Śląsk Wrocław po raz drugi pokonał AMW Arkę Gdynia i jest o krok bliżej awansu. Gospodarze kontrolowali przebieg spotkania przez większość meczu, choć w drugiej połowie Arka mocno naciskała i doprowadziła do emocjonującej końcówki. Ostatecznie liderem wrocławian ponownie okazał się duet Jakub Nizioł – Kadre Gray.
WKS Ślask Wrocław 92 : 82 AMW Arka Gdynia
Pierwsze punkty w meczu zdobył Jakub Nizioł, który chwilę wcześniej był faulowany przy wejściu pod kosz. Kapitan WKS-u wykorzystał jeden rzut wolny. Przez pierwszą minutę obie drużyny miały problem ze skutecznością, a premierowe punkty dla Arki po dwóch minutach zdobył Mike Okuaru, trafiając za trzy. Chwilę później świetną akcję wykończył Penava, jednak remis nie utrzymał się długo, bo z czystej pozycji trafił Ljubičić.
Wrocławianie już w trzy minuty popełnili aż cztery przewinienia, a inicjatywę ofensywną po stronie Arki przejął Okuaru. Z drugiej strony dobrze prezentował się Kadre Gray, który nie tylko punktował, ale też rozdawał asysty. Ważną rolę odgrywały straty – każda z drużyn potrafiła szybko karać rywali po przechwytach. Istotne były także bloki, w których dominowali gospodarze. Końcówka pierwszej kwarty była bardzo defensywna i mało skuteczna. Po 10 minutach Śląsk prowadził 16:15.
Drugą kwartę również lepiej rozpoczęli gospodarze. Pierwsze punkty po ponad minucie gry zdobył Okuaru, jednak obie drużyny długo męczyły się w ataku. Przełom nastąpił po celnej trójce Luca, który wykończył dobrą akcję zespołową Śląska. Przy stanie +6 dla gospodarzy o czas poprosił Mantas Česnauskis. Po przerwie defensywa Arki zaczęła się jednak rozsypywać, a Śląsk bezlitośnie wykorzystywał błędy rywali. Po trafieniu Nizioła przewaga wzrosła do 13 punktów i szkoleniowiec gości ponownie musiał reagować time-outem.
Po wznowieniu gry zza łuku trafił jeszcze Zyskowski. Mimo prób Arki i dobrej zmiany Filipa Kowalczyka, gospodarze kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Po znakomitej drugiej kwarcie Śląsk prowadził do przerwy 45:28.
Po zmianie stron początek był dość chaotyczny i pełen niecelnych rzutów. Złą serię przełamał Jarosław Zyskowski akcją 2+1. Chwilę później, mimo trafienia Djordjevicia, rozpędził się Mike Okuaru – najpierw trafił za trzy, a następnie dołożył akcję 2+1, zmniejszając straty do 10 punktów. Śląsk odpowiedział jednak trójką wracającego po kontuzji Kirkwooda.
Arka stopniowo zaczęła odrabiać straty, ale wciąż popełniała kosztowne błędy. W pewnym momencie doszło do spięcia na boisku – Jakub Nizioł był faulowany poza akcją i domagał się reakcji sędziów. Arbitrzy nie odgwizdali przewinienia, za to ukarali kapitana Śląska przewinieniem technicznym za dyskusje. Na 90 sekund przed końcem trzeciej kwarty Arka zbliżyła się na siedem punktów, a do dobrej dyspozycji wrócił Kamil Łączyński.
Gdy na trzy sekundy przed końcem kwarty Barrett trafił dwa rzuty wolne, wydawało się, że gospodarze nie zdążą już odpowiedzieć. Wtedy Jakub Nizioł fantastycznie podał przez całe boisko do Kadre Graya, a Kanadyjczyk wykończył akcję spod kosza. Po 30 minutach Śląsk prowadził 65:57.
Ostatnia kwarta rozpoczęła się dobrze dla Arki. Goście najpierw zebrali piłkę w ataku, a następnie Łączyński trafił za trzy. Błyskawicznie odpowiedział mu Czerniewicz, jednak chwilę później jego kolejne trafienie zza łuku zostało anulowane po wcześniejszym faulu w ataku gospodarzy. Po chwili Łączyński ponownie trafił z dystansu i emocje wróciły na dobre.
Gdynianie nie mieli jednak łatwego zadania, szczególnie gdy rozpędzał się Kadre Gray, który świetnie kreował grę i zdobywał kolejne punkty. Na dwie minuty przed końcem różnica wynosiła już tylko sześć punktów. W końcówce doszło jeszcze do bardzo nerwowej sytuacji – po rzutach wolnych zdenerwowany Jarvis Williams ruszył w kierunku Krešimira Ljubičicia, a do zamieszania włączył się także Kamil Łączyński. Sędziowie musieli rozdzielać zawodników, a ostatecznie Williams został zdyskwalifikowany, natomiast Łączyński otrzymał przewinienie techniczne.
Na 67 sekund przed końcem efektownym wsadem popisał się Penava, ale chwilę później nadzieję Arce dała jeszcze trójka Łączyńskiego. W samej końcówce świetną kontrę rozegrali Nizioł i Urbaniak, pieczętując zwycięstwo gospodarzy. Śląsk wygrał drugi mecz serii 92:82.

