spokój w sopocką ekipę wlały późniejsze wygrane nad Kingiem, Legią oraz PGE Startem. Pokrótce zaliczyli też domowe zwycięstwo nad Absheron Lions (98:78), które pozwoliło im zając 1. miejsce w grupie I FIBA Europe Cup (bilans 4-2).

W drugim etapie tych rozgrywek, Energa Trefl Sopot trafiła na UCAM Murcię, Falco Szombately oraz Rostock Seawolves, wygrywając w grupie K tylko jedno spotkanie. Sopocianom udało się jedynie zrewanżować Rostockowi Seawolves (83:74), ale to było za mało na zagranie o ćwierćfinał FIBA Europe Cup. W końcówce pierwszej połowy sezonu zasadniczego Orlen Basket Ligi, Trefl dołożył jeszcze dwie wygrane: nad Energa Czarnymi Słupsk (97:61) oraz Anwilem Włocławek (83:74), ale również przydarzyły się przykre porażki z m.in. z Twardymi Piernikami Toruń oraz Stalą Ostrów Wielkopolski. Z dorobkiem 10 zwycięstw i 5 porażek, podopieczni Mikko Larkasy zajmowali 3.miejsce.

Udany Puchar Polski i wypaście z czołowej trójki w ostatniej kolejce

Rundę rewanżową sopocianie rozpoczęli ją „w kratkę” — na dość wyraźną porażkę z Dzikami i nieudanym wyjazdem do Wrocławia, Energa Trefl reagowała zwycięstwami z Miastem Szkła (94:81) oraz Górnikiem (91:100). Te dwie ostatnie wygrane pomogły żółto-czarnym w poprawieniu nastrojów przed kolejną imprezą — turniejem finałowym Pucharu Polski w Sosnowcu. W ćwierćfinale stanęli ponownie w szranki z aktualnym Mistrzem Polski — Legią Warszawa. Głównie dzięki trafieniom Paula Scruggsa, Kaspera Suurorga, a także w ważnych momentach Jakuba Schenka i Mindaugasa Kacinasa, Trefl znów umiał znaleźć sposób na stołeczną ekipą (83:80). Znacznie lepiej sopocianom poszła półfinałowa oraz finałowa potyczka w Pucharze Polski. Zespół Mikko Larkasy ogrywał odpowiednio: Górnika Zamek Książ Wałbrzych (92:67) oraz Orlen Zastal Zieloną Górę (91:67), dzięki czemu po raz ósmy w swojej historii wzniósł Puchar Polski dający im bezpośredni udział w Superpucharze Polski 2026/2027. Mimo zdobycia tego tytułu sopocianie tak jak większość ekip zmagała się z kontuzjami. Jednakże to wystarczyło jeszcze na pokonanie po okienku transferowym Tauron GTK Gliwice (92:96). W ten sposób żółto-czarni wciąż utrzymywali się w czołówce Orlen Basket Ligi.

Od połowy marca sopocianie musieli uznać wyższość znów: Arce Gdynia, MKS-owi Dąbrowa Górnicza oraz Legii Warszawa, które wywindowały ich na 7.miejsce. W trakcie sezonu dołączył do nich Grant Sherfield, który załatał lukę na obwodzie. Od tego momentu sopocka ekipa odzyskała rytm w spotkaniach z: PGE Startem, Twardymi Piernikami, Stalą oraz Czarnymi, dokładając komplet dwóch punktów. Do zajęcia 3.miejsca przez żółto-czarnych była potrzebna wyjazdowa wygrana nad Anwilem Włocławek, który był pewny gry w turnieju play-in. Finalnie sopocianom nie udało się wygrać meczu we Włocławku (79:94), a po zwycięstwie Śląska nad Miastem Szkła oraz porażkach Dzików i Arki ekipa Mikko Larkasa zakończyła rundę zasadniczą na 4.miejscu (19 zwycięstw i 11 porażek).

Ćwierćfinałowym rywalem Energa Trefla Sopot okazały się Dziki Warszawa, które miały na swoim koncie tytuł Północnoeuropejskiej Ligi Koszykarzy (a jak wiemy apetyt rośnie w miarę jedzenia). Mimo ambitnej postawy w ćwierćfinałowych meczach nr 2, 3 oraz 4, to stołeczne Dziki miały znacznie więcej argumentów, wygrywając ćwierćfinałową serię 3:1. Sopocianie z brązowego medalisty ubiegłego sezonu Orlen Basket Ligi zakończyli swój udział na 7. miejscu. To nie zadowoliło działaczy sopockiego klubu, którzy skorzystali z klauzuli zawartej w umowie Mikko Larkasa i podziękowali mu za współpracę w sezonie 2026/2027.

Z informacji od red. Karola Waśka wynika, że rolę pierwszego szkoleniowca będzie pełnił Krzysztof Roszyk (link), który w sezonach 2018/19 oraz 2021/22 pełnił rolę tymczasowego trenera po: zakończeniu współpracy z Marcinem Klozińskim, a nieco później rezygnacji z tego stanowiska Marcina Stefańskiego. Ważne kontrakty na przyszły sezon mają: Jakub Schenk, Mikołaj Witliński, Szymon Nowicki, Szymon Kiejzik, Aleksander Jęch, Maksymilian Jęch i Franciszek Chac. Włodarze sopockiego klubu muszą szukać ponownie wartościowych obcokrajowców. Nie da się ukryć, że najbardziej będzie brakowało Mindaugasa Kacinasa, który był najlepiej punktującym, zbierającym, a także najefektywniejszym graczem żółto-czarnych (więcej w tym linku). Jesienią zobaczymy, czy włodarze sopockiego klubu wyciągnęli wnioski z nieudanego sezonu 2025/2026 i powrócą w rozgrywkach 2026/27 do czołowej czwórki.

fot. Wojciech Figurski
KW

About Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *